„Banda Michałka na wakacjach” (t.3)

Pani Róża – sąsiadka Michałka – twierdzi, że kraj poznaje się wtedy, gdy choć na chwilę staje się jego częścią. Michał z grupą przyjaciół wyruszają na wielką wakacyjną przygodę. Będą zwiedzać Indie, kraj miliona zapachów i barw. Czy rodzice dadzą radę okiełznać rządnych przygód nastolatków? I czy uda im się poznać Indie?

Na początek należy się sprostowanie. To pierwszy tom przygód Michałka jaki czytam, ale trzeci w kolejności. I co prawda można bez żadnego problemu tak zacząć tę przygodę, bo każda książka opisuje odrębną historię, ale traci się ten ulotny moment dorastania wraz z bohaterami.

Książka przeznaczona dla dzieciaków mniej więcej 12+. Młodszym miłośnikom dalekich krajów również można ją bezproblemowo polecić, bo nie ma w niej żadnej niewłaściwej treści, ale myślę, że masa przepięknych opisów mogłaby przytłoczyć. Musicie ocenić sami czy Wasza pociecha poradzi sobie z czymś takim.

Tytułowa banda jest grupą przyjaciół w wieku lat czternastu, która zna się od najmłodszych lat i wspólnie przeżyła już niejedną przygodę. Jest wśród nich poeta, amator wspinaczki i dziewczynka, która wszystkich oczarowuje śmiałością i niewątpliwą urodą. Dzieciaki mają swój kodeks, wedle którego nie mogą się wzajemnie wyśmiewać i nie wstydzą się okazywania silnych emocji. Mają w sobie wsparcie, są gotowi w każdej chwili biec sobie na pomoc. Słowem łączy ich przyjaźń przez wielkie P.
A ma im się to przydać, bo przygód nie brakuje, nawet tych niebezpiecznych.

Książka składa się z dziewiętnastu rozdziałów, z czego czternaście rozgrywa się w samych Indiach. W każdym rozdziale dzieci zwiedzają inną atrakcję, jaką oferuje ten niesamowity kraj. Są to między innymi świątynie, grobowce, meczety i teatr. Każdy element jest pięknie i malowniczo opisany. Autorka nie pomija detali architektonicznych, barw, zapachów, otoczenia, fauny i flory. Dużo mówi o gastronomicznej części Indii, jest to bowiem coś zupełnie odmiennego od pokarmów spotykanych w Polsce i może zainteresować głodne świata dzieci. Robi to jednak w sposób bardzo przystępny, ponieważ opisy są mimo swojej barwności niedługie i urozmaicone niesamowitymi przygodami, a często tarapatami, w jakie dzieci się w danym miejscu pakują.

Nie jest Wam z pewnością obcy fakt, że jestem olbrzymią fanką literatury podróżniczej. Z tej własnie przyczyny dałam się wciągnąć w podróż po tym egzotycznym miejscu. Bez problemu wizualizowałam sobie to, co autorka opisywała. Przygody dzieciaków wywoływały we mnie rozbawienie, ale i niedowierzanie, kiedy to na przykład jeden z nich wspinał się na najwyższe ściany. Rozbawił mnie fakt, że dzieci nie ponosiły żadnych konsekwencji swoich nieodpowiedzialnych zachowań, ale z drugiej strony ucieszyłam się, że dorośli nie są demonizowani jako ci, co to psują zabawę.

Negatyw znalazłam taki, że przemyślenia i wypowiedzi dzieciaków często wydawały mi się zbyt dojrzałe. I choć często występowało po nich odniesienie „jak mawia babcia” itp. i tak było sporo tych mądrości jak na dziecięcą/młodzieżową przygodówkę podróżniczą. Przez to bohaterowie trochę tracili na autentyczności. Ale myślę, że spokojnie można na to przymknąć oko.

Polecam mniejszym i większym miłośnikom przygód podróżowania i Indii. Książka jest przede wszystkim bardzo pozytywna, roześmiana i wartka, a to na pewno spodoba się każdemu.

Moja ocena: 7/10

Czasem można zobaczyć coś, co ukryte jest przedświatem właśnie dlatego, że nikt nie zadał sobie trudu, aby to dostrzec.