Czarny VS Czerwony, czyli historia niezwykłego uczucia. Recenzja serialu OUTLANDER.
recenzja outlander

Muszę się Wam przyznać, że uwielbiam seriale. Długie, wielosezonowe. Ważnym elementem jest dla mnie przywiązanie do bohaterów i nawet jak sezon jest słabszy to co? Kocham dziada z jego wadami, tyle żeśmy razem w końcu przeszli! Dla przykładu serial Supernatural, 13 sezonów (ile to lat?!). Ludzie narzekają, że to już nie to. Ja będę oglądał choćby mieli masło kroić przez kilka odcinków. Jakaś taka głupia lojalność, sentyment. Druga sprawa to chęć przeżycia czegoś na kształt przygody, czegoś magicznego. Jak już się zacznie to nie chce żeby się kończyło. Niech trwa wiecznie! Zwłaszcza lubię się wiązać z seriami ciepłymi, emocjonalnymi. Ostatnio udało mi się wkręcić w coś nowego, choć krótkiego – póki co. Mowa o serialu Outlander, który postawił mnie na głowie z wielu powodów. Jeśli czytacie FB Kanapy Literackiej to już jeden z nich znacie… Wszystko zaczęło się od Moni, gdy mieliśmy krótki romans z grą Fallout 4. Może byśmy…

Więcej
„Smaki życia” (t.2) – patronat ♥

Druga część powieści „Zaraz wracam”. Jak pamiętamy z części poprzedniej Marta straciła męża i dwie córeczki. Okrutny zbieg wypadków odebrał jej całe szczęście. Wyemigrowała do Stanów i po dekadzie wróciła jako kobieta oziębła, typ buntowniczki, stającej na przekór wszelkim oznakom radości. Po wielu perypetiach odnalazła jednak spokój. Ma Artura, który ponownie otworzył jej serce na doznania, ma cudną Blankę, która wypełnia je dziecięcą radością. Ma grono oddanych przyjaciół, rodzinę i nawet „teściową” jak się zowie. Wścibską i nadgorliwą. Kawiarnio-czytelnia prosperuje powyżej oczekiwań, zdrowe, piękne (choć nie zawsze kompletne) koty wiernie towarzyszą każdemu jej krokowi. Co może pójść nie tak? Przez życie Marty przejdzie kolejna burza zwiastująca odmianę. Nieprzychylne jej, pogubione we własnych troskach osoby, spróbują pokrzyżować jej plan na szczęście. Czy uda jej się odkryć prawdziwy smak życia? Ponieważ to mój patronat medialny bardziej niż w przypadku innych książek w swoim subiektywizmie będę się starała o neutralność. Książki Anity Scharmach…

Więcej
„Lilka i wielka afera” (t.2)

Od wydarzeń z części pierwszej („Lilka i spółka”) mija okrągły rok. Tym razem dzieciaki nie mają prawa do narzekań. Kaszuby i ukochana ciotka Franka już na nich czekają. Wyjeżdżają z piękną wizją kąpieli w jeziorze, zabaw z innymi dziećmi i wakacyjnej beztroski w Amalce. Na miejscu okazuje się jednak, że coś się zmieniło. Ciotka Franka biega i stała się dziwnie nerwowa, panowie w garniturach chcą prowadzić tajemnicze odwierty, a na horyzoncie pojawia się podejrzany Johnny. Do tego Lilka poczuła coś, o co nigdy by się nie podejrzewała… Tęsknotę za ciotką Jadźką! O ile „Lilka i spółka” zwiastowało kłopoty, tak „Lilka i wielka afera” to prawdziwy armagedon zdarzeń. Lilka szybko organizuje ekipę dzieciaków, która doskonale umie sobie radzić w zadaniach specjalnych. Głównym celem jest zebranie funduszy na… aferę korupcyjną! Bawiłam się przy tej książce tak fantastycznie, że nawet nie zauważyłam kiedy się skończyła. Tym razem to mężczyźni pojawiający się w życiu…

Więcej
„Lilka i spółka” (t.1)

Wymarzone plany wakacyjne Lilki i jej rodzeństwa legły w gruzach. Zamiast jechać nad jezioro do ukochanej ciotki Franki, lato spędzą w Jastarni, u Jadźki! A ciotka Jadźka jest straszna. Ma pypeć na nosie i każe pić syrop z cebuli oraz pokrzywy. Bez przerwy sprząta niewidzialne pyłki i pozwala jeść słodycze tylko w sobotę. Jakby tego było mało, ciągle pada deszcz i w tym samym czasie do ciotki przyjeżdża Wojtuś, który we wszystkim jest mistrzem świata. Po prostu koszmar! Lilka, Wiki i Matewka obmyślają więc kolejne plany, jak wyrwać się z Jastarni. Wkrótce jednak okaże się, że pobyt u znienawidzonej ciotki jest ich najmniejszym problemem… Na pewno każdy z Was miał kiedyś w ręce książkę o dziecku, którego głównym talentem jest pakowanie się w kłopoty, prawda? Lilka jest bardziej rozwinięta pod tym względem. Wraz z rodzeństwem nie pakuje się w kłopoty. Ona je odnajduje na własną rękę. Wszędzie. I to katastrofy…

Więcej

Wpisy gościnne:

recenzja outlander
Czarny VS Czerwony, czyli historia niezwykłego uczucia. Recenzja serialu OUTLANDER.
Artur Jędrzejewski

Muszę się Wam przyznać, że uwielbiam seriale. Długie, wielosezonowe. Ważnym elementem jest dla mnie przywiązanie do bohaterów i nawet jak sezon jest słabszy to co? Kocham dziada z jego wadami, tyle żeśmy razem w końcu przeszli! Dla przykładu serial Supernatural, 13 sezonów (ile to lat?!). Ludzie narzekają, że to już nie to. Ja będę oglądał choćby mieli masło kroić przez kilka odcinków. Jakaś taka głupia lojalność, sentyment. Druga sprawa to chęć przeżycia czegoś na kształt przygody, czegoś magicznego. Jak już się zacznie to nie chce żeby się kończyło. Niech trwa wiecznie! Zwłaszcza lubię się wiązać z seriami ciepłymi, emocjonalnymi. Ostatnio udało mi się wkręcić w coś nowego, choć krótkiego – póki co. Mowa o serialu Outlander, który postawił mnie na głowie z wielu powodów. Jeśli czytacie FB Kanapy Literackiej to już jeden z nich znacie… Wszystko zaczęło się od Moni, gdy mieliśmy krótki romans z grą Fallout 4. Może byśmy…

Giełda książki: