demelza recenzja
demelza recenzja
„Demelza” (t.2)

Demelza Carne jest teraz panią Poldark. służba, która nią pomiatała musi jej teraz usługiwać. Dla pary rozpoczyna się bardzo trudny okres. Ross zaczyna walkę o prawa właścicieli kopalń, robiąc sobie potężnych wrogów z rodziny Warlegganów. Demelza z kolei uczy się bycia żoną właściciela ziemskiego. Usytuowane towarzystwo jest nastawione bardzo krytycznie i śledzi każdy jej ruch nie szczędząc podłości. Kobieta doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że najmniejsze potknięcie przekreśli ją na zawsze.
Do sąsiedztwa wprowadza się młody lekarz, który ma nowatorskie poglądy na leczenie i jest (o zgrozo!) przeciwnikiem upuszczania krwi. Co więcej podobnie jak Ross swoje umiejętności kieruje głównie ku najuboższym mieszkańcom okolicznych wsi.

Drugi tom Sagi Rodu Poldarków rozpoczyna się intensywną akcją. Demelza rodzi pierworodne dziecko. Ross z całych sił stara się nie panikować. Po okolicy szaleje wichura, przez którą ledwo da się przejść, a stary doktor nie wydaje się być chętny do zmierzenia się z nią. Zaciągnięty przez Rossa na siłę spóźnia się. Demelza przy pomocy kobiet ze wsi rodzi córeczkę.

Ten tom należy do Demelzy. Dziecka natury, dzikiego zwierzątka, które uwielbia się puszczać biegiem przez łąki Nampary. Ross zaczyna budować swoją gałąź rodu i odnajduje w niej doskonałą towarzyszkę życia. Jest bystra, spostrzegawcza, zabawna i ze względu na pochodzenie ciągle garnie się do nauki. W efekcie staje się inteligentną kobietą, która otacza męża troską i ofiarowuje mu całe swoje serce. Serce, ale również i rozsądek. Kiedy Ross zaczyna podejmować niepewne decyzje subtelnie daje mu do zrozumienia, że powinien sobie wszystko przemyśleć raz jeszcze. Niestety Ross, choć nie ignoruje żony, jest indywidualistą, który nie ugina się, wierząc w swoje przekonania.

Nie tylko dla rodu Poldarków przychodzi ciężki okres. Okoliczne wioski głodują, ostra zima zbiera żniwa wśród mieszkańców. W rejonie zaczynają się panoszyć zakaźne choroby, na które nawet nowatorski doktor Enys nie ma lekarstwa. Jedna z nich dociera do Nampary rozpoczynając ciąg nieszczęść.

Kolejne tomy powieści nie zakańczają jednego wątku, żeby rozpocząć kolejny. Są one bezpośrednimi kontynuacjami. Jakby powieść liczącą tysiące stron ktoś rozsądnie podzielił na kilka części. Jej główną zaletą są doskonale napisane postacie. Nie ma osoby nijakiej, którą lubiłabym mniej. Tutaj nawet „czarne charaktery” mają swoje powody, żeby działać na niekorzyść innych. Warstwy społeczne: ziemianie, bankierzy, górnicy i żebracy stają równo przed widmem ubóstwa. Tylko ci najsprytniejsi i przewidujący mają szansę utrzymać się na powierzchni. Cała gospodarka Kornwalii zostaje wystawiona na naprawdę ciężką próbę.

Podsumowując:

Jestem zachwycona tym jak łatwo autor potrafił przelać na papier najtrudniejsze zagadnienia i dyskusje na tematy, które z założenia nie powinny mnie w ogóle interesować. Jak ciekawie pisał o rzeczach skomplikowanych. Realizm świata, który stworzył Winston Graham sprawia, że nie sposób się z niego wyrwać, a po zakończeniu jednej części myśli się już tylko o kolejnej. Losy bohaterów stają się naszym udziałem, sympatia do nich zapędza do lektury w każdej wolnej chwili.
Polecam!

Moja ocen: 9/10

Skończyła się zima, mężczyźni i kobiety jakoś ją przeżyli (większość), a dzieci płakały i również przeżyły (niektóre).