„Szmaragdowy wąż”

Szmaragdowy Wąż to historia jedenastoletniej Amandy, która najpierw w wypadku traci najlepszą przyjaciółkę, później rozstanie rodziców zmusza ją do przeprowadzki. Miasteczko, do którego się przenosi się wraz z matką, mieści się nad dużym jeziorem, pośród lasu. Tam dziewczyna zaczyna powoli odkrywać długo skrywane sekrety rodziny. Aby uratować najbliższych musi pokonać czającego się w okolicy upiora i jednocześnie uratować tytułowego Szmaragdowego Węża. Aby osiągnąć cel stawia czoło własnym lękom i uczy się czym jest prawdziwa przyjaźń i rodzicielska miłość.


Dla kogo?

„Szmaragdowy Wąż” jest powieścią fantasy skierowaną do młodzieży. Młodzież owa może sięgnąć po książkę już w dosyć młodym wieku. Patrząc na możliwości mojej córki obstawiam osoby około 14+. Historia nie tworzy złych obrazów, mimo dreszczyku nie jest zbyt straszna i przekazuje pozytywne wartości na temat wiary w siebie, przyjaźni i rodziny.


Niespodziewany lokator

Amanda jest czternastoletnią dziewczyną, która nagle traci poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Wyprowadza się z matką na wieś. Nie na wakacje, nie na „jakiś czas”. Na stałe. Ojciec zostaje w mieście.
Tęsknota za  jednym z rodziców, utrata najlepszej przyjaciółki i obce otoczenie to jednak nic w porównaniu z tym, co czeka na Amandę w nowym domu.
Za tajemnym wejściem w swoim pokoju odnajduje bowiem lokatora, który został tam uwięziony dawno, dawno temu. Dziewczynę nagle atakują nieznani do tej pory członkowie rodziny. Jedna strona żąda uwolnienia tajemniczej postaci, druga chce temu zapobiec. Amanda czuje przerażenie w chwili, w której odkrywa, że niektórych osób nie zna, bo od jakiegoś czasu są martwe…


Czy ktokolwiek mówi prawdę?

Uwielbiam te chwile w trakcie czytania książki, kiedy nie potrafię nikomu zaufać. Każdy wydaje się być podejrzany i zagrażać bohaterce. Dokładnie ten efekt udało się osiągnąć Martynie Dziugieł.
Prawdopodobnie dzieje się to przez mieszankę emocji. Z jednej strony jest sielsko i przyjemnie. Dziewczyna aklimatyzuje się w nowym miejscu, które okazuje się być rajsko piękne, poznaje nowych znajomych i wydaje się, że odnajduje spokój. Z drugiej strony zbierają się coraz czarniejsze chmury. Ktoś knuje, ktoś kłamie, ktoś inny próbuje zmuszać siłą. I tak naprawdę nikt nie zdobywa się na prawdziwą szczerość, co doprowadza do obłędu.


Rollercoaster zdarzeń

Książka charakteryzuje się niezwykle wartką akcją. Bez zbędnie przeciągających się scen, bez dłużących się opisów, konkretnie. Mamy pełen obraz otoczenia, a jednak ciśnienie nie opada ani na sekundę. Czasami odkładałam książkę, żeby ochłonąć, innym razem nie byłam się w stanie oderwać. Świetne!
Mimo ogromnej ilości zapierającej dech akcji autorka ominęła niebezpieczne rejony, czyli bezpośrednią konfrontację, walkę. Amanda dowiaduje się wszystkiego z opowieści innych. I dobrze, bo kaskaderskie wyczyny mogłyby zepsuć ogólne wrażenie i ostatecznie zmęczyć.
Uważam, że niektóre wątki były nie do końca dobrze zamknięte, ale samo zakończenie nie było ostateczne i pozostawiło furtkę na kolejne części. Wszystko może się jeszcze zdarzyć.


Wady?

Książka ma kilka widocznych wad. Przede wszystkim jest to wyraźny brak ostatecznej i profesjonalnej korekty. Nie roi się od błędów, ale można ich znaleźć kilka, w tym logicznych, gdzie bohaterka wychodzi z domu w piżamie, po czym kontynuuje wędrówkę w spódnicy. Błędy te jednak mają niewielki wpływ na jakość czytania.
Dlaczego?
Bo fabuła i wartkość akcji bronią się same. Uwierzcie mi, że w wirze wydarzeń brak przecinka staje się nic nie znaczącym niuansem.
Nie podobały mi się również duchy stworzone przez autorkę. Były zbyt ludzkie, mogły być dotykane i zdarzyło się nawet, że jeden uciął sobie drzemkę. Za dobrze czuły się między żywymi, a żywi między nimi. To jednak kładę na karb targetu książki. Gdyby były mniej cielesne stałyby się zbyt straszne.


Podsumowanie

„Szmaragdowy Wąż” to bardzo ciekawa, pełna zagadek historia, która wciąga aż po uszy od pierwszych stron. Choć niedoskonała zdobywa moją wysoką notę za sam pomysł i przeprowadzenie go. Miałam wrażenie, że z taką ilością akcji można by napisać dwie inne książki, ale ani przez chwilę nie czułam przesytu.
Amanda jest dokładnie taka jak nastolatka powinna być i choć przychodzi jej szybko dorosnąć, myślę, że niejedna jej rówieśniczka będzie się mogła w jakiś sposób z nią utożsamić.
Serdecznie polecam tym młodszym jak i starszym, bo to typ literatury, z którego nigdy się nie wyrasta.

Moja ocena: 7/10

– Amando. – W głosie Szmaragdowego Węża brzmiało znużenie. – Jeśli komukolwiek mam ufać, to właśnie tobie. Nie ma znaczenia ile razu upadłaś, bo dokładnie tyle samo razy podnosiłaś się i walczyłaś dalej. Nie można kogoś przekreślać tylko dlatego, że coś mu się nie udało. Przecież uczymy się na błędach. Musimy je popełniać. Nadal w ciebie wierzę.