Book Tag #1

Książkowe fakty o mnie! Dzień dobry! Wiem, że moda na Book Tagi minęła jakieś parę lat temu, ale naszła mnie nieodparta ochota na odpowiedzenie na kilka pytań odnośnie moich preferencji i zwyczajów czytelniczych. Więc czemu miałabym sobie odmawiać tej przyjemności. Dołączycie? 1. Po jakie książki najczęściej sięgasz i na co zwracasz uwagę przy wyborze? Nie ma książek, po które sięgam najczęściej, bo za każdym razem mam ochotę na coś zupełnie innego. I właśnie tym się kieruje wybierając je. Aktualną zachcianką. 2. Ile czasu w ciągu dnia spędzasz średnio na czytaniu? Staram się czytać kiedy tylko mam na to chwilę. Bywa, że jest to pół godziny, dwie godziny, a zdarza się też kompletny brak czasu. Ale pół godziny to minimum na dzienną lekturę. 3. Każdy miał swoje początki. Pamiętasz pierwszą książkę jaką przeczytałaś/eś? Jaka to była pozycja? Pierwsza prawdziwa książka, jaką przeczytałam, to był „Konik garbusek” Jerszowa. Miałam wtedy sześć lat i…

Więcej
„Szmaragdowy wąż”

Szmaragdowy Wąż to historia jedenastoletniej Amandy, która najpierw w wypadku traci najlepszą przyjaciółkę, później rozstanie rodziców zmusza ją do przeprowadzki. Miasteczko, do którego się przenosi się wraz z matką, mieści się nad dużym jeziorem, pośród lasu. Tam dziewczyna zaczyna powoli odkrywać długo skrywane sekrety rodziny. Aby uratować najbliższych musi pokonać czającego się w okolicy upiora i jednocześnie uratować tytułowego Szmaragdowego Węża. Aby osiągnąć cel stawia czoło własnym lękom i uczy się czym jest prawdziwa przyjaźń i rodzicielska miłość. Dla kogo? „Szmaragdowy Wąż” jest powieścią fantasy skierowaną do młodzieży. Młodzież owa może sięgnąć po książkę już w dosyć młodym wieku. Patrząc na możliwości mojej córki obstawiam osoby około 14+. Historia nie tworzy złych obrazów, mimo dreszczyku nie jest zbyt straszna i przekazuje pozytywne wartości na temat wiary w siebie, przyjaźni i rodziny. Niespodziewany lokator Amanda jest czternastoletnią dziewczyną, która nagle traci poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Wyprowadza się z matką na wieś….

Więcej
Nie oceniam po okładce,

czyli najpiękniejsze książki na moim regale. Jakbym się nie starała wytrwać w przekonaniu, że nie szata zdobi książkę, przy każdej wizycie w księgarni moje oko jest uwodzone przez co ładniejsze okładki. Przeważnie mimo wszystko kieruję się opisem i opiniami, ale czasami dostaję obsesji na ich punkcie i wtedy muszę kupić. Zdarzyło się również, że okładka tak strasznie mnie drażniła i zaczepiała w czasie zakupów, aż zabrałam ją do domu. Poznałam wtedy twórczość Colleen Hoover 🙂 Niniejszym przedstawiam Wam pięć najpiękniejszych okładek (w sumie sześć), jakie mój regał ma zaszczyt dźwigać. Kolejność jest zupełnie przypadkowa. 1. „Kirke” Madeline Miller, wydawnictwo Albatros, 2018 To moje najnowsze odkrycie. Doskonała jest nie tylko okładka ale również fabuła. 10/10! Jeśli chcecie poczytać więcej o Kirke recenzja znajduje się pod podświetlonym na złoto napisem. 2. „Gra o Tron” George R.R. Martin, wydawnictwo Zysk i S-ka, 2016 Od zawsze mam słabość do edycji ilustrowanych, a ta przerasta…

Więcej
„Kirke”
kirke recenzja

Kirke jest córką samego Heliosa – boga słońca i najpotężniejszego z tytanów. Jej matka, równie samolubna i bezwzględna, co piękna Perseida, nie darzy jej żadnym głębszym uczuciem. Kirke dorasta w pałacu pośród przepychu nieznanego śmiertelnym. Na co dzień obserwuje bogów i tytanów odwiedzających jej ojca. Błyszczących w blichtrze swojej nieśmiertelności, pysze i zuchwalstwie. Kirke nie akceptuje tego świata, a ten świat nie akceptuje jej. Wyróżnia się. Jest odmieńcem. Mimo swojej nieśmiertelności los obdarzył ją ludzkimi uczuciami. Mityczny skarbiec Mitologia, od momentu, w którym odkryłam, że takie coś w ogóle istnieje, była dla mnie tym, czym dla innych są baśnie braci Grimm, czy Walt Disney. Pobudzały moją wyobraźnię w ten niezwykły sposób, który odrywa nogi od ziemi i pozwala nieskończenie długo, na milion sposobów bujać w obłokach. Czy znajdują się wśród Was tacy, którzy mają odmienne zdanie? Jeśli tak, to muszę Wam powiedzieć, że nie trzeba ani znać ani lubić mitycznego…

Więcej

Wpisy gościnne:

Achaja – podsumowanie obu serii
Artur Jędrzejewski

Jak wiecie z recenzji pierwszego tomu Achai napisanego przez Monię, nasze opinie o tej książce były… zgoła różne. Stanąłem okoniem (czemu nie mówi się „stanąłem łososiem”?) w obronie tej serii i nadal to podtrzymuję. Jak wiecie z poprzedniej recenzji, wątki są trzy. Każdy z nich przedstawia losy innego bohatera, jego drogę ku logicznemu połączeniu wątków. Brzydko pachnie mi to, że pod koniec trzeciego tomu to spotkanie nie prowadzi w sumie do niczego, brakuje tu satysfakcjonującego zakończenia. Sama droga, jaką przebyli bohaterowie jest o wiele ciekawsza niż jej finał. Niemniej, w moich oczach trylogia jest dziełem dobrym, specyficznym przez fascynację autora kwestiami logistyki i strategii wojskowej, posiadającą swoje magiczne momenty, które chętnie przeczytam z czasem ponownie. Nienasycony głód po zakończeniu czytania trylogii postanowiłem zaspokoić sięgając po pięcioksiąg „Pomnik Cesarzowej Achai”. No i tu pojawia się problem. Postaram się opisać swoją opinię bez spojlerów na tyle na ile to możliwe. Jeśli takowe…

Giełda książki: