„Piratka”

Pokonała Siwobrodego przejmując jego statek i wszystkie skarby. W czasie burzy wywołanej przez ciemne moce zostaje jednak zmyta z pokładu swojego statku. Cudem uratowana przez parę syrenek postanawia zemstę. Zdobywa statek widmo, który mianuje wdzięczną nazwą Rumsztyk i w towarzystwie dwóch syrenek i szczura Szkorbuta przemierza krainy, ratując ich mieszkańców z opresji i stając się bohaterką.
Mowa o małej dziewczynce. Królu piratów! Madlen.

Jeśli czytacie uważnie moje recenzje, wiecie, że historie o piratach kradną mi serce w jakiś wyjątkowy sposób. Od dziecka mam słabość do opowieści o Czarnobrodym i jego pobratymcach. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłam tytuł omawianej książki nie mogłam się powstrzymać… I wiecie co? Dawno nie czytałam tak szalonej, zupełnie nieopanowanej książki dla dzieci!

Początkowo Madlen przytłacza. Jest żywiołowa, butna, boleśnie otwarta i uparta. Chełpliwa, krnąbrna, obcesowa, kłótliwa, gwałtowna i władcza. Coś jak połączenie nieokrzesanego Piotrusia Pana z żyjącym w swoim świecie i na swoich zasadach Jack’iem Sparrowem w wydaniu dziecięcym. Był moment, kiedy sobie pomyślałam „Hej, czy to naprawdę książka dla dzieci?”. Bo chyba wolałabym, żeby moje dzieci nie wzorowały się na kimś takim…
Jednak problem nie leżał w Madlen, tylko w moim beznadziejnie dorosłym podejściu do tematu.

Fabuła skojarzyła mi się z szalonym spływem kajakowym, gdzie za każdym zakrętem czeka jakaś niespodzianka. Nurt prowadzi w zupełnie zaskakujące rejony fantazji. Madlen zaprzyjaźnia się z syrenkami, ratuje podwodne królestwo, radzi się wyroczni i wróżek, lata na smoku i walczy z lodowym potworem. Feeria barw oszałamia! Dodatkowo trzeba zaznaczyć, że dziewczynka wszystko robi z zabójczą pewnością siebie, ripostując swoim ciętym językiem. Przysięgam, że płakałam ze śmiechu! Jeśli dołożyć do tego fakt, że książka jest nieprawdopodobnie ciekawa, że nie można się od niej oderwać i cały czas czuje się ciekawość co będzie dalej, mamy proste równanie. To prawdziwy hit bez górnych ograniczeń wiekowych!

Nie zobaczycie dzisiaj opinii mojej 10-latki, ponieważ czekam na egzemplarz papierowy. W książce znajduje się masa bardzo fajnych, kolorowych ilustracji wykonanych przez samą autorkę, a na czytniku widać je dużo słabiej są czarno-białe. Nie chciałabym, żeby coś przez to traciła. Ale kiedy tylko ją przeczyta edytuję ten wpis o jej opinię i powiadomię was o tym.

Czy mieliście kiedyś kaca po książce dla dzieci (dziećmi już nie będąc)?
Ja miałam pierwszy raz, właśnie po „Piratce”! Zachłysnęłam się przygodą, uśmiałam aż do bólu brzucha i poznałam całą masę bardzo barwnych, baśniowych postaci. Krainy, które dziewczynka odwiedza są tak malowniczo opisane, że wręcz czuje się muśnięcia motylich skrzydeł i zapach kwiatów. I po zakończeniu książki zdecydowanie chcę, żeby moje dziecko poznało ten wspaniały świat fantazji, żeby pogłębiło to możliwości jej własnej wyobraźni. Ale przede wszystkim, nie mogę się doczekać jej reakcji. Skoro ja przeżyłam taką przygodę jak odbierze to ona!
Serdecznie polecam.

Moja ocena: 9/10

Podeszła do mnie dziewczynka mała,
Co oczy jak spodki miała.
Zapewne w krainie tej przygód szukała,
Tajemnic wszystkich jeszcze nie znała.