„Radykalni. Terror”

Niedaleka przyszłość. Rok 2023.
Kuba Polak, student jednej z Hiszpańskich uczelni, spędza wakacje na dorywczej pracy i upojnych wieczorach ze swoją ukochaną Nawal i przyjaciółmi: Moniką i Michałem. Przeżywa najpiękniejsze chwile swojego życia. Wraz z olśniewającą Arabką snuje marzenia o osiedleniu się na stałe w Polsce. Dziewczyna spodziewa się dziecka. Żyją jak w bajce do momentu aż Nawal zostaje odnaleziona przez swojego ojca. Radykalny islamista napada na grupę rozbawionych młodych ludzi i wraz ze swoimi synami doprowadza do prawdziwej tragedii. Nawal ginie na oczach Kuby. On i Michał ledwo uchodzą z życiem. Monika zostaje uprowadzona.

Od tej chwili mężczyźni wytyczają sobie jeden cel. Odbić Monikę i pomścić Nawal. Szybko dołącza do nich brat Moniki, żołnierz Legii Cudzoziemskiej, który werbuje swojego przyjaciela – budzącego grozę i respekt włoskiego przemytnika. Mężczyźni w tym niecodziennym składzie obmyślają niezwykle ryzykowny plan. Muszą wejść w samo gniazdo os, a osy są wściekłe i rządne krwi.

Początek nie jest zbyt ciekawy. Co więcej – nie zachęca. Opisuje rajską sielankę w cudownej scenerii hiszpańskiego wybrzeża. Dowiadujemy się jakie kolory miały poszczególne części garderoby bohaterów, jak pięknie są zbudowane panie i jakie smaki lodów pałaszują na deser. Szczegółowy wykaz kiedy i jak uprawiają seks, a robią to tak często, że dziwiłam się, że mają czas na cokolwiek innego. I ewidentnie autor chyba sam nie do końca dobrze czuł się w tym klimacie, bo jak tylko przechodzimy do części właściwej odnosi się wrażenie, jakbyśmy otworzyli zupełnie inną książkę.

Okazuje się, że Nawal dzięki pomocy postępowej ciotki uciekła z rodzinnej wioski, gdzie jako dziewczynka miała być obrzezana i poślubiona temu kto da więcej. Dziewczyna dorastała w nienawiści do kultury, z jakiej się wywodzi. Niestety, ta ją dogania. Jeśli wydaje wam się, że czytaliście już o okrucieństwie to zaręczam, że poznacie je dopiero tutaj.
Kuba na naszych oczach, z sekundy na sekundę, przeradza się w dojrzałego mężczyznę z misją. Jego młodzieńcza beztroska znika bez śladu. Odkrywa coś, co cały czas działo się dookoła niego, a czego jakimś cudem, podobnie jak wielu mu podobnych, nie dostrzegał. Islam rozpanoszył się i zalał potężnym strumieniem kraje katolickie. Jego wyznawcy w mniej lub bardziej radykalnych odsłonach uważnie, z pogardą i nienawiścią, obserwują życie Europejczyków, którzy za nic mają kulturę, świętości i pokorę.

– I to jest właśnie islam, panowie – wtrącił Krzysiek. – Niebezpieczny i nieprzewidywalny, a nade wszystko pokrętny i obłudny. Nigdy nie wiesz co jego wyznawcy mają w głowie, szczególnie ci konserwatywni i pobożni.

I powiem szczerze, że nie wiem czy tragedia otwiera oczy Kubie. Bo według mnie Kubą jest każdy przeciętny i nieprzeciętny Kowalski, który wierzy ładnej pani w telewizji i z wiadomości czerpie wiedzę o wydarzeniach na świecie. Który dowiaduje się, że do zbrodni doszło w wyniku działania napastnika pochodzenia azjatyckiego, ale władze są spokojne, nic złego się nie dzieje. Został schwytany, jest dobrze.
Otóż prawda jest taka, że nie jest dobrze, a władze nie są spokojne. Władze są przerażone, zagonione w ślepy zaułek przez coś, czego nigdy nie były świadkami na taką skalę. Przez najszczerszą nienawiść i żądzę mordu. I poniekąd się nie dziwię, bo co biznesmen może wiedzieć o otwartej wojnie? Panicznie boi się również policja, ale i tym razem się nie dziwię. Policja nie może się przeciwstawić niosącemu śmierć wojsku samozwańczego Państwa Islamskiego. Więc dlaczego wojsko nie stanie przeciw wojsku? Otóż wojsko ma związane ręce, ponieważ nie może niczego zrobić bez rozkazów. Rozkazów ze strony przerażonego biznesmena. I tutaj koło się zamyka.
Jak to dobrze, że pozostajemy w bezpiecznych granicach powieści, prawda?

W życiu nie spotkałam się z takim okrucieństwem. Żadna z najpotworniejszych literackich scen nie wprawiła mnie w takie przerażenie i odrętwienie. Żeby tego było mało, kiedy już wydawało mi się, że w jakiś chory sposób oswoiłam się z daną sceną pojawiała się nowa, jeszcze gorsza. A po niej kolejna. Potworność goniła potworność. Moja wyobraźnia nie byłaby w stanie wymyślić sobie czegoś takiego. I jeśli uważacie, że napiszę, że przez to książka jest tylko dla tych o mocnych nerwach, to jesteście w błędzie. Ta książka jest dla każdego, kto chce poznać prawdę. Bo ta prawda zaczyna się ziszczać i jeśli nikt tego nie zastopuje za kilka lat stanie się rzeczywistością.
Te wszystkie okrucieństwa nie są wyssane z palca i na pewno każdy z was słyszał przynajmniej o kilku wymienionych w powieści. Jednak chodzi o wizualizacje tego, o czym przecież normalnie staramy się nie myśleć.

Islam ogłupił masy i nakarmił je nienawiścią, której nie da się wykorzenić, ot tak. Oni nas naprawdę, szczerze i do cna nienawidzą.

Chociaż miałabym na to ogromną ochotę, nie mogę się skupiać tylko na przekazie. Sam tekst jest napisany w sposób bardzo staranny i bogaty. Przemysław Piotrowski ma niepodważalny kunszt pisarski i rzeczy ciężkie bądź skomplikowane przedstawia w sposób bardzo przystępny, nie umniejszając tym samym finezyjności. To książka godna uwagi również pod tym względem. Warto się z nią zapoznać nawet jeśli uważacie to za fantasy. Jest naprawdę wciągająca.
Bardzo ciekawe wydanie dodatkowo ułatwia nam zrozumienie. Historia opisywana jest z perspektywy kilku osób i każda z nich ma oddzielną szatę graficzną, bądź inną czcionkę. To bardzo upraszcza nawigację po powieści.

Wybaczcie, że ja ciągle o jednym, ale chciałam zaapelować, żebyście się nie bali, nie zniechęcali i z czystej ciekawości przeczytali. Bo nie wykluczone, że możemy się dzięki temu przygotować na to co nadchodzi. Książka jest bezpośrednim następstwem wydarzeń mających miejsce teraz na europejskich ulicach. Nie wszystko mnie w książce zaskoczyło, ponieważ sama czerpię wiedzę ze źródeł, którym nikt nie płacił za mówienie wygodnej prawdy. To temat mocno kontrowersyjny, wzbudzający skrajne emocje, ale moje stanowisko jest niezachwiane. Islam jest religią miłości tylko w obrębie swoich wyznawców (a jest to wyjątkowo wybiórcza miłość). W każdym innym to niedopuszczalne wynaturzenie. I mogłabym na ten temat pisać jeszcze ze trzy razy tyle, ale odnoszę wrażenie, że lepszy pożytek zrobię odsyłając was do lektury. Do rzetelnego źródła wiedzy.

Moja ocena: 9/10

„A kiedy miną święte miesiące wtedy zabijajcie bałwochwalców, tam, gdzie ich znajdziecie; chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki! Ale jeśli oni się nawrócą i będą odprawiać modlitwę, i dawać jałmużnę, to dajcie im wolną drogę. Zaprawdę, Bóg jest przebaczający, litościwy!”

werset 5, sura 9, At-Tauba (Skrucha), Koran.