dar serca recenzja
dar serca recenzja
„Dar serca”

Lucy jest śmiertelnie chora. Nie ma nawet pojęcia jak to jest być zdrowym. Jej serce od urodzenia ledwo daje radę utrzymać ją przy życiu. Jej jedynym ratunkiem jest przeszczep, więc dni upływają jej na oczekiwaniu na telefon od zespołu transplantologicznego. Czeka aż ktoś umrze, żeby ona mogła żyć. Dziewczyna ponad wszystko chce chociaż raz przed śmiercią odetchnąć pełną piersią.

Julia, Helen i Pheobe przyjaźnią się od dziecka. Dzielą się każdą troską i radością. Wiedzą o sobie wszystko. Czy aby na pewno?
Julia i Paul starają się bezskutecznie o dziecko. Staje się ono ich jedynym pragnieniem, obsesją, która dzień po dniu zaczyna pożerać ich piękny związek.
Helen bardzo młodo urodziła córkę i przywykła do myśli, że Milly jest jej piątym kołem u wozu. Drze z córką koty do momentu aż ta jej oświadcza, że chce zamieszkać z ojcem.
Pheobe opiekuje się chorą babcią. Despotyczna staruszka nie daje jej żadnej swobody. Kobieta dobiegająca trzydziestki musi jej się tłumaczyć z każdego wychodnego i przyjmować nagany.

Choć przyjaciółki kochają się bezgranicznie i są sobie bliższe niż siostry każda z nich skrywa jakąś tajemnicę. A kiedy jeden z sekretów wypływa uruchamia się efekt domina, który obnaża desperackie pragnienia i niekoniecznie chlubne czyny przeszłości. Przyjaźń i miłość zostają wystawione na ciężką próbę. Mają szansę przetrwać tylko, jeśli są prawdziwe.

To bardzo zaskakująca powieść, a najbardziej osobliwe okazuje się to, że jest przewidywalna. Fabuła prowadzona dwutorowo ukazuje czas aktualny i historię opisującą jak do niego doszło. Znamy więc bardzo duży fragment zakończenia już od pierwszych stron. Nie przeszkadza to jednak autorce zadziwić. Wstrząsnąć i mocno poruszyć.

Trzy przyjaciółki są nierozłączne, ale nie należy zapominać, że są jednak trzema zupełnie innymi typami osobowości. Byłam zachwycona tym, jak autorka je przedstawiła, zwłaszcza Pheobe, która została perfekcyjnie rozłożona na czynniki pierwsze. Głównym tematem powieści jest walka o przyjaźń i miłość, ale autorka przedstawia wszystko dokładnie tak jak w życiu to wygląda. Chociaż mąż i przyjaciółka to najcenniejsze osoby, świat nie kręci się tylko wokół nich. Pojawiają się własne plany, praca, problemy zdrowotne i finansowe, ograniczenia, brak spełnienia, nieżyczliwi nam ludzie itd. Życie utkane jest z miliona wątków i emocji, a autorka pokazuje całkiem niezłą ich paletę.

To niesamowicie emocjonująca powieść. Bardzo żałowałam, że wątek Lucy był tak pobieżnie traktowany, bo nie przedstawił odpowiednio mocno problemu oczekiwania na przeszczep, a jedynie nakreślił problem. Książka mogła być lekturą, po której ludzie się poderwą do działania.

Książka zawiera wiele wątków i kilku równoprawnych bohaterów. Ich ścieżki w miarę postępowania fabuły zbliżają się do siebie, a w końcu się łączą w zupełnie niezwykły sposób. Obce sobie osoby, których losy śledzimy mają nagle wspólny problem, cel i pragnienia. Najbardziej podobało mi się to, że ci wszyscy bohaterowie, nawet jeśli działali niezbyt czysto, dali się lubić. To według mnie waży na jakości odbioru powieści.

Fabuła wypełniona jest rozmowami grupy przyjaciół, do której po czasie dołącza również mąż Julii Paul. Mężczyzna całkiem nieźle odnajduje się w grupie oddanych sobie kobiet, z których jedną kocha ponad życie. Może swobodnie rozmawiać o frustracjach, jakie czuje starając się bezskutecznie o dziecko. Znajduje dobre słuchaczki, zwłaszcza w Pheobe. Proponuje jej lekcje jazdy zanim kobieta przystąpi do kursu. Szybko ich relacja się zacieśnia, a na wierzch wypływa wspólna przeszłość, którą przyjaciółki znają w nieco innej formie.
Właśnie ta przeszłość wprowadza w grupę tajemnicę i kłamstwo, które są doskonałą podwaliną dla chaosu i zniszczenia. Stopniowa degradacja z kolei niesie z sobą tragedię.

Podsumowując:

Ta książka nie jest dramatem, choć dramat w niej się dzieje. Nie jest romansem, mimo romantycznych uniesień. Nie jest komedią, a mimo to sprawia, że się uśmiechamy.
To jedna z najbardziej wielowątkowych i najbardziej życiowych książek, jakie czytałam. Wywołuje całą masę różnorakich emocji, obnaża psychikę uświadamiając, że to w prostocie i powszedniości kryje się nasza największa radość i motor napędowy. W jakiś sposób wciąga nas kilkaset stron życiowych zmagań, a końcowe wzruszenie dosłownie ścina z nóg.
Polecam serdecznie, to wyjątkowo mądra lektura!

Moja ocena:8/10

Może to tylko jej wyobraźnia, ale przez chwilę miała wrażenie, że coś czuje. Z różnych emocji dawcy to miłość, najsilniejsza z nich wszystkich, rozgrzewała teraz jej serce.

 

Książka dostępna >>TUTAJ<<