„Ogród Zuzanny” (t.2) Odważ się kochać.

Historia malowana aromatem kwiatów i smakiem najwytrawniejszych eklerek. Jest to ciąg dalszy losów trzech przyjaciółek, ich rodzin i sąsiedztwa za Starej Leśnej.
Zuzanna odnajduje po latach swoją wielką miłość i układa sobie życie z Adamem i ich synem Wojtkiem. Kazi grozi utrata księgarni i staje się, delikatnie mówiąc, nerwowa. Wiola postanawia zmienić swoje życie, a rozwiązania problemów szuka u podstaw, czyli w nieszczęśliwym dzieciństwie.
Jakby proza życia nie była zbyt frapująca spokojną, wręcz sielską, mieściną wstrząśnie straszna zbrodnia. Zmyślne morderstwo Jana Marii Sochackiego…

Od momentu odłożenia tomu pierwszego nie mogłam się doczekać kontynuacji powieści autorstwa dwóch niesamowicie charyzmatycznych kobiet. Tom pierwszy nacechowany jest klimatem rodzinności i tolerancji, dlatego czytając go można się poczuć w jakiś sposób bezpiecznie. Kłótnie często mają zabawny wydźwięk, a konflikty zażegnywane są wielkimi pojednaniami. Zawiera on dużą dawkę poczucie humoru i masę kłopotliwych przygód, w które popadają bohaterowie.
Tom drugi odbiega jednak od takiego wzorca. Pojawia się w nim więcej nieporozumień i kłótni, a wątek obyczajowy zdecydowanie dominuje nad komediowy. Efektem tego jest mniejsza ilość „akcji”, więcej rozmyślań, rozważań i opowieści.
Czy to dobrze czy źle? Myślę, że i tak i tak.
Przede wszystkim przytłoczyło mnie dokładnie to samo co w tomie poprzednim. Ogromna ilość bohaterów. I o ile w miarę rozwoju fabuły wątki się mieszają i przeplatają, i robi się ciekawie, o tyle początek zniechęca. Bo przecież trzeba przypomnieć czytelnikom o wszystkich postaciach występujących w tej sztuce. Trzeba odświeżyć wszystkie informacje o nich. Imiona, nazwiska, zawody, cechy charakterystyczne, powiązania międzysąsiedzkie. Zajmuje to gdzieś około stu stron, kiedy to bohaterem każdego rozdziału jest inna osoba i nim wjedzie akcja właściwa. To mnie po prostu nużyło.

Z radością można śledzić jak rozwija się wątek Zuzanny, bohaterki tomu pierwszego, ale tym razem to Wiola wiedzie prym. Głęboko nieszczęśliwa, ciągle próbująca spełnić czyjeś oczekiwania, nierzadko lekceważona i wykorzystywana. W tym tomie to ona mierzy się ze swoimi widmami przeszłości. Porzucenie przez ojca, który się nad nią znęcał i przedwczesna śmierć matki odciskają piętno na jej charakterze. Dziewczyna jednak zdając sobie z tego sprawę, zapisuje się na terapię i robi wszystko, co w jej mocy, żeby naprawić swoje życie. Oczywiście może liczyć na wsparcie najbliższych przyjaciół, a także mężczyzny, który podobnie jak ona boryka się z demonami dzieciństwa. Czy uda jej się wziąć w garść i zawalczyć o szczęście?

Tajemnicza śmierć jednego z mieszkańców okazuje się być w dużej mierze wątkiem komicznym. Jak się szybko okazuje przynajmniej kilka osób ma motyw do pozbycia się go, a kolejne kilka możliwość zrobienia tego w tak wyszukany sposób. Pojawia się nawet komisarz ze stolicy, żeby kontrolować śledztwo i lokalną policję. Jest on zupełnie zbędną postacią, ponieważ jak pionek przesuwany jest w przód z rozdziału na rozdział i nie wnosi nic poza kilkoma wyssanymi z palca oskarżeniami.

Ten tom zdecydowanie próbuje pokazać jak miażdżącą potęgą jest samotność. Jak bardzo potrafi spętać i przywiązać do siebie. Potrzeba naprawdę wiele odwagi, żeby wyjść życiu naprzeciw i zawalczyć o szczęście, miłość i swoje miejsce w społecznej hierarchii. Zawiera kilka poruszających historii, kilka zabawnych momentów, ale przede wszystkim cały ogrom emocji, które człowiek tak bardzo pragnie odczuwać. Książka ma tę niesamowitą cechę posiadania wątków zupełnie oderwanych od rzeczywistości i tych przeszywająco realnych. Myślę, że jest to efekt tego, że ma dwie autorki, a każda wkłada w nią coś odmiennego. Czy tworzy to spójną całość? Zdecydowanie tak. Spójną i zupełnie niebanalną.

Polecam.
Jest to według mnie tom słabszy od tomu poprzedniego. Mniej rzeczy zaskakuje, mniej wątków mnie wciągnęło. Ale mimo to polecam, ponieważ jeśli podobała Wam się część pierwsza, to nie ma sposobu, żeby nie wrócić do przyjaciół w niej poznanej. Myślę, że wielu z nich zapisze się jako postacie kultowe, bo skonstruowane zupełnie od podstaw, niepowtarzalnie i charyzmatycznie.
Otwiera się również furtka na tom trzeci i muszę przyznać, że wątek Kazi już jest bardzo emocjonujący. Jeśli zostanie rozwinięty pozamiata całą resztą.
I w efekcie znowu nie mogę się doczekać.

Moja ocena: 6/10

Zależało mu tylko, żeby syn zapamiętał, że porażka, jakakolwiek, to nie jest wstyd, coś, czego trzeba unikać. Że klęski są konsekwencją podejmowania walki. Nie przegrywa tylko ten, kto oddaje zwycięstwo walkowerem, nie stara się, odpuszcza.