„Dom w chmurach”

Janusz Ferenc jest z zawodu i zamiłowania fotografem. Jego pasja mu międzynarodowe nagrody i popularność w branżowych kręgach. Prywatnie również wiedzie mu się bardzo dobrze. Ma przyjaciela, kochaną kobietę, stabilną sytuację. Nie boi się samotności. Radość sprawia mu wyjście z aparatem w plener i spędzenie długich godzin na łapaniu idealnego ujęcia. Wszystko zmienia się podczas sylwestrowej nocy. Mężczyzna w wyniku nieszczęśliwego wypadku traci wzrok. To co do tej pory wypełniało jego życie odchodzi w zapomnienie. Rozpoczyna skomplikowaną drogę do względnej normalności. Czy mu się to uda? Książka choć krótka jest zadziwiająco treściwa. Nie można jednak przejść do jej omówienia nie przytaczając króciutkiej noty biograficznej autora. Tomasz Wandzel w wieku dwudziestu trzech lat stracił wzrok. Od tego czasu wydał już cztery książki, wykonuje swoją pracę zawodową i udziela się społecznie. „Dom w chmurach”, choć jest fikcją, zawiera sporo wątków autobiograficznych. Dużą część historii stanowi spokojna powieść obyczajowa, opisująca życie polskiego fotografa-artysty….

Więcej
„Bilet do szczęścia” (t.2)

Pamiętając z tomu poprzedniego (Konkurs na żonę): Łucja odkrywa misternie plecioną przez Hugona intrygę. Załamana dziewczyna w stanie błogosławionym chce wrócić do domu. Niestety okazuje się, że u babci diagnozują ciężką chorobę i potrzebne jest natychmiastowe leczenie. Obecnie: Można powiedzieć, że Hugonowi udało się dotrzymać warunków testamentu. Zawarł z Łucją małżeństwo, w drodze jest ich dziecko. Wszystko przebiega bez zarzutów. Poza emocjami. Tutaj panuje kompletny mętlik. Hugo nie może się pogodzić z tym jak potraktował Łucję. Dostrzegł w niej niezwykłą kobietę i pokochał całym sercem. Niestety, kiedy do tego dochodzi okazuje się, że jest już za późno. Dziewczyna nie toleruje kłamstwa, a właśnie tym, jak mogłoby się zdawać, nasiąknięta była ich relacja. Choćby piekło miało zamarznąć nie dopuszcza do siebie męża. Czuje się skrzywdzona i, co najgorsze, uznaje, że w ogóle nie zna mężczyzny, którego kocha. Po części ma rację, bo Hugo sam siebie nie poznaje. Nieoczekiwana sytuacja sprawia, że…

Więcej
„Szept anioła”

Kobieta z miłości jest w stanie zrobić wiele, jeśli nie wszystko. Jednak granica pomiędzy miłością a obsesją jest bardzo cieniutka. Przekonała się o tym Alina. Kobieta w średnim wieku, która oddała mężowi całe serce, całą siebie, a w zamian otrzymała: nic. Kiedy odkrywa, że Marek ją zdradza zaczyna do niej docierać, że od dawna była dla niego jedynie niepotrzebnym meblem, o który się potykał. Wychodzi z założenia, że jej życie się skończyło. Jest już za stara na szczęście, za gruba, zbyt nijaka, zamknięta w sobie i brzydka. Dodatkowo praca, która nie przynosi jej żadnej satysfakcji, a jedynie męczy, wpływa jeszcze gorzej na nastrój. Nawet nie zauważa małego synka, którego świat się powoli sypie i który panicznie potrzebuje matki. A kiedy wydaje się, że już nie ma odwrotu z odsieczą przybywa tajemnicza kobieta, a wraz z nią książka, która odmieni życie Aliny… Każda rozpoczynana książka ma u mnie czystą kartę. Setki…

Więcej
„Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty”

Czasami wystarczy, że spojrzę na okładkę i pomiędzy mną a książką przeskakują iskierki. Kiedy sięgałam po „Hotel Varsovie…” czułam w kościach, że to będzie to, co zapamiętam. Albo tragedia, która wryje się w pamięć godzinami nudy, albo strzał w dziesiątkę, bo opis z okładki, choć krótki, mówił wiele. Przede wszystkim to, że książka jest z gatunku tych, które fascynują mnie najbardziej. Saga rodzinna rozciągająca się na wieleset lat z wątkami romansu, tajemnic i skandalu. Powieść posuwa się równolegle po trzech, odległych czasowo torach. Zaczynając od XVII wieku poprzez XIX, skończywszy na czasach współczesnych. W 1607 poznajemy Laurentego Żmija. Lutnista królewskiej kapeli marzy o otworzeniu domu gościnnego na jednej z głównych dróg prowadzących do Warszawy. Kiedy jego żona Anna umiera w połogu, jego wszystkie myśli kierują się ku temu celowi. Nie spodziewa się, że szwagierka Kalina, która przyjeżdża z niezapowiedzianą wizytą, wprowadzi całkiem niezłe zamieszanie. W roku 1870 młoda Eleonora, córka…

Więcej

Wpisy gościnne:

Nowa część Greya wkrótce! Znamy szczegóły!
Artur Jędrzejewski

Zaintrygowany recenzją książki JOJO MOYES „Kiedy odszedłeś„, postanowiłem przedstawić swój skromny manifest względem obecnego rynku wydawniczego na świecie. Niestety, nie jestem profesjonalnym analitykiem a jedynie czytelnikiem, dlatego do całej mojej wypowiedzi proszę podchodzić z dystansem. Co się stało? Co ja pacze? Książka od zawsze jest uważana ze rozrywkę wysokiego lotu, przynajmniej w Polsce. Coś jak chodzenie do filharmonii, teatru, prawdziwe ubogacenie własnej kultury (nie to co teraz dostajemy z Afryki). Pogląd taki zapewne wziął się stąd, że jest to medium bardziej wymagające. W przeciwieństwie do pójścia do kina na nowy film Marvela, w którym wszystko podane jest na tacy, do zrozumienia przekazu pisanego trzeba się wykazać umiejętnością interpretowania, czasem oraz wyobraźnią. Wszystkie te cechy wydają się być na bakier z obecnymi standardami wychowania. Wszędzie się spieszymy, zamiast dziecku poczytać dajemy smartfona do zabawy. Nie jestem hipokrytą, sam też tak robię. To takie wygodne. Niestety, takie mamy obecnie czasy i jeśli…

Giełda książki: