„Ja diablica”

Ja, diablica…

Spokojnie, nie 😉
Obiecałam książkę i serwuje zaraz po skończonym czytaniu. Tym razem dużo, dużo, dużo lżej niż ostatnio.
Slogan reklamowy brzmi:

„Dwa światy, jedna miłość.
Powieść z piekła rodem!”

Chodzi o książkę (trylogię) Katarzyny Miszczuk pod wdzięcznym tytułem „Ja, diablica”. Jak już pisałam zaintrygował mnie opis w Empiku i po powrocie do domu zaraz wzięłam się za czytanie. Gdyby nie brak czasu skończyłabym ją tego samego wieczoru, ale skończyłam dzisiaj.

Zaczynamy czytać w momencie kiedy Wiktoria zostaje zabita i trafia do… Piekła! Piekło wielką literą, bo to jakby państwo jest 😉 Owszem uśmiecham się bo na opisie przez ile pokoi w biurokratycznym urzędzie musi przejść, żeby stać się „pełnoprawnym obywatelem” ryczałam ze śmiechu. Oczywiście trzeba do tego podejść z pewna rezerwą i wrażliwych katolików przestrzegam, żeby się za to jednak nie brali. No bo czy to normalne, że można się zakumplować z nieprzewidywalną Kleopatrą (tak TĄ Kleopatrą), że Śmierć lubi zielona herbatę, a „moher” chce iść do Piekła, żeby je zbawić, po czym robi pikiety pod rezydencją szatana ( :D)? No i anioły zakładają skarpetki do sandałów!!! :))) Moim ulubionym bohaterem stał się diabeł Azazel, który chce zawładnąć piekłem cały czas robiąc jakieś numery Lucyferowi. Wiem, że może się Wam to wydawać nieco dziwne, jeśli nie straszne, ale uwierzcie mi, że śmieję się nawet teraz pisząc o tym.
Co mnie wkurzało w książce? Pomijając, że miała kilka błędów między innymi pojęcie czasu było troszkę zachwiane i nie trzymało się kupy, to wkurzało mnie prawdopodobnie to, co miało mnie wkurzać…

Po 1 i najbardziej wkurzające Wiktoria zakochała się zdecydowanie nie w tym facecie co powinna!! Miała do wyboru swojego śmiertelnika i diabła Beletha, który na końcu nawet mnie wzruszył. No i przy nim pojęcie diabelnie przystojny nabrało głębszego znaczenia 😉 Mam nadzieję, że w kolejnych częściach to naprawi.
Po 2 jeśli jeszcze raz usłyszę zdrobnienie „Piotruś”, ostrzegam mogę być agresywna! (przeczytacie – zrozumiecie!)
Po 3 fabuła jak dla mnie trochę zbyt przewidywalna, ale to miała być lekka książka, a nie jakaś epopeja narodowa…
Po 4 anioł mówi brzydkie słowo na „K” !!!!

Na plus działa to, że prawie cały czas się śmiałam. Była przezabawna komedia, był delikatnie zmysłowy romans, był fajnie opisany kryminał i było fantasy w lajtowym wydaniu. Chociaż temat kontrowersyjny wizja Piekła i Los Diablos genialna!!
Chociaż książka jest młodzieżowa (czyli już zupełnie nie dla mnie) to uważam, że śmiać się przecież można w każdym wieku prawda? Mogę z czystym sumieniem polecić! Może nawet kiedyś do niej wrócę jak będę potrzebowała poprawiacza humoru…

Moja ocena: 7/10