miała umrzeć
miała umrzeć
„Miała umrzeć”

Kiedy poznajemy mroczne hobby Ady, nie mamy wątpliwości, że miała umrzeć. Pytanie: jak do tego doszło?
Ada szuka wyzwolenia od swoich mroków w bardzo ryzykownej grze. Jako liderka czteroosobowej grupy trzyma pieczę nad ekstremalnie niebezpiecznymi wyzwaniami. Przyjaciele pod wpływem środków odurzających igrają ze śmiercią, testując granice swojej wytrzymałości. A kiedy zabawa wymyka się spod kontroli nie ma już ratunku przed tragedią, jaka ma się wydarzyć.

Lena jest osiągającą coraz większe sukcesy młodą artystką. Niewielu wie, że jako sierota, wychowywana przez oschłą ciotkę, cały czas boryka się z koszmarami i stanami lękowymi. Podczas wernisażu swoich prac spotyka mężczyznę przebranego za klauna, który daje jej jasno do zrozumienia, że ją zna. Że pamięta ją z czasów jej dzieciństwa. Wywołuje jej niepokój i jednocześnie wzbudza niepohamowaną ciekawość. Niestety, kiedy Lena próbuje się z nim spotkać ponownie, okazuje się, że mężczyzna został zamordowany.
Porusza to całą lawinę wydarzeń. Dziewczyna postanawia wszcząć prywatne śledztwo, żeby się dowiedzieć kim tak naprawdę jest i co się stało z jej rodziną. Odkrywane elementy zagadki mrożą krew w żyłach.

Dwa równoległe wątki prowadzą nas przez pełne grozy i posępne zakamarki psychiki ludzkiej. Dlatego tak paradoksalnym będzie stwierdzenie, że „Miała umrzeć” to książka lekka, z gatunku tych, które czytają się same.
Ada walczy z otaczającą ją beznadzieją i panicznie próbuje ratować małą siostrzyczkę od bagna, jakim jest ich życie. Lena z kolei, to młoda kobieta, która nie zna swojego prawdziwego ja. Gnębiona niewyjaśnionymi koszmarami czuje, że zagadka jej pochodzenia może być odpowiedzią na wszystkie dręczące ją lęki.

Skondensowana forma thrillera psychologicznego nie dając wytchnienia prowadzi nas z punktu do punktu w zawrotnym tempie. Intensywność emocji jeży włos na głowie, sprawia, że błyskawicznie zostajemy wciągnięci do akcji aż po same uszy. Co więcej fantastycznie skrojone bohaterki angażują nas w to emocjonalnie.

Obecnie dużo się mówi o psychice. To otwarty temat, a jej choroby nie są już dla nas zagadkowymi nazwami. Co więcej osoby dotknięte nimi dzielą się swoimi uczuciami i przeżyciami, dzięki czemu psychologia odkryła przed nami wiele ścieżek do rozwiązywania swoich własnych problemów.
Autorka prezentuje nam dwie młode dziewczyny. Wychowane bez miłości i poczucia bezpieczeństwa panicznie próbują uzewnętrznić, wyzwolić swoje emocje. Jedna z nich robi to w trakcie wyzwań narażających jej życie na ogromne niebezpieczeństwo. Druga oddaje się sztuce, jaką tworzy. W głowach obu kłębi się mnóstwo mroku. Obie są zamknięte w sobie i nie pozwalają nikomu się do siebie zbliżyć. I choć teoretycznie dzieli je wszystko, w miarę upływu fabuły odkrywa się przed nami przerażający aspekt łączący obie dziewczyny. Historia.

Niesamowicie urzekającym aspektem książki są przeskoki w czasie. Historia Ady rozgrywa się dwadzieścia lat przed wydarzeniami, które pokazuje nam Lena. Kiedy ze współczesności przeskakaujemy nagle w końcówkę lat 90. różnica jest tak ogromna jak dzień i noc. Zmienia się nie tylko krajobraz. Zmienia się moda, przekawiająca się w stylu czesania i ubierania, zmienia się słuchana muzyka. Zmienia się wszystko. Fakt, że udało się tego dokonać w tak skondensowanej treści zasługuje na duże brawa.

Podsumowując:

„Miała umrzeć” jest świetnym thrillerem psychologicznym, który wciągnie nas w zawiłe meandry dojrzewającej psychiki. Odkrywanie sekretów rodzinnych i ich konsekwencji przysparza wielu emocji i sprawia, że adrenalina zaczyna krążyć nie tylko w żyłach bohaterek. Zakończenie, choć zupełnie zaskakujące uważam jednak za zbyt duży zbieg okoliczności. Nie do końca kupuję coś takiego.
No i ostatecznie, choć wiecie, że jestem fanką olbrzymich tomów, które opisują nam każdy metr kwadratowy jaki pokonuje bohater, to i tak polecam całym sercem tę tragiczną, powleczoną gęstą mgłą książkę. To bardzo dobra pozycja.

Moja ocena: 7/10