wojna i miłość wiktor i hanka
wojna i miłość wiktor i hanka
„Wojna i miłość. Wiktor i Hanka” (t.3)

Książka „Wojna i miłość. Wiktor i Hanka” jest ostatnim tomem trylogii „Wojna i miłość”.

Andrzej Kaledin układa sobie życie z ukochaną Haliną. Dostają mieszkanie w powojennym Wrocławiu, a na świat przychodzi ich dwóch synów. Starszy – Wiktor – jest zdolnym studentem politechniki. Inteligentny, wysportowany, z własnymi poglądami. Pewnego dnia pomaga dziewczynie, która upadła wyskakując z tramwaju. Hanka jest równie zauroczona chłopakiem jak on nią. Zakochują się w sobie bez pamięci. Choć czasy są burzliwe i niebezpieczne znajdują wspólny cel w walce z systemem. Nie spodziewają się, jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić i jak bardzo ukształtuje ich to jako ludzi dorosłych.

Walka o wolność, gdy raz się zaczyna, z ojca krwią spada dziedzictwem na syna.

W ostatnim tomie tej wspaniałej sagi rodzinnej nie ma już tych, którzy ją zapoczątkowali. I choć do tej pory mam złamane serce myśląc o tym, jak podle los potraktował niezwykłą miłość Igora i Katarzyny, jak okrutną śmierć zaserwował Igorowi, tak mogę odetchnąć, że są w końcu razem. Na zawsze. Tom trzeci rozpoczyna się bowiem pogrzebem Katarzyny Kaledin, bohaterki tomu pierwszego. Ukochana matka i babka jest żegnana przez zrozpaczonych członków rodziny. Doceniali jej niesamowitość, siłę i mądrość. Po przeżytych dwóch wojnach nie zasłużyła jednak na patrzenie na trzecią. Tę zimną i pozbawioną jakiegokolwiek sensu.

W Polsce, odbudowującej się po hitlerowskim oblężeniu nastał czas wielkiej przyjaźni z Rosją.
Wiktor Kaledin był dzieckiem w czepku urodzonym. Mógłby mieć wszystko. Był jednym z najzdolniejszych studentów, lubiany przez kolegów, uwielbiany przez dziewczyny. Otwierały się przed nim ogromne perspektywy, a rodzice zrobiliby wiele, żeby mu je umożliwić. Nie był jednak ślepy. Doskonale widział co się dzieje. Jakimi bajkami władza karmi obywateli i jak niepewny jest każdy kolejny dzień. Wybrał prawdę i wszedł w samo centrum buntu.

Hanka, zupełnie nieświadoma wielkiej rodzinnej tajemnicy czynnie angażuje się w wielki strajk studentów. Robi to oczywiście dla Wiktora, ale szybko sama dostrzega rzeczywistość i wartość swoich działań. Pech jednak chce, że partia zwraca na nią oczy i wygrzebuje prawdę, którą jej rodzice tak zataili, że prawie sami o niej zapomnieli.

Młodych rozdziela zimna wojna. Wojna oparta na zdradach, podstępach, sprzedajności i nienawiści. Przyszło im żyć w czasie, w którym kraj zwrócił się przeciwko swoim obywatelom, ubierając to w sielską wolność, jaką im daje.
Ich rodziny czeka prawdziwy dramat, a kiedy kurz opadnie już nigdy nic nie będzie takie samo.

Odrzuca mnie ten okres w naszych dziejach. Szaro-bury czas zakłamania, fałszu, niesprawiedliwości. Zimna wojna jest okropnie ponurym tłem dla powieści. Niejedną książkę dziejącą się w komunistycznej Polsce odrzuciłam, nie dając rady udźwignąć zgnilizny tego okresu. I nie ukrywam, że dokładnie z takim nastawieniem podeszłam do tego tytułu.

Jest to pierwsza stricte komunistyczna historia, która mnie porwała. Dosłownie przepadłam w niej. Autorka pisze w taki sposób, że ciekawe są nawet momenty, w których nie dzieje się nic, bo są jedynie pozorem spokoju. Szaro-burość nie wywołuje takiego zniechęcenia, bo podszyta jest działaniami mającymi ją wyeliminować. Bohaterowie nie zgadzają się na taką rzeczywistość w równym stopniu jak ja, a ich emocje stają się również moimi. Stagnacja, w jaką popada naród jest podburzana przez tych, którzy nie dają sobie zamydlić oczu i dla których honor nadal ma kluczowe znaczenie.

Moja ocena: 9/10

Podsumowanie serii:

Jolanta Maria Kaleta stworzyła trylogię o olbrzymim rozmachu literackim i historycznym. Te trzy dzieła zawarły chyba wszystko, co uwielbiam w tego typu literaturze. Okrutne wojny, heroiczne walki, niespodziewane zwroty akcji, konspirację i ludzką uczuciowość. Historie rodów, bezgraniczną miłość, poświęcenie i złamane serca. Nie mają słabych stron. Są doskonałym przykładem tego, jakie piękne kwiaty rodzi połączenie wiedzy z pisarskim talentem. Opisy zaspokoją nawet najbardziej wymagających czytelników, a akcja niejednokrotnie przyprawi o szybsze bicie serca. Fenomen tych książek jest taki, że pierwszy raz w życiu te wszystkie fakty historyczne były przedstawione równie ciekawie jak wątki rodzinne i miłosne. Tak jak pisałam, przy recenzji tomu pierwszego, gdyby tak wyglądały podręczniki do historii mielibyśmy wspaniale świadomy naród.  A jak pani Jolanta podkreśla: kraj nie pamiętający swojej historii jest skazany na ponowne jej przeżywanie.