„Jej wysokość P.”

Peyton jest najwyższą dziewczyną w szkole. Ma 180 cm. wzrostu i rozmiar stopy 45,5. Właściwie już przywykła do tego, że jest traktowana jak odmieniec. Prawie wszyscy, bez względu na wiek, zwracają uwagę na jej wygląd. A rówieśnicy bywają szczególnie okrutni. To dlatego Peyton godzi się na podjęcie zakładu. W ciągu roku szkolnego ma się umówić z chłopakiem na co najmniej trzy randki i iść z nim na bal maturalny. Komplikacja polega na tym, że chłopak musi mieć przynajmniej 192 cm wzrostu, a takich osobników w szkole jest zaledwie pięciu… Bardzo dawno nie czytała niczego z gatunku new adult i przyznam, że stęskniłam się za nim. Jest on jednak ryzykowny, ponieważ autorki często przedkładają w takiej książce romans ponad wszystko inne. I wychodzi zwykły Harlequin, tyle, że dla młodzieży. Jak wypadła historia Wielkiej P? Czy zawiodła moje oczekiwania? Peyton zostaje przedstawiona jako inteligentna dziewczyna z dużym poczuciem humoru i jeszcze większymi…

Więcej
„Mediatorka”

Marta jest trzydziestoletnią mediatorką. Samotnie opiekuje się dziećmi. Ma fatalne relacje z matką, która postawiła na piedestale byłego już zięcia i uprzykrza córce najmniejszy nawet kontakt. Marta wraz z przyjaciółką prowadzi mediacje na własną skalę, co nie jest łatwe, ponieważ bardzo trudno jest pozyskać każdego nowego klienta. I gdyby tych trudności było mało, okazuje się, że były mąż z jakiegoś powodu uwziął się na nią i próbuje zniszczyć jej życie i odebrać córki. Chyba w każdej recenzji tej powieści przeczytacie, że książka rzuca światło na bardzo tajemniczy zawód mediatora i robi to świetnie. Mediacje, choć nigdy nie brałam w nich udziału, nie są dla mnie niewiadomą (moja znajoma jest mediatorką). I muszę się zgodzić z tym, że rzeczywiście autorka opisuje je bardzo dobrze. Ciekawe, typowe, choć niebanalne sytuacje, z jakimi spotyka się w swoim zawodzie i sposoby rozmowy z klientami mogą nawet nauczyć tego, jak samemu poruszać sie w konflikcie….

Więcej
Ania ze Złotego Brzegu (t.6)

Anna Blythe, matka sześciorga dzieci, żona najlepszego lekarza, jakiego miało Glen St. Mary i pani na zjawiskowym Złotym Brzegu. Czy rozpoznamy w odpowiedzialnej matce i strażniczce domowego ogniska naszą pełną marzeń Anię? Od zakończenia poprzedniej części mija około siedmiu lat. Od opuszczenia Zielonego Wzgórza aż dziewięć! Książkę rozpoczynamy wizytą Ani w domu starej opiekunki. Przez króciutką chwilę znowu jest Anią z Zielonego Wzgórza. Dowiadujemy się, że urwis Tadzio ożenił się, a jego żona umila czas dwóm staruszkom. Oddychamy z ulgą, że nie zostały zupełnie same, bez wsparcia. Dowiadujemy się również, że mały synek Diany ma już lat trzynaście i że w starym, kochanym Avonlea nie ma ani jednego przedstawiciela rodu Blythe. Właśnie odbył się pogrzeb ojca Gilberta. Lucy Montgomery robi dokładnie to samo, co na początku części poprzedniej, kiedy to niezwykle umiejętnie uderzyła w sentymentalizm. Zastanawiam się teraz czy zrobiła to z pełną premedytacją, czy po to, żeby wspomnieniami rozbudzić…

Więcej
Blogaskowa recęzętka

Do napisania tego artykułu nakłoniła mnie książka, jaką ostatnio recenzowałam. A właściwie kilka słów, jakie wymieniłam z jedną z Was. Od jakiegoś czasu męczy mnie pewna nieprawidłowość, która opanowała świat blogerski. Już dawno temu zauważyłam (bez wymieniania imion, nazw itd.), że wszystko (łącznie z blogerem) można kupić. Kiedy otwieram recenzje danej książki na Lubimy Czytać, widzę gołym okiem które oceny pochodzą od recenzentów, a które wystawił czytelnik nie związany z wydawnictwem czy autorem. I tak pewnego razu natrafiłam na tekst rozpoczynający się właśnie od tego, co kołatało mi po głowie. Pewna użytkowniczka portalu napisała: „Od razu widać opinie blogaskowych recęzętek. Jak można taką książkę ocenić jako wybitną?” I jak bym się nie zżymała z takim określeniem, bo przecież poniekąd dotyczy również mnie, muszę się z nim zgodzić… Wystawienie niepochlebnej opinii, wiedząc, że czyta ją autor, jest bardzo ciężkie. Wyobraźcie sobie sytuację, w której najpierw długo rozmawiacie z autorem o jego książce,…

Więcej

Wpisy gościnne:

Achaja – podsumowanie obu serii
Artur Jędrzejewski

Jak wiecie z recenzji pierwszego tomu Achai napisanego przez Monię, nasze opinie o tej książce były… zgoła różne. Stanąłem okoniem (czemu nie mówi się „stanąłem łososiem”?) w obronie tej serii i nadal to podtrzymuję. Jak wiecie z poprzedniej recenzji, wątki są trzy. Każdy z nich przedstawia losy innego bohatera, jego drogę ku logicznemu połączeniu wątków. Brzydko pachnie mi to, że pod koniec trzeciego tomu to spotkanie nie prowadzi w sumie do niczego, brakuje tu satysfakcjonującego zakończenia. Sama droga, jaką przebyli bohaterowie jest o wiele ciekawsza niż jej finał. Niemniej, w moich oczach trylogia jest dziełem dobrym, specyficznym przez fascynację autora kwestiami logistyki i strategii wojskowej, posiadającą swoje magiczne momenty, które chętnie przeczytam z czasem ponownie. Nienasycony głód po zakończeniu czytania trylogii postanowiłem zaspokoić sięgając po pięcioksiąg „Pomnik Cesarzowej Achai”. No i tu pojawia się problem. Postaram się opisać swoją opinię bez spojlerów na tyle na ile to możliwe. Jeśli takowe…

Giełda książki: