„52 kolory życia” (t.2 i 3)

TOM II

Drugi tom barwnego cyklu Magdaleny Kozioł jest bezpośrednią kontynuacją części pierwszej.
Sally na wieść o chorobie ojca wraca do rodzinnego miasta. Porządkuje tam wszystkie sprawy, spotyka się z przyjaciółmi i ukochanym, dochodzi do siebie po wzbudzającym grozę wypadku. Niestety szybko musi wracać nad morze, gdzie zostawiła niedokończone sprawy zawodowe. A w pięknej nadmorskiej miejscowości barwy nabierają coraz bardziej rumianych odcieni. Musi się stawić na komendzie celem złożenia zeznań…

Część druga jest naznaczona rozterką. Chcieć nie oznacza móc, a Sally staje przed nie lada dylematem. Nie daje jej spokoju fascynacja, jaką poczuła do komisarza Poznańskiego. Ewidentna chemia, która eksplodowała już przy pierwszym ich spotkaniu. Wyrzuty sumienia względem swojego życiowego partnera, z którym zawiązała przyszłość nie polepszają sytuacji.

W tej części chyba najbardziej podobała mi się perspektywa Jacka. Absorbująca praca w policji zupełnie zniszczyła jego rodzinę. Dochodzi do bolesnego wniosku, że nie łączy go z żoną zbyt wiele. Tylko syn. Aż syn. Ich pożycie małżeńskie od dłuższego czasu nie istnieje, nie pozostała nawet czułość. Jest świadomy, że wszystko stało się z jego winy.

Sally wraca nad morze, a drogi jej i Jacka szybko krzyżują się ponownie. Tym razem to mężczyzna dąży do kolejnego spotkania. I przyznam szczerze, że dawno nie byłam tak zawiedziona bohaterką. Wszystkie jej rozterki i cała miłość do Tomka okazała się nie warta dłuższych przemyśleń. Wystarczyła jedna niefortunna sytuacja, jedna plotka, która, choć z pewnego źródła, nadal pozostawała plotką. Sally okazała się w gruncie rzeczy osobą płytką. W całym swoim romantyzmie, głębi osobowości i niespotykanym postrzeganiu świata jej zachowanie było bardzo niskich lotów.

Ostatecznie część oceniam nieźle, bo to Jacek ratuje całe to pogmatwanie. On od początku jest zdecydowany. Choć nie postępuje czysto nie jest rozchwiany i nie udaje szlachetnego, ani skrzywdzonego. To zdecydowanie dużo ciekawsza postać.

Opowieść o dylematach i rozterkach serca, których nie da się objąć rozumem. Zresztą chyba każde z nas zna odwieczną walkę serca z rozumem, których jeszcze nikomu nie udało się pogodzić. Sensualna, słodko gorzka historia pewnego romansu, który ma przed sobą całą masę zawirowań.

Fabuła: 6
Bohaterowie: 6
Klimat: 7

TOM III

Ten tom zdecydowanie narzuca ciekawszą akcję. Życie Jacka jest w niebezpieczeństwie. Jego praca po raz kolejny rozwija wachlarz niebezpieczeństw. Jak przyjmie to jego żona, która już wcześniej była u kresu wytrzymałości?
Sally głęboko duma nad swoją sytuacją, ale kiedy docierają do niej straszne wieści, nie zastanawia się ani chwili i pędzi do szpitala, do którego przewieziono Jacka. Przez myśl jej nie przychodzi jak wyjaśni swoją obecność przed bliskimi mężczyzny.

Nie patrzałam przychylnie na Jacka, który niemal porzuca rodzinę na rzecz kochanki, jednak perspektywa Anety, która naprawdę ma już dosyć męża i jego pracy, trochę ułatwia sytuację.
Nie potrafię jednak zrozumieć i uszanować Sally. Ona z pełną premedytacją rozbija rodzinę. Mając przed oczami uroczego Stasia, który tęskni za tatą, bez wahania wciąga mężczyznę coraz głębiej w romans. Jest opisywana w samych superlatywach. Jako osoba empatyczna, wrażliwa, troskliwa i bardzo inteligentna. Nie pokrywa się to jednak z jej zachowaniem, które świadczy o całkiem nieźle zaawansowanym egoizmie.

Słabo wypadł również motyw medyczny. Miłość najwyraźniej dodaje skrzydeł, bo Jacek otarłszy się o śmierć i mając poważny uszczerbek na zdrowiu błyskawicznie staje w pełni sił fizycznych. Po długiej i skomplikowanej operacji, kilku dniach leżenia po prostu wstaje, idzie i spędza z Sally całkiem aktywną noc…

Nie mniej mimo tych wszystkich wad, a może właśnie dzięki nim, jestem nieprawdopodobnie ciekawa jak to wszystko się skończy. Jak zachowa się Jacek, który nadal ma pełną drogę odwrotu? Czy Sally paląc za sobą niektóre mosty będzie tego kiedyś żałowała? Przekonam się niebawem.

Fabuła: 7
Bohaterowie: 6
Klimat: 7

Ocena końcowa: 6/10

Miłość nie jest trudna, ona jest piękna, ona jest brakiem lęku…