„Świerszcze wybielone na kość”

Świerszcze wybielone na kość to niezwykłe historie, w których bohaterowie dotykają rzeczy i spraw niewytłumaczalnych. To dziewięć opowiadań napisanych w konwencji realizmu magicznego, gdzie powiew niesamowitości jest bardzo subtelny. Niezwykłość zdarzeń bierze swoje źródło w ludzkim strachu, w poczuciu winy, w postępowaniu wbrew sobie, albo po najmniejszej linii oporu. Zło jednak zawsze przegrywa. 

Jak zapewne zdążyliście już zauważyć raczej stronię od zbiorów opowiadań. Jestem fanką powieści. Takiej przez wielkie P, gdzie liczba stron powoduje oczopląs, a wymienienie wszystkich wątków graniczy z cudem. Opowiadania rzadko mają nade mną taką władzę, żebym czytała je z zapartym tchem, ponieważ za kluczowy czynnik uważam wprowadzenie i rozwinięcie, które powinny mnie przywiązać do bohatera i sprawić, żebym była ciekawa jego losów. Opowiadanie – wiadomo. To krótka forma. Jeśli ma powstać chemia pomiędzy nim a czytelnikiem, autor musi posiąść niełatwą umiejętność oczarowania go, wpłynięcia na jego wyobraźnię i zasiania w sercu emocji. Czy Agnieszka Czachor podołała temu zadaniu?

„”Świerszcze wybielone na kość” są bardzo różnorodnym zbiorem historii. Sięgają od wieku XIX do względnej współczesności. Nie połączone żadnym motywem przewodnim opowiadają zupełnie inne dzieje niepowiązanych ze sobą bohaterów. Ich główne nurty gatunkowe również przedstawiają pełną różnorodność. Mamy wydarzenia niesamowite na tle fabuły obyczajowej, horroru, thrillera, a nawet pojawia się dzieło romantyczne.
„Niesamowitość”, o której mowa od samego początku brzmi odrobinę tajemniczo, więc muszę Wam ją nakreślić wyraźniej. Jest bardzo wieloraka, bo zawiera się zarówno w sytuacjach fantastycznych, paranormalnych, jak i w najzwyczajniejszych przypadkach rządzących ludzkim życiem. Przypadkach, bądź przeznaczeniu.

Wymagająca stylistyka pisania zasłużyła na szczególne o niej wspomnienie. Autorka bardzo plastycznie zmienia swój styl w zależności pod potrzeb danego opowiadania. Regionalna gwara wiejska, XIX wieczny styl mówienia, czy zupełnie współczesny język. Momentami miałam wrażenie, że poza zbiorem opowiadań mam do czynienia ze zbiorem autorów, którzy mogą się pod nimi podpisać. Ciężko było uwierzyć, że taki zestaw wypłynął spod pióra jednej osoby.

Same opowiadania są niezwykle subtelne i uwrażliwiające czytelnika. Tworzą z nas radary wykrywające poszczególne emocje. Sploty sytuacyjne, niedopowiedzenia, urwane wątki, przypadkowe spotkania wywołują duże wrażenie tajemniczości i niepokoju, zapadają w pamięć, skłaniając do przemyśleń.
Jesteście ciekawi o czym one tak właściwie są? Uważam, że są zbyt krótkie, żebym je Wam przytaczała nie ujawniając zbyt wielu szczegółów, dlatego też nie będę tego robiła. Oczywiście nie wszystkie mi się podobały na równi i myślę, że jest to naturalne biorąc pod uwagę dużą różnorodność. Nie może się podobać wszystko. Ale tym bardziej uważam, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, każdy odnajdzie się w przynajmniej kilku tytułach.

Jak widzicie nie da się w przypadku tej książki nudzić. Nie ma w niej grama monotonii, nic się nie powtarza. Autorka posługuje się ponadprzeciętną wyobraźnią, która w połączeniu z talentem do spisywania myśli serwuje kompozycję czegoś wyjątkowego. Historie z nieprzewidywalnym finałem skłaniają do refleksji, często wywołują zadumę i imaginują się w naszej głowie jeszcze przez długi czas. W zasadzie często powtarzana niesamowitość jest najlepszym określeniem na ogólne ujęcie zbioru.

Na sam koniec chciałam jeszcze wspomnieć o bardzo fajnym, ładnym wydaniu książki. Stronice wydrukowane są na śliskim grubszym niż normalny papierze i bardzo ładne pachną 🙂 To taki smaczek dla książkoholików, amatorów wąchania. Wsparta prostymi ale dodatkowo pobudzającymi wyobraźnię ilustracjami prezentuje się naprawdę bardzo przyzwoicie. Polecam!

Moja ocena: 8/10

Jeśli chcielibyście zdobyć egzemplarz recenzowanej książki???
Zapraszam do kliknięcia w
  -> LINK <- !!!

Mimo tego kiwnął, odpowiedział „tak” jej pytaniu, bo miłość potrafi współczuć miłości, potem oboje zadrżeli, gdyż miłość ciągle drży […].

  • Maria Kasperczak

    raczej sięgam po dłuższe formy niż opowiadanie, ale to co opisałaś w recenzji intryguje, ciekawa jestem zwłaszcza tej zmienności stylu w zależności od opowiadania

    • Naprawdę nie będziesz się nudziła. To coś zupełnie innego niż czytywałam do tej pory.

  • Dominika Ławicka

    Opowiadania? Preferuję dłuższe formy. Nie miałam pojęcia o istnieniu tego wydawnictwa. Pozdrowienia!

    • Ja też, ale czasami lubię sobie urozmaicić 😉

  • Bardzo nastrojowa okładka. Pierwszy raz słyszę o tym tytule, ale Twoja wysoka ocena przyznana książce, bardzo mnie przekonuje.

    • Uwierz, że okładka świetnie oddaje klimat zawartości.

  • Ewa

    Wysoka nota zachęca, aczkolwiek nie do końca czuję, że ta książka przypadłaby mi do gustu.