dziewczyna ze śniegiem we włosach
dziewczyna ze śniegiem we włosach
„Dziewczyna ze śniegiem we włosach” (t.1)

„Dziewczyna ze śniegiem we włosach” jest pierwszym tomem cyklu o Magdalenie Hansson.

Magda po zawrotnej karierze Sztokholmie wraca do małego rodzinnego Hagfors. Ma za sobą ciężką przeprawę rozwodową. Towarzyszy jej adoptowany synek, który nie rozumie potrzeby przeprowadzki i boi jej się. Magdalena obejmuje lokalną redakcję, gdzie, jako jedyny dziennikarz będzie relacjonowała wydarzenia z miasteczka i okolic. A traf chce, że jej praca już na początku nabierze tępa.

W sylwestrową noc ginie szesnastoletnia Hedda. Nie wraca do domu. Wkrótce zostają odnalezione zwłoki młodej dziewczyny, a miejscowi policjanci dochodzą do ciekawych odkryć. Okazuje się, że rodzice Heddy niewiele wiedzieli o swojej córce.

Jest to cykl, który przez przypadek zaczęłam czytać od tomu drugiego („Mężczyzna, który przestał płakać”) i dlatego wiem, że moja ocena „Dziewczyny…” nie będzie miała konsekwencji przy dalszym poznawaniu „przygód” Magdaleny.

Ninni Schulman skonstruowała serie kryminalną, gdzie wątki społeczne i psychologiczna w obyczajowej ścieżce fabuły wybijają się równie wysoko jak same morderstwa i śledztwo. Poznajemy niewielką społeczność pięknego Hagfors, gdzie każdy zna każdego i każdy skrywa swój sekret. Głównymi bohaterami są policjanci, ich rodziny i Magdalena z ciężka historią, którą stara się przepracować.

Seria morderstw spada na wszystkich jak grom z jasnego nieba. Do tej pory kameralność miasteczka dawała poczucie bezpieczeństwa, a najcięższymi przewinieniami były wybryki młodzieży. Policjanci organizują się jak potrafią, ale sytuacja wydaje się być nie do opanowania.
Magda jako jedyny dziennikarz jest wszędzie i rozmawia ze wszystkimi. Jaka jest szansa, że uda jej się, jako osobie cywilnej, dotrzeć dużo dalej niż policjantom?

Nie wiadomo jaki morderca ma motyw, nikt nie potrafi przejrzeć jego toru myślenia, jego celem może stać się każda młoda dziewczyna. Na mieszkańców pada blady strach.

Bardzo podobał mi się klimat powieści. Värmland ścięty mrozem i zasypany śniegiem przedstawiał się nader malowniczo. Gęste lasy, dzikość natury i w samym centrum człowiek, który nauczył się między funkcjonować w tym cudzie natury. Podobają mi się również bohaterowie, którzy są bardzo autentyczni. Poza swoją pracą zawodową mają życie prywatne, problemy osobiste i dylematy do rozwiązania.

Wątek kryminalny w tym tomie zupełnie kulał. I nie chodzi o niedopracowanie, a przepracowanie. Był przewidywalny i nijak nie dał miejsca na domysły. Zabrakło polotu, żeby wywołać w czytelniku dreszcz niebezpieczeństwa i ciekawość. Jakby autorka od samego początku zdradzała nam fragmenty swojego notatnika, których nie powinniśmy poznać dla jakiegokolwiek efektu.
Mimo to wiem, że w tomie drugim sytuacja ma się już dużo lepiej!

Podsumowując:

To, wbrew wszystkiemu, książka, którą warto przeczytać, bo kolejne tomy przedstawiają już zdecydowanie lepszy poziom. Niesamowicie angażuje w życie mieszkańców Hagfors. Wszystko jest przejmująco realistyczne, zimne i surowe, czyli skandynawski chłód jawi się w pełnej krasie.

Moja ocena: 6/10

„Jak długo będę się wstydzić, że odczułam niedorzeczną ulgę, widząc zwłoki czyjejś córki, nie mojej? – pomyślała Petra. Kiedyś spotka mnie pewnie za to kara”.