„Słowa pamięci”

Gdy czas ucieka coraz szybciej,
każda chwila jest bezcenna.

Claire jest kobietą mocno trzymającą życie za rogi, pewną siebie i przebojową. Dokładnie wie czego chce i nie boi się o to walczyć, a jej ulubionym kolorem jest ostra, krwista czerwień, doskonale oddająca jej charakter. Odrzuca kochającego chłopaka podejmując się w wieku nastoletnim roli samotnej matki, bo serce podpowiada jej, że to nie ten jedyny. We wszystko co robi wkłada całą siebie, swój pełen entuzjazm i oddanie. Radzi sobie z każdym rzucanym przez życie wyzwaniem. Choć czasami ma do pokonania wyjątkowo stromą i gorzką górkę, nie poddaje się. Miłość swojego życia poznaje dopiero, kiedy córka jest już prawie dorosła. To, co połącza ją ze sporo młodszym Gregiem jest tym prawdziwym, wielkim uczuciem. Eksploduje od pierwszego wejrzenia i jak ma się okazać nie gaśnie nigdy. Kiedy spada na nich bezlitosny wyrok mają wspaniały dom, dwie zdrowe, kochające córki i w perspektywie same szczęśliwe lata.
Claire cierpi na chorobę Alzheimera. Postępującą i bezlitosną. Zostaje obciążona genem, przez który straciła ojca. Musi stanąć twarzą w twarz ze swoją nową rzeczywistością. Pełna pasji życia, planów i emocji musi przyjąć do wiadomości fakt, że nie ma już przyszłości, a teraźniejszość powoli zaczyna zanikać.

Myślałam, że mam mnóstwo czasu, każdy tak sądzi. Truizm, prawda?

Ponieważ jestem na świeżo po przeczytaniu książki, jest mi bardzo ciężko zebrać i skupić myśli na najważniejszych fragmentach i aspektach. Powieść jest tak przepiękna, że mam ochotę pisać o niej w samych superlatywach. Jest w najbardziej wzruszającym znaczeniu tego słowa po prostu piękna.
To opowiada o niesamowitej walce, determinacji, sile charakteru i odwadze. Odwadze zarówno Claire jak i jej bliskich, a może zwłaszcza jej bliskich.
Przypadek Claire okazał się bardzo gwałtowny i szybki. Leczenie nie przynosi żadnych skutków, a choroba postępuje z dnia na dzień. Lekarze mówią o ewenemencie na skalę światową, a Claire z całych sił stara się nie czuć jak ciekawy okaz zwierzątka. Nie jest jej jednak łatwo, kiedy z każdą chwilą czuje, że znowu straciła jakieś ważne wspomnienie. Dzień po dniu traci fragment siebie, swojej przeszłości i swojej tożsamości. Terapeuta radzi jej założenie pamiętnika w celu spisywania wspomnień. W ten sposób mogłaby z jednej strony ćwiczyć pamięć i być może opóźnić proces zapominania, a z drugiej przypominać sobie dzięki niemu chwile, które już uleciały. W ten sposób powstaje Księga Wspomnień, do której każdy z domowników wpisuje swoje najważniejsze wspomnienia związane bezpośrednio lub pośrednio z Claire. W ten oryginalny sposób poznajemy historię jej dzieciństwa i początków związku z Gregiem, jednocześnie śledząc na bieżąco postęp choroby. Poznajemy wszystkich bohaterów takimi jakimi byli przed diagnozą, konfrontując to z tym jak sobie radzą po ogłoszeniu wyroku.

Nie wiem czego nie wiem i to mnie pozbawia chęci do robienia czegokolwiek. Każde moje zamierzenie jest obarczone ogromnym ryzykiem niepowodzenia. Mimo wszystko jednak w tej chwili jestem sobą. Mój umysł należy do mnie.

Rowan Coleman pokazuje nam dramat, jakim jest alzheimer z perspektywy osoby nią dotkniętej. Przenikamy myśli Claire, widzimy jakie spustoszenie dzień po dniu sieje choroba. Zapominanie drogi do domu i zapominanie, że nie powinno się z niego wychodzić staje się normą. Kiedy się gubi okazuje się, że nie potrafi już korzystać z telefonu, żeby zadzwonić po kogoś bliskiego, a co gorsza nie pamięta nawet jak urządzenie się nazywa. Zmagania jej bliskich są o tyle trudne, że wiedzą, iż żadne upominanie jej i złoszczenie się na nią nie ma najmniejszego sensu. To, co dzieje się z bohaterką wykracza poza jakąkolwiek kontrolę.

Córka Claire Caitlin stoi na wielkim życiowym rozdrożu. Każdy aspekt życia wywraca jej się do góry nogami, a choroba matki tylko dokłada swoje do tego stanu. Mimo to dziewczyna nie ma innego wyjścia jak stać się dobrą, kochającą córką. Jest na tyle rozsądna, żeby wiedzieć, że będzie miała jeszcze masę czasu na buntowanie się i złorzeczenie światu, ale jej matka już tego czasu nie ma i jeśli go stracą będzie tego żałowała do końca życia. Relacje pomiędzy matką a córką są niesamowicie wzruszające. Świadomość, że każda ich rozmowa może okazać się tą ostatnią, że już za chwilę Claire może nie pamiętać kim jest Caitlin, prowokuje je do zachowań i wyznań, na jakie w normalnych warunkach nigdy by się nie zdobyły.

Chcę to czuć, chcę być szczęśliwa, nawet jeśli nie będzie to trwało wiecznie i w końcu się popsuje. Takie jest życie, Caitlin. Trzeba korzystać z okazji i chwytać szczęście.

Matka Claire Ruth, zwana pieszczotliwie Bunią, mierzy się ze swoim życiowym koszmarem. Wiele lat temu straciła w ten sam sposób ukochanego męża, teraz ten sam demon zabiera jej dziecko. Doskonale wie z czym to się wiąże, wie jak przebiega choroba i znajduje w sobie tyle siły, żeby stanąć przy dziecku i pomóc jej w tej strasznie ciężkiej, bo lecącej na łeb na szyję drodze w dół.
Jako pierwszy skutki choroby odczuwa Greg. Chociaż poznali się późno i nie byli małżeństwem zbyt długo, to ich związek cechowała szaleńcza i wielka miłość. Ich szczęście było bezbrzeżne, uwielbiali się wzajemnie i wszystko, co razem robili, tylko tą więź pogłębiało. Mimo wszystko mężczyzna jest pierwszą osobą, która zaciera się w pamięci Claire. Najpierw znika uczucie do niego, później on sam. Nie zważając na rozpacz musi odnaleźć drogę do swojej ukochanej zanim zupełnie ją straci.
Najszczęśliwsza pozostaje Esther, malutka córeczka Claire i Grega. Mamusia poświęca jej coraz więcej czasu, często się z nią bawi. Malutka nie wie, że jest olbrzymim wytchnieniem dla swojej matki. Jako jedyna nie patrzy na nią jak na chorą, nie boi się o przyszłość i zachowuje się w jej obecności zupełnie naturalnie.

Mówiąc o miłości, rozumiem przez nią coś, co nas przerasta. Co wykracza poza seks czy romans. Wydaje mi się, że gdy już odejdziemy z tego świata, zostanie po nas własnie miłość.

Choć mam świadomość, że powieść została skonstruowana w taki sposób, żeby nas wzruszać jak najbardziej, nie umniejsza to jej piękna. Wiem, że w normalnych warunkach zwykła ludzka cierpliwość nie jest do tego stopnia elastyczna, a wyrozumiałość jest często zakłócana przez czystą rozpacz. Nie przeszkadza mi to jednak w przeżyciu tej zatrważającej, nie mającej najmniejszej szansy na happy end historii. Historii o odwadze ludzi postawionych przed okrutną prawdą, o wytrwałości i głębokiej empatii, pozwalającej iść do przodu z godnością.
Jest to historia Claire. Kobiety niesamowitej. Pięknej i przebojowej, która tak doskonale wiedziała czego chce od życia, że nie spoczęła, nie odetchnęła póki nie osiągnęła swojej własnej utopii. Nawet kiedy ją już miała nie leżała w błogim nic nie robieniu, tylko cieszyła się każdym dniem uwielbianej pracy, każdą chwilą z dziećmi i każdym spojrzeniem ukochanego, cudownie świadoma szczęścia jakie ją spotkało. Po wiadomości, która powinna załamać jej życie ona nadal walczy. Walczy o to, żeby ulżyć swoim bliskim i zostać z nimi jak najdłużej. Jest pełna strachu, ale również optymizmu, który nie opuszcza jej nawet w najcięższej chwili.
Jeśli książka czegoś uczy, jeśli daje jakiś morał, to właśnie jest to szacunek do tego, co niesie los. Gotuje nam wiele dobrych i złych niespodzianek i to od nas zależy jak je przyjmiemy i jak je przeżyjemy. Od nas zależy czy w ogóle zauważymy, że mamy coś tak cennego jak miłość, przyjaźń i szacunek, że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju i zasługujemy na przyjęcie tego, co najlepsze.
Ostatecznie jest to książka udowadniająca, że jeśli miłość jest prawdziwa, nie tylko przetrwa wszystkie sztormy i zawieje, ale zawsze odnajdzie do nas drogę, kiedy gdzieś tam zbłądzimy i o niej zapomnimy.

Moja ocena 8/10

W końcu napisałam książkę. Stworzyliśmy ją wszyscy razem. Spisaliśmy historię życia, jestem tu, pomiędzy stronicami. I będę tu zawsze.

autor Rowan Coleman
tytuł oryginału The Memory Book
wydawnictwo Prószyński i S-ka.
data wydania 9 czerwca 2015
ISBN 9788380690202
liczba stron 400