Najlepsze ekranizacje książek

Jestem typem czytelnika, który piekielnie boi się ekranizacji powieści. Zwłaszcza tej, którą ukochałam. Rzadko udaje się oddać treść, nie wspominając już o klimacie tak indywidualnym dla każdego pisarza. Znalazło się jednak kilku takich, którym ta sztuka wyszła dobrze, a nawet genialnie.

 

Oto najlepsze ekranizacje książek!
(według mnie)

1. „Opowieść podręcznej”

         Margaret Atwood (recenzja)

Serial telewizyjny nie trzymał się najwierniej fabule książkowej, ale antyutopijny klimat, jaki udało się wprowadzić twórcom był niemal identyczny jak ten u Atwood. Zmiany, które naniesiono w celu przeciągnięcia fabuły na kolejny sezon, były na tyle dobre, że kompletnie nie przeszkadzały mi jako fance powieści.

2. „Harry Potter”

        J.K. Rowling

Saga siedmiu tomów rozłożona na osiem części filmów ma stale rosnącą rzeszę fanów. Historia chłopca, który przeżył, porywa w świat magii, fantastycznych stworzeń i fascynującej walki dobra ze złem. Bywa, że troszkę bzikuję na jej punkcie…
Filmy doskonale oddają zawartość powieści. Uwielbiam obie wersje tak bardzo, że do obu niejednokrotnie wracam.

3. „P.S. Kocham Cię”

        Cecelia Ahern (recenzja)

Poruszająca, romantyczna historia, została świetnie zekranizowana. Zasługą za sukces filmu obarczam fantastyczną kreację Gerarda Butlera, wcielającego się w postać wspomnienia zmarłego ukochanego. Zagrał tak autentycznie, że wyłam jak bóbr zarówno na powieści jak i na filmie.

4. „Cmętarz zwieżąt”

          Stephen King (recenzja)

To jedyna książka Kinga, którą przeczytałam zanim obejrzałam ekranizację. I uważam, że film wypadł świetnie. Przekazuje ten sam mroczny klimat niepewności, co książka. A ta sztuka nie jest najłatwiejsza w przypadku dzieł tego autora.

5. „Duma i uprzedzenie”

         Jane Austen (recenzja)

Obejrzałam wiele ekranizacji Austen i większość uważam za świetne, ale wybierając jedną po prostu musiała to być „Duma…” z 1995 roku. Dlaczego? Bo kiedy pierwszy raz obejrzałam ten miniserial (wiele lat temu) i kiedy na ekranie pojawił się tajemniczy, enigmatyczny uśmiech Colina Firtha, to pan Darcy po prostu wylazł mi z ekranu. Uwielbiam tę wersję 🙂

6. „Forrest Gump” 

         Winston Groom (recenzja)

Powieść diametralnie różni się od ekranizacji. Jedyne co je łączy to postać Forresta, który widzi świat na swój oryginalny, przepięknie prosty sposób. W obu wersjach jestem szczerze zakochana i nie potrafię odrzucić żadnej, dlatego mimo ich odmienności życiorys Forresta Gumpa jest obowiązkową pozycją na liście.

7. „Igrzyska Śmierci”

         Suzanne Collins (recenzja)

To był pierwszy film, który tak cudownie oddał powieść. Absolutnie doskonale. Choć trylogię czytałam tylko raz uwielbiam ją w każdym calu, a w filmach zakochuje się każdorazowo od nowa. Aktorzy tak bardzo wczuli się w swoje role, że doprowadzili je do perfekcji, scenografia nie ma wad, a całą resztę wypełniła Suzanne Collins swoją dystopijną rewolucją.

8. „Władca Pierścieni”

         J.R.R. Tolkien

Czy komuś trzeba przedstawiać arcydzieło mistrza Tolkiena? Nawet jeśli go nie czytaliście przypuszczam, że znacie. Film według mnie jest epickim mistrzostwem świata. I nic nie szkodzi, że po latach widać każdy efekt komputerowy. Kompletnie mi to nie przeszkadza. Emocje, scenografie i przede wszystkim muzyka, która rozkłada na łopatki, nigdy nie dadzą się zamieść pod dywan.

Chętnie poznam Wasze zdanie w tym temacie. Oglądaliście już wymienione przeze mnie tytuły? A może jeszcze ich nie czytaliście? Jeśli macie jakieś swoje propozycje chętnie je poznam i skonfrontuję.

Mam nadzieję, że zainspiruję kogoś do fajnego spędzenia czasu, pozdrawiam!