las z wełny i stali
las z wełny i stali
„Las z wełny i stali”

Nastoletni Tomura staje się świadkiem strojenia szkolnego fortepianu. Dźwięki, jakie pozyskuje stroiciel, oczarowują go do tego stopnia, że sam postanawia właśnie tak ukierunkować swoją przyszłość.
Wyjeżdża ze rodzinnego miasteczka na dalekiej północy Japonii, aby zdobyć wykształcenie i móc się oddać pasji strojenia. A kiedy zdobywa pełnię wiedzy, kiedy z każdym dniem jego doświadczenie wzrasta, odkrywa, że ten tajemniczy i trudny zawód wymaga czegoś znacznie więcej niż znajomość podręcznika.

Wraz z Tomurą zagłębiamy się w tajniki pracy stroiciela. Stajemy się cichymi obserwatorami chwil, w których nazwa tego zawodu zaczyna wybrzmiewać w naszych uszach jak czarodziej. Towarzysząc doświadczonym stroicielom, czujnie śledząc ich poczynania zaczyna powoli wyczuwać instrument i jego brzmienie. Odkrywa, że jego dźwięki przywodzą mu na myśl dźwięki natury, z górskich okolic, w jakich się wychował. Szum potoku, las tętniący życiem.
Analizuje zachowania i reakcje klientów próbując dostosować barwę do ich oczekiwań. Nie jest to jednak proste ani oczywiste.

Kiedy życie pędzi zbyt szybko, a myśli, przytłoczone wydarzeniami, wymykają się w negatywne rejony, sięgamy po prozę Natsu Miyashity. Wyciszamy umysł, zwalniamy tempo wszystkich działań i rzucamy się w jej spokojny nurt.
„Las z wełny i stali”, to literatura bardzo spokojna. Wręcz kojąca, otulająca swoim nastrojem. Napisana z wzniosłością poezji, a jednak przystępna i łatwa w odbiorze. Pomaga nam otworzyć się na własne odczuwanie, przeprowadza przez analizę własnej wrażliwości, pasji i marzeń. Daje do myślenia: czy robimy wystarczająco dużo, żeby poczuć spełnienie? Czy naprawdę dążymy do szczęścia w odpowiedni sposób?

Należy szczególnie podkreślić kulturowość tej książki. Wszyscy fani kultury wschodniej, a w szczególności japońskiej, będą zachwyceni doskonale zachowaną finezją dnia codziennego. Taktu i uprzejmości, z jaką Japończycy traktują się wzajemnie. Wyniesieniem hierarchii wieku i stanowiska. Choć Tomura zaprzyjaźnił się ze swoim kolegą z pracy bezwzględnie zwracał się do  niego per „pan”, ponieważ ten był starszy nie tylko wiekiem ale również doświadczeniem.
Obyczajność tak ekstremalnie inna od naszej bardzo rzucała się w oczy i była jednym z największych atutów książki.
Opisy otoczenia, przyrody, jak i tak prozaicznych miejsc jak typowo japońskie budynki i mieszkania były wspaniałe. Przez te niewiele ponad dwieście stron można się było naprawdę przenieść do innej rzeczywistości.

Podsumowując:

Książka kultywuje uważność. Uwielbiam ten temat. Obecnie ludzie nie widzą niuansów. Pędząc ku celowi, nie mają czasu kontemplować krajobrazu ani tym bardziej pochylić się nad czyimiś emocjami. Przeżywanie swojego życia w sposób głęboki wymiera. „Las z wełny i stali” pozwoli Wam choć na chwilę przystanąć. Nie znajdziecie tu żadnych zwrotów akcji, próżno wypatrywać wielkich uniesień czy akcji wywołujących szybsze bicie serca. To łagodnie płynąca rzeka, ciepły wietrzyk szeleszczący liśćmi, westchnienie śpiącego dziecka.
Piękny poetycki świat sztuki.

Moja ocena: 7/10

„To fortepian w ogóle może tak brzmieć? Liść przechodził w drzewo, drzewo w las, las w całe górskie zbocze. Stawał się barwą, stawał się muzyką – a ja miałem wrażenie, że widzę to wszystko na własne oczy”.