Category: myLife

W końcu na temat

Cześć! Dzisiaj o tym, co było podstawą i fundamentem założenia MyStory, a czego ostatnio brak. Opowiadania. Wielu z Was zapewne mruknęło sobie „no nareszcie” i słusznie. Niestety nie mam dla Was najlepszych wieści. Jak już niejednokrotnie zwracałyście uwagę moje wypociny ewoluowały. Nie twierdzę, że stały się lepsze czy gorsze, bo to kwestia indywidualnego odbioru, ale na pewno są inne. Przestały być romansidłami i chociaż bardzo staram się utrzymać je w takiej formie, chyba zaczynam przejawiać tendencje do dramatu (nie mylić z dramatyzowaniem). Ewolucja dopadła mnie w każdym calu zarówno pod względem prywatnie osobistym, jak i ambicjonalnym. Przez ostatnie miesiące moje priorytety lawirowały poszturchując się bez ładu i składu, doprowadzając mnie do kompletnego ogłupienia aż w końcu powiedziałam dosyć. Tupnęłam nogą, mało elegancko wypięłam się na wszystko i w końcu udało mi się wyciszyć. Zebrać myśli i poszufladkować je w odpowiednie kategorie, odważyć się. Ponieważ z natury jestem istotą chaotyczną pewnie za…

Czytaj więcej
NY State of Mind i prezenty

Zamiast się tłumaczyć i wyjaśniać kolejny przestój, pozwolę sobie zacytować fragment mojej ostatniej rozmowy z Kajjką.  ” Dopadło mnie wiosenne przesilenie i wena uciekła za kanapę. Za każdym razem jak chcę ją wyciągnąć zasypiam.” Tak to mniej więcej wygląda. Jeśli dołączyć do tego problemy dnia codziennego i ogólny nastrój, jaki mnie ostatnio nawiedził, gdybym się teraz wzięła za Orianę biedaczka mogłaby nie dożyć do końca własnej historii. Zamiast rozdziału uderzę dzisiaj z zupełnie innej beczki. Każdy ma jakiegoś hopla, ja mam Nowy Jork (jak już wszyscy wiecie). Często podróżuję po nim dzięki Street View, czyli przysłowiowym palcem po mapie. Oglądam filmiki, czytam relacje z podróży a nawet ostatnio kupiłam sobie przewodnik i wciągnęłam się w niego z pasją godną najlepszej powieści. Może za dużo nasłuchałam się Alicji z zaczarowanej krainy, ale podobnie jak ona uważam, że w naszym poważnym świecie tylko wariaci są coś warci, więc nie zabraniam swojemu świrowi swobodnie brykać w mojej głowie. Nawet…

Czytaj więcej
Alleluja!

Uważam, że życzenia wielkanocne są dosyć kłopotliwym zadaniem. Święto jest na tyle wzniosłe, że oklepane „wszystkiego najlepszego, zdrowia” itp. brzmi zupełnie nie na miejscu. Postaram się jednak przekazać Wam to, czego prawdopodobnie w zgodzie z duchem Zmartwychwstania życzyłabym sama sobie.     Kochani!Życzę Wam odwagi, hartu ducha i niezłomności.Życzę choć krótkiej chwili refleksji nad tym, co symbolizuje Święto i okazania pokory.Życzę spokoju, miłości i poczucia wspólnoty.Życzę promieni słonecznych, powiewu świeżości i radości wiosennej w sercach i umysłach.Ponadto życzę kolorowych jajeczek,rozczochranych owieczek,rozkicanych króliczków,pyszności w koszyczku 😉A co do śmigusa, to wedle uznania. (Ja osobiście nie preferuje ani wody, ani perfum lanych najczęściej na włosy, więc w tym przypadku kto co lubi!) Monika z rodziną.

Czytaj więcej
Nowy początek

Witajcie w 2015! Życzę Wam tego dnia wytrwałości w spełnianiu marzeń i mnie też możecie tego życzyć. Wymarzcie sobie jakieś piękne marzenie i dążcie do jego spełnienia. Róbcie to tak, żeby w 2016 mieć wspomnienie ciekawej, pouczającej drogi i fajnej zabawy. Spędziłam właśnie taki ciekawy i pouczający rok. Nauczył mnie pokory do czasu. Nie da się go podzielić tak bardzo jak próbowałam to zrobić. Po prostu doba nadal ma tylko dwadzieścia cztery godziny! Spędziłam wiele wspaniałych chwil. Napisałam Taniec w chmurach. Dostałam przepiękne podarunki od moich czytelniczek, które chyba mogę już nazywać koleżankami i którymi to prezentami pochwalę się już niedługo. Byłam na tak cudownych wakacjach, że do tej pory wspominam je z wielką nostalgią. Chociaż obyło się bez palm i błękitnych lagun, nie mogło być lepiej. W 2014 podjęliśmy wyzwanie Czytamy Anię. Wiedziałam, że nie skończymy tego w rok, nie łudzę się, że dwa lata wystarczą. Problem w tym, że…

Czytaj więcej