„Chcę cię usłyszeć”
O

bietnica złożona przez Laurę Brandon umierającemu ojcu była prosta: odwiedziny u starszej kobiety, o której wcześniej nie słyszała, a która nie pamięta nic poza odległą przeszłością. Wizyta u Sarah Tolley wydawała się niewielkim poświęceniem. Rzecz jednak w tym, że obietnica Laury skutkuje kolejną śmiercią. Jej męża. Świadkiem samobójstwa była ich pięcioletnia córka Emma, która nie chce o tym mówić… nie chce wcale mówić. Zdruzgotana, gnębiona poczuciem winy Laura kontaktuje się z jedyną osobą, która może być w stanie jej pomóc. Mężczyzną, którego spotkała tylko raz przed sześciu laty. Który nie wie, że jest prawdziwym ojcem Emmy. Próbując spełnić obietnicę daną ojcu i pomóc własnej córce Laura odkrywa opowieść o miłości i rozpaczy, o odwadze i niewypowiedzianym złu, opowieść okrytą całunem milczenia…

Wiecie jak to jest kiedy ma się ułożone życie, plany na przyszłość i nagle wszystko się zawala odsłaniając zupełnie nową rzeczywistość? Mam nadzieję, że nie wiecie, ale jeśli wiecie, to pamiętajcie, że to nowe wcale nie musi być gorsze od starego.

Laura była skupiona na swojej rozwijającej się karierze astronoma. Wszyscy ją w tym wspierali, wszyscy o nią dbali. W pewnej chwili świat się rozpadł, a ona traci najbliższe sobie osoby. I o ile ani ojca ani męża do życia nie przywróci, o tyle zaczyna robić wszystko, żeby wyrwać córeczkę ze strasznej traumy wynikłej ze wstrząsu jakie dziecko przeżyło. Życie obu zmienia się diametralnie. Laura bez najmniejszego wahania akceptuje zamianę priorytetów i staje się pełnoetatową matką. Jest gotowa na każde poświęcenie, żeby pomóc córeczce, nawet na kontakt z jej biologicznym ojcem, dla którego mała Emma będzie totalną niespodzianką.
Sytuacja staje się jeszcze dziwniejsza, gdy Laura nie rezygnuje ze spotkań z Sarah – ostatnim życzeniem umierającego ojca. Starając się rozwikłać co łączyło kobietę z ojcem i dlaczego tak nalegał na opiekowanie się obcą osobą, Laura dowiaduje się coraz więcej z historii Sarah. Z każdym spotkaniem wyjawia jej coraz więcej szczegółów na temat swojej przeszłości, a każda historia jest bardziej wstrząsająca od poprzedniej.

Dawno nie czytałam tak świetnego dramatu.
Przede wszystkim postacie skrojone są na miarę prawdziwego życia. Na wszytko reagują jak autentyczni ludzie, a nie pełni ekspresji bohaterowie powieści. Z czego to wynika? Autorka zrobiła porządny research pod względem psychologii po przeżytych wstrząsach. Terapie prowadzone z dziećmi, rozpacz i zagubienie dorosłych, bezsilność doprowadzająca do jeszcze większych emocji. Wszystko to było odpowiednio dawkowane. Nie wyszło ani sucho ani zbyt soczyście. Wydaje mi się, że dokładnie tak to wygląda w przypadku ludzi bez tendencji do zbytniego dramatyzowania.
Wielowątkowość została poprowadzona w sposób mistrzowski. Wątki Laury i Sarah nie miały ze sobą nic wspólnego, ale łatwo było się wślizgnąć z jednego w drugi i oba były równie wciągające.
Zaskakujące zwroty akcji często wyrzucały z moich ust słynne „jeszcze jeden rozdział i już kończę”. Zakończenie nie pozostawiające sobie konkurencji. Co prawda nie można było się go domyślić, bo najważniejsze fakty zostały wyjaśnione dopiero pod koniec książki, więc zabawa w detektywa odpada, ale jest fantastycznie zaskakujące!
Cóż tu więcej dodać. Pasjonujące retrospekcje, łamiąca serce walka o szczęście dziecka, a wszystko to poprzeplatane wątkiem romantycznym z niewielką szczyptą pikanterii.
Od dawna planowałam się zapoznać z powieściami Diane Chamberline, ale szczerze powiedziawszy bałam się, że się zawiodę. Czasami tak mam, że jeśli słyszę z różnych źródeł, że coś jest cudowne liczę na zbyt wiele i ostatecznie czuję rozczarowanie. Ale jak się okazuje klubowi „Kobiety to czytają!” można w pełni zaufać.
Jeśli istnieje przepis na na dramat napisany specjalnie dla kobiet Diane Chmberline odlazła go i zastosowała właśnie w tej książce.
Z radością zapoznam się z jej kolejnymi dziełami. Polecacie któreś szczególnie?

Moja ocena 8/10