Moja porcelanowa Ania

Witajcie!
Wyjdę na chwalipiętę, ale chcę się dzisiaj podzielić z Wami prezentem walentynkowym od mojego męża. Należy nadmieniać, że ja zrobiłam dla niego jego ulubione ciasto, które zepsułam dokumentnie? Nie… Nie trzeba o tym wspominać!
Dostałam coś, co od zawsze wzbudzało moją nostalgię, zachwyt i dziecięcą radość, jaką mogą dać wspomnienia. Zakochałam się w moim prezencie od pierwszego wejrzenia, a było to w marcu zeszłego roku, kiedy zobaczyła go we wpisie na blogu Kierunek Avonlea. Jestem zachwycona i tak szczęśliwa, aż sama się sobie dziwię. A może wcale się nie dziwię… Zawsze kierując swoje myśli ku Avonlea zamieniam się w duże dziecko!

Moi drodzy, przedstawiam Wam moją przyjaciółkę Anię (nie Andzię!!).


Piękna porcelanowa lalka jako prezent od mojego ukochanego męża za pośrednictwem Bernadki trafiła do mnie prosto z Wyspy Księcia Edwarda. Powstała według projektu Georgea i Maureen Campbell, krewnych samej Lucy Montgomery! Nie potrafię wyrazić słowami jak bardzo jestem wdzięczna i jak wiele dla mnie znaczy taki symboliczny prezent. W końcu, jak na mola książkowego i marzyciela przystało, Ania jest moją pierwszą najprawdziwszą przyjaciółką z dziecięcych lat. Pisałam już wiele razy jak uwielbiam serię Montgomery i jak bardzo porusza mnie nawet teraz (dwadzieścia lat po przeczytaniu jej po raz pierwszy). Lalka jest cudowna. Wystarczy tylko spojrzeć w te rozmarzone zielone oczy… Nie mogłaby być doskonalsza!

Swojej nie oddam za żadne skarby, ale jeśli ktoś byłby zainteresowany nabyciem własnej Ani, zachęcam do kontaktu z Bernadetą administratorką bloga Kierunek Avonlea.