„Kolory tamtego lata”

Przyjaciele Eliany mówili, że jej życie to bajka. Dziewczyna z amerykańskiego miasteczka zakochała się w przystojnym Włochu i zamieszkała z nim w kraju, którego język brzmi jak poezja, a jedzenie smakuje niczym dar niebios.
Niestety, wymarzony dom okazał się jedynie piękną klatką, z której nie można uciec. Kiedy Eliana traci już nadzieję i wiarę w przyszłość, wtedy los stawia na jej drodze nieznajomego. Oboje wiele przecierpieli i trudno im uwierzyć w szczęśliwe zakończenie.
Ale przecież każdy, kto próbuje ukryć miłość, daje najlepszy dowód na jej istnienie.

Powieść rozpoczyna się na włoskim basenie. Autor spotyka piękną kobietę, która dociekając czym się mężczyzna zajmuje zgadza się opowiedzieć mu swoją historię.
Eliana, wrażliwa artystka, idąc za głosem serca wyjeżdża do kraju swojego ukochanego. Włochy witają ją romantyczną muzyką, słodkim winem i jedzeniem rozpływającym się na podniebieniu. Jej nowym domem jest piękna, zabytkowa willa w samym sercu toskańskiej winnicy. Eliana szybko odkrywa, że jej swoboda właściwie nie istnieje, Maurizzo okazuje się zupełnie kimś innym, a piękne widoki to zbyt mało, żeby zbudować na nich szczęście.
Los odwraca się, dopiero wiele lat później, kiedy do sąsiedztwa wprowadza się Ross, krajan Eliany. Zakochują się w sobie od pierwszego wrażenia. Na cóż się jednak zda wielka miłość, kiedy ona jest uwiązana opieką nad chorym synem, a on ucieka przed tragiczną przeszłością. Czy bagaż doświadczeń i brutalna rzeczywistość stłamszą dopiero co zrodzone uczucie?

Książka pierwotnie została wydana pod oryginalnym tytułem „Ostatnia obietnica”, jednak w roku 2011 ktoś postanowił dokonać reedycji pod tytułem „Kolory tamtego lata”. Choć nigdy nie potrafiłam rozgryźć o co chodzi z tym zmienianiem tytułów, jaki w tym cel, to muszę przyznać, że ten podoba mi się dużo bardziej.

Książka porusza tematy wielu fundamentalnych prawd, takich jak rodzina, miłość, wierność i poświęcenie.
Maurizzio, biznesmen spędzający życie w podróży zaniedbuje żonę i chorego synka. Próbuje to rekompensować prezentami, ale ani żonie artystce, ani synowi panicznie potrzebującemu ojca żadne prezenty nie są potrzebne. Pragną szczypty normalności, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa, które nieoczekiwanie daje im nieznajomy obcokrajowiec. Odnajduje ich w potrzebie i otacza opieką. Rozdarta kobieta i jej mały synek chłoną to jak gąbki. Jednocześnie Ross oczarowany piękną Elianą, która tak wniknęła we włoską ziemię, że wygląda jak rodowita Włoszka, rozpoczyna nie mający żadnej przyszłości romans.

Zanim sięgnęłam po tę książkę przeczytałam na jej temat wiele pochlebnych opinii. Prawdopodobnie dlatego moja własna satysfakcja czuje niedosyt. Szykowałam się na wielką szaleńczą miłość, ogień buchający z każdej stronice i potoki wylanych łez. Bardzo się pomyliłam. To co charakteryzuje tę książkę to spokój. Wszystko rozgrywa się powoli, wszystko dojrzewa i jak wino w beczkach potrzebuje czasu, żeby nabrać słodyczy. Eliana i Ross choć nie potrafią sie rozstać cały czas mają na uwadze wszelkie konwenanse, jaki obowiązują zamężną kobietę. Jedynie mały Alessio z naiwnością typową dla dziecka przyjmuje obcego mężczyznę bez grama powściągliwości.

Nie poczułam za bardzo tego romansu. Dla mnie był jedynie tłem do faktycznej fabuły. Był wydarzeniami, na tle których działa się bella Italia. Zakochałam się i oszalałam na punkcie toskańskich wzgórz, potraw i emocji. Ta kraina nie tylko tętni życiem. Ona tętni radością, miłością i temperamentem swoich mieszkańców, a pan Evans ujął to w sposób nie pozostawiający zbyt wiele domysłom. Każdy dzień napełnia energią, każdy posiłek jest celebrowany jak święto, a święto jest ucztą dla całej rodziny, ich znajomych i znajomych ich znajomych. Wielka festa, która trwa i daje radość. Fantastycznie opisany proces winobrania pozostawił mi nutkę słodyczy na podniebieniu. I oczywiście to, z czego Włochy są najlepiej znane, czyli sztuka. Obrazy, budowle, rzeźby i utwory literackie stworzone przez wielkich przedstawicieli tego narodu, w książce stają przed nami jak żywe istoty. Rzadko, bardzo rzadko spotyka się autora z takim talentem do ożywiania martwej natury i skomplikowanych dzieł artystycznych.

„Kolory tamtego lata” to piękna, pełna sentymentu powieść o miłości. Miłości kobiety do mężczyzny, matki do syna i człowieka do sztuki i ziemi. To powieść o poświęceniu, namiętności i oddaniu. O tym, że miłość zaniedbana umiera, że jeśli ci na czymś zależy musisz o to dbać każdego dnia i nie zapominać o tym jakie jest niezwykłe. W końcu to powieść o kraju, o którym słyszeliśmy już chyba wszystko z tak wielu przesłań, ale którego nikt nie pozna tak naprawdę póki go nie poczuje. Bo cała magia Włoch skryta jest w ich zapachu i ziemi drżącej od emocji.

Moja ocena 7/10

Jak będziemy żyć, Ross?
– Szczęśliwie.


autor Richard Paul Evans
tytuł oryginału The last promise
wydawnictwo Znak
data wydania 15 czerwca 2011
IBSN 9788324016303 
liczba stron 352
gatunek powieść obyczajowa