„Zakazane życzenie”

Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.

Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.

Czułam podekscytowanie sięgając po książkę, która miała się odbić echem w moim dzieciństwie. No bo kto nie zna przygód wesołego złodzieja i jego szalonego dżinna? Kto kiedyś nie marzył o odbyciu wycieczki na zaczarowanym dywanie? Wprost w arabską noc…

To tylko śmiertelnik. Zwykły chłopak, kropla w morzu czasu.
Ma na imię Aladyn.
Znałam tysiąc i jeden takich samych śmiertelników jak on. I poznam jeszcze tysiąc i jednego. Jest niczym.
Jest wszystkim.

Już na wstępie odkrywamy przepiękną, pierwszoosobową narrację. Taką jaką lubię najbardziej. Zahra, dżinn uwięziony od setek lat w lampie, wita nas jako główna bohaterka książki. Poznajemy jej niezwykle sensualne i wrażliwe odbieranie otoczenia. Pięćset lat ciemności nie odebrały jej wyobraźni wspomnień o błękicie nieba i potędze wszechogarniającej pustyni, o których opowiada nam niemal poezją. Wyczuwa chłopca, który wiedziony magią skradzionego pierścienia, trafia prościutko do niej.
Niestety, jak się szybko okazuje, świat przez te pięćset lat nie zmienił się zbyt wiele. Nadal walczy z dżinnami. Okrutnymi, dzikimi bestiami, które za nic mają sobie rodzaj ludzki. Dlatego też, kiedy już Aladyn i Zahra łączą swoje drogi, kiedy chłopak ma wypowiedzieć trzy życzenia, jedną z priorytetowych rzeczy staje ukrycie prawdziwej tożsamości potężnej mieszkanki lampy. Nie będzie to jednak takie łatwe.

Zahra wyciąga Aladyna z opresji i pomaga mu dostać się na zamek, gdzie przebywa okrutny wezyr. Oczywiście, co było do przewidzenia, celem życia Aladyna jest przeprowadzić srogą zemstę na okrutniku za krzywdy, jakich przez niego doświadczył. Dżinn służy mu dobrą radą i doraźną pomocą, ale nie wyjawia swojego sekretu. Zahra nie zdradza, że sama również ma powierzoną misję, umożliwiającą jej ziszczenie jej największego marzenia. Bo owszem, ten dżinn ma własne życzenia!

Strasznie spodobała mi się postać Aladyna, który pokrywając duże nadzieje w sprzyjającej obecności magicznej istoty, przede wszystkim polega na swoich umiejętnościach i swojej sile. Nie jest ani naiwny, ani zbyt pewny siebie. Każdy ruch dokładnie kalkuluje, starając się przewidzieć jego konsekwencje. Ta silna, niezależna osobowość będzie miała kluczowe znaczenie przy finale powieści.

Nie od razu łyknęłam klimat krainy z baśni, rzuconej pomiędzy piaski wielkiej pustyni. Nawet kiedy już go poczułam był za słaby. Nie oczarowało mnie kiełkujące uczucie pomiędzy potężnym, ale wrażliwym dżinnem, a nieco szorstkim złodziejem. Dlaczego? Po prostu odświeżając historię, którą wszyscy znają autorka posłużyła się zbyt małą oryginalnością. Oczywiście poza tym, że zamiast wielkiego niebieskiego stwora mamy piękną dziewczynę, ciąg fabularny jest podobny do bajki, którą kiedyś uwielbiałam. Zbyt podobny. Choć droga, jaką obierze autorka, wzbudza ciekawość, to ostateczny kierunek nie zaskakuje absolutnie niczym.
Książce nie można odmówić wartkości akcji, nagłych zwrotów, nieoczekiwanych sytuacji. Dzieje się w niej dużo i niekoniecznie na korzyść bohaterów, co również mi się podoba. Przyznam, że pod koniec ledwo utrzymała się w siodle, ledwo nadążyłam za tym co się działo. A działo się ujmując jednym słowem: WSZYSTKO! Dlatego pozytywnie odebrałam zwolnienia po bardzo ekspresywnych momentach. Nagłe wyciszenia robiące miejsce dla emocji. Były jednym z czynników, które pozwoliły mi się ostatecznie wciągnąć w powieść. Kolejnym jest niewątpliwa inteligencja bohaterów. Ich kombinowanie, ryzykowne, dobrze przemyślane zagrania i nawet te spontaniczne akcje, z których ledwo uchodzą dzięki szybkiemu myśleniu są zdaje się najsilniejszą stroną powieści.

Reasumując książka jest dobra, ciekawa, czyta się ją szybko i przyjemnie. Znalazłam w niej romantyzm, tęsknotę, akcję i tragizm. Łamigłówki, niepewność i karkołomne wyzwania. Zabrakło jednak „tego czegoś”. I tym razem nawet wiem jak „to” nazwać. Choć było tysiąc emocji zabrakło jeszcze jednej…

Moja ocena: 6/10

Poeta poucza: wszystkie opowieści to kłamstwa, które mówią prawdę.