„Wielkie kłamstewka”

Żyjemy, żeby kłamać, czy kłamiemy, żeby żyć? Oto jest pytanie.

Przewrotna, pełna humoru i intrygi historia trzech przyjaciółek: Madeline, Jane i Celeste, które połączy zupełnie szalony zlepek cech i doświadczeń.

Madeline, która w momencie rozpoczęcia książki obchodzi czterdzieste urodziny, jest bardzo energiczną, przebojową kobietą lubująca się w aferach. Jej poczucie humoru i zaradność pomagają jej wykaraskać się z każdej sytuacji i we wszystkim zaleźć pozytywy.
Jane jest przeciwieństwem Madeline. Skryty i nieśmiały typ szarej myszki z jednej strony wzbudza instynkty opiekuńcze, z drugiej… łatwo jej nie zauważyć.
Celeste jest uderzająco piękna i oszałamiająco bogata. Powściągliwy charakter i wrodzona uprzejmość tworzy wokół niej otoczkę nierzeczywistości. Ona jako pierwsza rzuca się w oczy, chociaż jako jedyna miałaby ochotę zniknąć.

Zdawałoby się, że trzy kobiety tworzą trzy odrębne światy, jednak jest kilka faktów które sprawiają, że ich więź jest trwała i zupełnie zrozumiała. Po pierwsze wszystkie trzy są matkami, a ich dzieciaki uczęszczają do tej samej szkoły. Siłą rzeczy spotkałyby się tak czy inaczej. Po drugie wszystkie trzy mają na karcie ciężkie przejścia z mężczyznami. Trzecią, kluczową sprawą jest… kłamstwo. Wszystkie trzy mają mroczne sekrety. Madeline ukrywa nienawiść do nowej żony swojego byłego męża, która staje się wzorem do naśladowania dla najstarszej córki. Jane nie chce ujawniać szczegółów spotkania, w czasie którego począł się jej ukochany synek. Celeste natomiast okazuje się prawdziwym oceanem tajemnic, ponieważ ukrywa wszystko, co ma miejsce za murami jej pięknego domu z widokiem na ocean.
Co jeśli w pewnej chwili wszystkie sekrety naraz wypłyną na światło dzienne? Czy naprawdę warto było je skrywać?

Historia zabarwiona dużym humorem i intrygą uchwycona została w nieco krzywym zwierciadle. Czytając nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że przeglądam scenariusz do serialu „Gotowe na wszystko”, w którym absolutnie wszystko było możliwe. Nadało to książce odpowiednią lekkość i wysoki poziom rozrywki, jednocześnie nie umniejszając dramatom, jakie rozegrały i rozegrają się w życiu bohaterek.
Jedną z głównych scen do odegrania tej historii staje się szkoła. Miejsce zdominowane przez matki. Matki-opiekunki, matki-plotkary, matki-intrygantki. Dosyć kameralne grono pełne fałszu i ograniczeń. Wszystkie starają się uchodzić za doskonałe i przyjacielskie, jednocześnie każda obgaduje i wyśmiewa tę, której akurat zabraknie w ich gronie. Doskonale zarysowany jest podział na warstwy społeczne. Matki wysoko usytuowane traktują całą resztę z pełną wyższości grzecznością. Wolą trzymać się od nich z daleka, a w razie jakiegoś kontaktu dać wrażenie, że zdanie tamtych też ma jakiekolwiek znaczenie. Realizując swój plan bycia matką doskonałą bywają bezduszne, perfidne i wyrafinowane. W tym własnie gronie muszą się odnaleźć skromna Jane, której synek jest posądzony o nękanie koleżanki, Celeste z pełnymi ekspresji bliźniakami i Madeline, której czternastoletnia córka Abigail właśnie postanawia sprzedać swoją cnotę w imię wyższych ideałów.

To jakiś skandal! Ziggy w życiu nie dusiłby koleżanki! Muchy by nie skrzywdził. Jest dokładnie taki jak dziadziuś. Pamiętasz, jak dziadziuś nie mógł zabić muchy?

Książka opisuje wydarzenia sprzed wieczorku integracyjnego organizowanego przez szkołę. Jako przysłowiową marchewkę na kiju autorka rzuca nam informację o straszliwej zbrodni, jaka się na nim wydarzy i fabuła książki staje się podszewką do jej popełnienia. Wiemy, że jest sprawca i ofiara, nie znamy jednak ich tożsamości, a mając trzy kobiety pełne sekretów, tłamszonego gniewu i potencjalnych wrogów nasza wyobraźnia ma szerokie pole do manewru. Oczywiście finał sprawy mieści się w ostatnich rozdziałach i teraz już nie wiem czy jest bardziej komiczny (z Elvisami w tle) czy dramatyczny (traumatyczne przeżycia). Jest zdecydowanie rozładowujący, wyjaśniający i satysfakcjonujący.

Przyznaję, że nie potrafiłam się wciągnąć i ciężko było mi przebrnąć przez początek. Jest napisana w bardzo specyficzny sposób i na pierwszy rzut może się wydawać zbyt lekka i zbyt błaha. Poza tym mnogość postaci i odrobinę zakręcona narracja pomieszały mi zupełnie kto jest kim. Ostatecznie, jak to już bywało niejednokrotnie, kajam się, bo uważam książkę za świetną groteskę prawdziwego życia. Życia, które mimo najlepszych intencji często układa się na przekór naszym pragnieniom.
Poruszane w niej problemy terroru psychicznego i fizycznego, przemocy w kręgu rodziny i parszywości ludzkich charakterów ubrane są w całkiem pogodny scenariusz z życia gospodyń na przedmieściach, przez co tym silniej trafiają do czytelnika. Nie spodziewając się czegoś, będąc w trakcie całkiem niezłej zabawy, rozluźnieni i rozbawieni,  nie spodziewamy się nagłego uderzenia.
Pozornie wszystko jest w porządku i to te pozory i ich utrzymanie stają się najwyższym priorytetem. Zachowanie twarzy przed bliskimi, sąsiadami i wścibskimi matkami na szkolnym boisku przyćmiewa zupełnie cel, jakim jest rozwiązanie problemu. Nastręcza to wielu zabawnych przygód, ale również pozostawia po sobie pewien smaczek realizmu.

Liane Moriarty w swoim kolejnym bestsellerze przedstawia nam wielowątkową powieść o wielu szalonych zwrotach akcji i sensacyjnych rozwiązaniach. Trzy zupełnie inne kobiety, których drogi w pewnej chwili się krzyżują, tak naprawdę mogą być każdą z nas, a ich problemy jak najbardziej dotyczą realiów prawdziwego życia. Klub „Kobiety to czytają!” będący patronem tej pozycji jak zwykle nie zawodzi, bo to książka o kobietach dla kobiet.

Kłamstwo zawsze wypłynie. Trzeba się zastanowić czy warto je popełniać i jakie skutki może przynieść osobom nim dotkniętym. A jeśli już się skłamie dobrze jest wybrać sobie dogodny moment na wyjawienie prawdy, zanim los wybierze go za nas.

Moja ocena 7/10