„Cztery łabędzie” (t.6)
cztery łabędzie

Tom „Cztery łabędzie” jest szóstym tomem cyklu: Dziedzictwo rodu Poldarków. Tym razem Winston Graham kieruje naszą uwagę w kierunku damskiej części bohaterów. Przystojny hrabia, którego Ross wyzwolił z francuskiego więzienia, zakochuje się w Demelzie. Żona Rossa, ku własnemu przerażeniu, nie pozostaje obojętna wobec uroku przystojnego szlachcica. Caroline nie tak wyobrażała sobie małżeństwo z ukochanym Dweithem. Musi przypomnieć lekarzowi o priorytetach w życiu, a Morwenna tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie z pełnym fałszu pastorem. Elizabeth z kolei okłamuje Georga, żeby ratować wszystko co ma. I znowu pozornie wszystko układa się w jak najlepszym porządku. W oczach sąsiadów mamy cztery przykładne małżeństwa, ośmioro szczęśliwych ludzi. Ale, kiedy zajrzymy za kulisy widzimy, że autor wrzucił ten spokój do shakera. To tom, w którym ci, którzy do tej pory błądzili w pełni się ustabilizowali, a ci, będący kotwicą całej powieści, zaliczyli bolesny upadek. Nastaje bardzo niespokojny czas, w którym Wielka Brytania stoi na granicy wojny…

Więcej
„Małe kobietki” (t.1)
małe kobietki recenzja

Druga połowa XIX wieku, Stany Zjednoczone. Cztery siostry pozostają pod opieką matki, podczas, gdy ich ojciec wyrusza walczyć w wojnie secesyjnej. Meg, Jo, Beth i Amy, obdarzone nieprzeciętną wyobraźnią, starają się zrobić wszystko, żeby nie czekać bezczynnie na jego powrót. Choć doskonale wychodzi im zabawa, postanawiają doskonalić swoje umiejętności i przyjmować z pokorą wszystko, co przyniesie los. Niestety, o ile rzeczywiście stają się coraz zdolniejsze, to pokora nie wychodzi im nic a nic. A los szykuje dla nich duże niespodzianki, zwłaszcza od momentu, kiedy Jo zaprzyjaźnia się z nieśmiałym Laurie. Głównym bodźcem do sięgnięcia po książkę była dla mnie ekranizacja, której jestem bardzo ciekawa. Jednocześnie jako fanka klasyki  musiałam ją poznać. Zasmakowałam już w klasyce brytyjskiej i kanadyjskiej, teraz pora na amerykańską. Louisa Alcott była sławną w swych czasach aktywistką i feministką. Twierdziła, że w jej ciele została uwięziona męska dusza i przelała wszystkie te myśli na młodą Jo, która…

Więcej
„Czarny księżyc” (t.5)
czarny księżyc

Zdawało by się, że Ross i Demelza w końcu mogą odetchnąć. Po wielu chwilach goryczy zaczyna ich otaczać spokój i bezpieczeństwo. Kopalnia przynosi zyski, Jerremy dorasta na silnego chłopca, a oni sami odnajdują się na nowo. Nic jednak nie wskazuje, żeby mieli zaznać tak potrzebnego spokoju. Przede wszystkim w okolicę sprowadzają się bracia Demelzy. Choć chcą stać się uczciwymi członkami społeczeństwa Ross wyczuwa kłopoty. Doktor Enys, który wyruszył na wojnę trafia do niewoli i słuch po nim zanika, a znienawidzony sąsiad – George Warleggan – jako pan na Trenwith pozwala sobie na coraz więcej. Czy Ross przełamie słabość i Elizabeth i pozwoli im żyć po swojemu? Czarny księżyc to piąty tom cyklu: Dziedzictwo rodu Poldarków. Został napisany wiele lat po poprzednim. Pierwotnie Winston Graham planował zakończyć serię na tomie czwartym, w którym Ross i Demelza postanawiają pomimo wszystko być razem. I kiedy tak patrzę wstecz, to byłby to niewątpliwy happy…

Więcej
„Za nasze winy” (t.1)
za nasze winy recenzja

Druga połowa XVIII wieku. Laura odnajduje piękną monetę. Mało nie przypłaca tego życiem, ale postanawia zatrzymać znalezisko. Niedługo później opuszcza rodzinną wieś i wyjeżdża z mężczyzną, którego kocha i córką z pierwszego małżeństwa ku nowemu życiu. Ludwig Neubiner poślubia piękną, zaradną Laurę, ale los nie okazuje się dla nich łaskawy. Niedługo do życia wypełnionego ciężką pracą wkrada się prawdziwa tragedia. Córeczka Laury, którą Ludwig pokochał jak własną, umiera. I zdarza się tak, że w każdym pokoleniu śmierć zbiera potężne żniwo. Rodzina długo wędruje. Szukając swojego miejsca na świecie mieszkają w ciężkich warunkach i podejmują się każdej pracy, nie mając czasu na chwilę zadumy. A kiedy w końcu osiadają w Łanach biorą na swoje barki stary młyn, który staje się stałym i pewnym źródłem dochodu. Znowu pogrążają się w pracy, mającej podnieść standard życia powiększającej się rodzinie. Minie wiele lat zanim zaczną kojarzyć tajemnicze zgony z monetą zupełnie omamiającą swojego posiadacza….

Więcej

Wpisy gościnne:

Achaja – podsumowanie obu serii
Artur Jędrzejewski

Jak wiecie z recenzji pierwszego tomu Achai napisanego przez Monię, nasze opinie o tej książce były… zgoła różne. Stanąłem okoniem (czemu nie mówi się „stanąłem łososiem”?) w obronie tej serii i nadal to podtrzymuję. Jak wiecie z poprzedniej recenzji, wątki są trzy. Każdy z nich przedstawia losy innego bohatera, jego drogę ku logicznemu połączeniu wątków. Brzydko pachnie mi to, że pod koniec trzeciego tomu to spotkanie nie prowadzi w sumie do niczego, brakuje tu satysfakcjonującego zakończenia. Sama droga, jaką przebyli bohaterowie jest o wiele ciekawsza niż jej finał. Niemniej, w moich oczach trylogia jest dziełem dobrym, specyficznym przez fascynację autora kwestiami logistyki i strategii wojskowej, posiadającą swoje magiczne momenty, które chętnie przeczytam z czasem ponownie. Nienasycony głód po zakończeniu czytania trylogii postanowiłem zaspokoić sięgając po pięcioksiąg „Pomnik Cesarzowej Achai”. No i tu pojawia się problem. Postaram się opisać swoją opinię bez spojlerów na tyle na ile to możliwe. Jeśli takowe…

Giełda książki: