Category: LUŹNE MYŚLI

Wypunktowany…

Dzień dobry 🙂 Październik będzie miesiącem zmian i aktywności na blogu. Obchodzimy podwójne urodziny, a program imprez poznacie już niebawem. Teraz chciałam zawiadomić o nowym systemie oceny książek. Od zawsze, od pierwszej napisanej recenzji mam gigantyczny problem z oceną przeczytanej książki. Wiąże się to głównie ze  świadomością iż spora część z Was bardzo sugeruje się tymi cyferkami, niektórzy nawet omijają tekst przechodząc do podsumowania i noty. To wywołuje presję. Serio! Bo kiedy książka ma na przykład genialnych bohaterów, a gorzej poprowadzoną fabułę muszę ją ocenić słabiej. I wtedy zachodzę w głowę jak. No bo przecież bohaterowie zasługują na 10 – nie 7! Dlatego też postanowiłam wprowadzić delikatną zmianę systemu oceniania. Na samym końcu moich wypocin, które mam nadzieję ktoś czyta umieszczę 3-4 kategorie przez pryzmat których warto ocenić daną pozycję. Ocena końcowa będzie średnią tych ocen i wtedy wszystko, mam nadzieję, nabierze sensu i stanie sie łatwiejsze. Zaznaczam, że kategorie…

Czytaj więcej
Zawód: mama

Początkowo chciałam napisać artykuł o tym jak oszczędzić trochę czasu (zrobiłam się w tym niezła), ale uznałam , że nie o to mi chodzi. Chcę opowiedzieć o tym jak będąc pełnoetatową mamą udaje mi się czytać, pisać i jeszcze wyrwać kilka chwil na inne przyjemności. Kiedy brałam się za pisanie tego artykułu zastanawiałam się kiedy uda mi się go dokończyć, bo mój synek powtarzał „mamamamamama”, co oznacza „daj mi jeść”, a córkę wzięło na gadanie o czymś tak bzdurnym, że miałam ochotę wyć. Należałoby wspomnieć, że była godzina 9:30, a ja siedziałam w szlafroku z rozczochranymi włosami i bez grama makijażu, panicznie stukając w klawiaturę. Moja głowa ma to do siebie, że rodzi genialne myśli, które ułamek sekundy później ulatują w przestworza. Nie twierdzę, że ten artykuł jest owym geniuszem zakropiony, ale jak już pomysł powstał musiałam go chociaż naszkicować zanim zniknie jak piękna bańka mydlana. Chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć…

Czytaj więcej
Moje hobby, czyli…

…co robię, kiedy nie muszę robić nic 😉 Uruchamiając Kanapę miałam w zamyśle full professional. Żadnych bzdurnych pogaduch, żadnego lania wody i kwiczenia nad pięknem wiosny i znojami deszczowej jesieni. Słowem: książki, kultura. Ale już dłużej nie mogę! I żebyście mnie źle nie zrozumieli, nie chodzi o to, że książki mnie znudziły, bo to nadal coś, dzięki czemu lżej oddycham (w końcu powstały z drzew 😉 ). Ja po prostu poza książkami prowadzę jeszcze jakieś życie i nie jest to wcale ponure egzystowanie! Poza tym jestem kobietą, więc gadanie o bzdurach to moja druga natura. Postanowiłam przełamać zasadę „jak nie chcesz pisać o czymś mądrym to milcz”. To bardzo zła zasada. Zrozumiałam to ostatnimi czasy, kiedy w moim życiu wszystko staje na głowie, mam potrzebę mówienia o tym, ale ciągle się powstrzymuję, ciągle upominam, że to nie na temat i codziennie ryzykuję końcowym szaleństwem. I żeby nie przeholować na samym początku tych zmian…

Czytaj więcej
Ścieżki

Witajcie po długiej przerwie. W pierwszej kolejności przepraszam konkursowiczów, w drugiej całą resztę. Zabawa zostanie rozstrzygnięta jak najszybciej i nagroda zostanie przesłana do zwycięzcy zgodnie z umową. Musicie mi wybaczyć tą nieobecność i chociaż ostatnim na co mam ochotę jest wyjaśnianie dlaczego nastąpiła, wiem, że takie wyjaśnienia się przydadzą. Otóż, co by się za bardzo nie wdawać w szczegóły, lekko podupadłam na zdrowiu. Zaowocowało to dwutygodniowym leżeniem w łóżku i hospitalizacją w naszych wspaniałych służbach zdrowia. Dieta nie lała balsamu na moje podniebienie, a materac na łóżku na pewno spowodował jakiś uszczerbek na kręgosłupie, ale… Ale opieka była tak wspaniała, troskliwa, wyrozumiała i wychodząca na przeciw moim potrzebom, że nie mogę powiedzieć o niej jednego złego słowa, a wręcz przeciwnie. Wielokrotnie bez ich wsparcia nie poradziłabym sobie z sytuacją tak jak sobie poradziłam. I nie wiem co jest dziwniejsze. To, że tak było, czy to, że świadoma polskich standardów dziwię się…

Czytaj więcej