denar dla szczurołapa recenzja
denar dla szczurołapa recenzja
„Denar dla Szczurołapa”

Średniowieczny teolog August Erdmann fascynuje się legendą o Szczurołapie z Hameln. Opowiada o owianym tajemnicą mężczyźnie, który w XIII wieku wyprowadził z miasta wszystkie dzieci. Żadne już nie wróciło. Miała to być kara za niespłacenie pewnego długu.
Współczesny orientalista Gabor Horthy odnajduje prace Erdmanna dotyczące Szczurołapa. Zaczyna się coraz bardziej fascynować legendą i coraz bardziej zagłębiać w podania, które odnalazł teolog. Badając ich pochodzenie i autentyczność odkrywa coś mrożącego krew w żyłach.

Uwielbiam, kiedy pisarz ma silną bazę do napisania powieści. Kiedy jego wiedza jest tak rozległa, że wystarczy dodać do niej odrobinę wyobraźni, po czym wynik przesłać wydawcy. Aleksander R. Michalak jest badaczem religii i historii Bliskiego Wschodu. Jest doktorem historii Uniwersytetu Gdańskiego, oraz religii i teologii Trinity College w Dublinie. Publikował artykuły z dziedziny demonologii i angelologii biblijnej, zna kilka języków i studiuje kolejne. Z samej jego biografii można zmontować dobrą książkę. Po przeczytaniu notki biograficznej wiedziałam już, że to nie będzie książka, która pozwoli o sobie zapomnieć.

Zadmijcie w róg, zarządźcie post, ogłoście zgromadzenie.

Gabor Horthy jest z natury awanturnikiem i kobieciarzem, któremu raczej niestraszne ciemne zaułki i możliwość potyczki z podejrzanymi typami. Historia Szczurołapa przykuwa jego uwagę tylko dlatego, że Erdmann zwykle nie zajmował się takimi rzeczami. Po głębszym przyjrzeniu się sprawie Horthy odkrywa, że Szczurołap pojawił się na kartach historii niejednokrotnie. Co więcej od XIII wieku występuje w różnych podaniach cyklicznie, za każdym razem opisywany bardzo podobnie i za każdym razem niosąc ze sobą katastrofę. Wokół orientalisty zaczynają się dziać rzeczy dziwne i niewyjaśnione, a wizje, jakie go dotykają rodzą coraz większy strach.
Bohater spotyka na swojej drodze wiele osób, które będąc specjalistami swoich dziedzin, dokładają ogrom wiedzy do rozwikłania zagadki. Dochodzi jednak do momentu, w którym tak naprawdę nie wiadomo komu można ufać, a przygoda nabiera upiornych barw.

Autor zabiera nas w niesamowitą podróż w miejsca piękne, tajemnicze i zupełnie egzotyczne. Spacerujemy urokliwymi uliczkami Tybingi, zanurzamy się w orientalny zapach Bliskiego Wschodu, oglądamy wschód słońca w Jerozolimie i wzdrygamy w deszczowym Oksfordzie. Pan Michalak bez najmniejszego wahania wprowadza nas do największych światowych bibliotek i muzeów, pozwala podsłuchać dyskusje teologów, historyków sztuki, biblistów i archeologów. Przyznam, że nie wszystkie były dla mnie łatwe do zrozumienia, ale każda odsłaniała kawałek świata, o jakim miałam wcześniej bardzo nikłe pojęcie. Trzeba się przygotować, że w książce jest dużo polemik często zakrawających o szermierkę słowną. Może się zdarzyć, że niektóre wydadzą Wam się monotonne, bądź skomplikowane, ale jeśli się na nich skupicie owocują niesamowitym rozwojem fabularnym i mistrzowskimi akcjami.

Sam twórca porównywany był wielokrotnie do polskiego wydania Dana Browna. W jakimś stopniu rzeczywiście można odnaleźć w książce zbliżone elementy, ale powieść polskiego autora to coś głębszego, bardziej rozbudowanego i mroczniejszego. Słowem: jest lepsza. Uważam, że jakby zebrać poszlaki z całej powieści Browna można by nimi wypełnić co najwyżej jeden rozdział Michalaka. „Denar dla Szczurołapa” oferuje w szeroki wachlarz zagadek do rozwiązania, ścieżek, które bohater musi przetrzeć, dowodów do zebrania i hipotez do przemyślenia, że wszystko zebrane w jednej książce może oszołomić. I według mnie oszałamia.
Technicznie to rewelacyjna pozycja. Napisana barwnie i inteligentnie, suto zakropiona zwrotami akcji i wielorakimi emocjami. Spójna i wartka. Bogaty język, jakim operuje autor utrzymuje się od początku do końca.

Jestem zafascynowana tą książką. Łączy w sobie wiele gatunków. Znajdziemy w niej przygodę, thriller, kryminał, fantasy, a przede wszystkim niesamowity przewodnik po wschodnich wierzeniach i legendach. Czuję dumę, że mamy pisarza, który tworzy na taką skalę, z takim rozmachem. Czuć w każdym zdaniu, że ma on przed oczami miejsce, które opisuje i doskonale zna historię, którą przedstawia czytelnikowi. Polecam Wam serdecznie. Myślę, że jeszcze wiele usłyszymy o tym panu.

Moja ocena: 9/10

Rdzeń mitu jest następujący: Flecista jest tylko wiatrem, a starożytni utrzymywali, że w wichrze znajdują się dusze umarłych.