Category: LUŹNE MYŚLI

Pamiętnik z wakacji

Witajcie, czy też może AHOJ, Kamraci! To mój pierwszy dzień po urlopie, więc jak widać powyżej, jeszcze nie do końca na poważnie i bynajmniej nie będzie to wpis z mądrym morałem. Tak właściwie to nie potrafię do końca zebrać myśli, a z ubraniem ich w słowa mam jeszcze większy problem. Nie bez winy jest upał panujący za oknem (przed oknem też). W tym roku po raz pierwszy podałam sobie rękę z klimatyzacją. Nie znosiłam bestii. Zawsze boli mnie przez nią gardło, a soczewki same wyskakują z przesuszonych oczu. W czasie drogi powrotnej znad morza poklepałam ją przyjaźnie po ramieniu i podziękowałam, ponieważ była jedynym źródłem nieparzącego płuc tlenu. Urlop spędziłam dwojako. Pierwszy tydzień przywitał nas rzęsistym deszczem, niską temperaturą i średnio dwoma burzami dziennie. Ponieważ nie jesteśmy typami łatwo się poddającymi i liczącymi na wylegiwanie się na plaży, poubieraliśmy się w kilka warstw ubrań, zarzuciliśmy na to płaszcze przeciwdeszczowe i, pomimo…

Czytaj więcej
Mały Książę na dużym ekranie

Kiedy byłam mała nie potrafiłam zrozumieć dlaczego Książę ma na imię Książę, a pilot jest pilotem. Z całej książki właśnie to zastanawiało mnie najbardziej. Długo dociekałam dlaczego nie mają normalnych imion aż pewnego dnia ze zdziwieniem przyjęłam, że ich pseudonimy są mi milsze niż najpiękniejsze imiona. Zaduma nad imionami to moje pierwsze wspomnienie związane z Małym Księciem. Mając… nie pamiętam dokładnie, ale chyba siedem, albo osiem lat, nie przypuszczałam, że wspomnień tych będzie coraz więcej i więcej, aż sięgną okresu, w którym sama jestem mamą. Mały Książę, to historia piękna, zabawna, wzruszająca i na wskroś mądra. Najpiękniejsza dla tych, którzy potrafią rozumieć sercem. Mądra tak bardzo, jak mądra może być dziecięca niewinność i prostota pojmowania świata. Bo życie wcale nie jest skomplikowane dopóki nasze umysły go takim nie stworzą. I doczekać się już nie mogę, bo za niecały miesiąc, 7 sierpnia, ma odbyć się premiera kinowa tej wspaniałej opowieści. Ze zwiastuna…

Czytaj więcej
O co chodzi z recenzjami?!

Ostatnio w sieci zagrzmiało, kiedy recenzentka blogowa wystosowała krytyczny tekst o jednej z książek pana L. Kto jest w temacie, wie o co chodzi. Kto nie jest, powiem tylko w skrócie, że recenzja poleciała po łebkach, jej głównym założeniem było stwierdzenie, że „nie, bo nie”, a pan Autor potoczył pianę. Że recenzentka taka i taka, że recenzja jeszcze gorsza, a blogaski niosą swąd głupoty. Bluzgi bardzo barwnie podkreśliły charakter jego wypowiedzi. Skończyło się, że już na swoim podwórku kazał wypier… wszystkim, którym się tam nie podoba. No cóż. Nie zamierzam brać udziału w dyskusji (zresztą już skończonej – mam nadzieję), zdania mojego nie poznacie, nie będę kibicowała żadnej ze stron, ale chcę napisać jak to jest z tymi recenzjami. Drodzy Czytelnicy, szacowne grono Autorów. Język polski, podobnie jak każdy inny, jest tworem wiecznie żywym. Wiecie o tym najlepiej. Naginamy słowa, które już istnieją i wymyślamy nowe, które wchodzą do słowników. Nie…

Czytaj więcej
Obieramy Kierunek Avonlea!

Wpis będzie dotyczył poniekąd Ani Shirley, ponieważ nie da się opisać osoby, którą chcę Wam przedstawić, nie wspominając o rudowłosej towarzyszce dziecięcych marzeń. Po raz pierwszy spotkałam Anię w szkole podstawowej. „Ania z Zielonego Wzgórza” była pierwszą i jedyną lekturą, którą przeczytałam trzy razy, a na lekcjach cytowałam fragmenty z pamięci (na drugim miejscu jest „Pan Tadeusz” – przeczytałam go dwa razy). Później pisałam całe wypracowania i opracowania z Ani, mimo że nie były zadawane. Nieświadomie właśnie wtedy tworzyłam swoje pierwsze opowiadania, ponieważ z perspektywy czasu widzę, że nie było to nic innego jak fan fiction. Oficjalnie jej kariera w moim życiu skończyła się po egzaminie do liceum, kiedy to napisałam wypracowanie na temat „Spotykam mojego ulubionego literackiego bohatera”. Tak, tak. Egzamin był dla mnie rozkoszny, bo przez większość czasu gadałam z Anią 🙂 Nieoficjalna wersja jednak jest taka, że Ania jest ze mną do tej pory i do tej…

Czytaj więcej