„Kraina miłości i zatracenia”

Kraina miłości i zatracenia to wzruszająca saga rodzinna w postaci wielokrotnie nagradzanego debiutu tętniącego magicznymi rytmami karaibskich Wysp Dziewiczych. Kiedy rozpoczyna się XX wiek, nadchodzi kres panowania Danii nad Wyspami Dziewiczymi, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Na Morzu Karaibskim tonie statek. Śmierć bezlitośnie zbiera żniwo, a na wraku znajdują się rodzice głównych bohaterów. Dwie osierocone siostry wraz z przyrodnim bratem stają w obliczu niepewnej przyszłości i trudnej do zidentyfikowania tożsamości. Każde z dzieci jest w posiadaniu niezwykłej aparycji oraz… wyjątkowego daru, który może być dla nich błogosławieństwem albo przekleństwem. Po książkę sięgnęłam z prostych powodów. Chciałam się wczuć w ten wspaniały duszny i egzotyczny klimat orientu. Uwielbiam go. Wyspy Dziewicze XX wieku dokładnie takie powinny być i właśnie w tak osobliwy nastrój powinny mnie wprowadzić, więc kiedy tylko zobaczyłam opis koniecznie musiałam przeczytać książkę. Fabuła już od pierwszej strony dosłownie tańczy na pograniczu magii i realizmu. Nie…

Więcej
„Duma i uprzedzenie”

Rzecz dzieje się na angielskiej prowincji na przełomie XVIII i XIX wieku. Niezbyt zamożni państwo Bennetowie mają nie lada kłopot – nadeszła pora, by wydać za mąż ich pięć dorosłych córek. Sęk w tym, że niełatwo jest znaleźć odpowiedniego męża na prowincji. Pojawia się jednak iskierka nadziei, bo oto posiadłość po sąsiedzku postanawia dzierżawić pewien młody człowiek, przystojny i bogaty… To trzecia książka przeczytana w ramach wydarzenia literackiego: Rok z Jane Austen „Duma i uprzedzenie” była pierwszą książką Jane Austen, jaką czytałam i właśnie dlatego zawsze będzie dla mnie wyjątkowa. Miałam wtedy około trzynastu lat i wszystkie koleżanki dziwiły się jak mogę czytać takie nuuuudy! A ja czułam, że to jest dokładnie to, czego wymagam od lektury. To właśnie wtedy pozwoliłam sobie na dumę z powodu swojej pasji. Właśnie dzięki tej powieści zrozumiałam, że siedzenie z nosem w książce wcale nie jest dziwactwem. A nawet jeśli jest, to nic mnie…

Więcej
„52 kolory życia” (t.1)

52 KOLORY ŻYCIA to porywająca powieść o miłości i namiętności, romansie i jego konsekwencjach. Bohaterką jest młoda kobieta- Sally. Pewnego dnia na jej drodze, zupełnie niespodziewanie pojawia się mężczyzna. Jej dotychczasowe, poukładane życie zmienia się diametralnie. Cała historia okraszona pięćdziesięcioma dwoma wyjątkowymi i niepowtarzalnymi kolorami. Lektura wzrusza,zawiera wiele przemyśleń na temat życia i jego nieprzewidywalności. Chociaż to nie będzie długa recenzja (książka liczy 97 stron), postaram się, żeby była jak najbardziej treściwa. Otóż podeszłam do czytania tej zupełnie unikatowej powieści z gigantyczną ciekawością. Wydana samodzielnie w formie siedmiu uroczych książeczek o intrygujących opisach,  musiała skrywać pod okładką „coś”. Tylko jeszcze nie wiedziałam czym to coś jest. Teraz już mam jego zarys. Formuje się mglisty obraz tego, co będzie się działo w pozostałych sześciu tomach. Pierwszy tom zapoznaje nas z bohaterami i zawiązuje całkiem zgrabną fabułę. Sally jest niesamowicie barwną postacią. Eteryczna, wrażliwa, ale również inteligentna i wiedząca czego chce młoda…

Więcej
Wyniki konkursu

Dzień dobry! Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to było trudne. Napisaliście o tak pięknych wspomnieniach ze swojego dzieciństwa, że czytając wypowiedzi czułam się autentycznie wzruszona. Mam kilku faworytów do nagrody, ale niestety nagrodę tylko jedną. Czego bardzo żałuję. Na następny raz muszę się lepiej przygotować :/ Dlaczego mój wybór jest właśnie taki? Ponieważ wszystkie wypowiedzi przenosiły mnie w moje własne dzieciństwo, a ta jedna rozbudziła moją wyobraźnię i stworzyła jeszcze piękniejszy jego obraz. I za to należą się brawa, a nagroda wędruje do: Anna Grygiel „Z okresu dziecięcego najwspanialej wspominam wakacje. Rano budził nas szalony kogut, którego pianie zaczynało się jeszcze przed świtem. Potem mamine tłuczenie się garnkami w kuchni, a miała się czym tłuc, bo musiała ugotować jedzenie dla całej dużej rodziny, ale też kurom ich posiłek nazywany „kłucaniną” i krowom siemię lniane, bo obie łaciatki spodziewały się maleństw…Przedpołudnie wypełnione szelestem sypiącego się piasku podczas zabawy, skrzypieniem kół w…

Więcej

Wpisy gościnne:

Nowa część Greya wkrótce! Znamy szczegóły!
Artur Jędrzejewski

Zaintrygowany recenzją książki JOJO MOYES „Kiedy odszedłeś„, postanowiłem przedstawić swój skromny manifest względem obecnego rynku wydawniczego na świecie. Niestety, nie jestem profesjonalnym analitykiem a jedynie czytelnikiem, dlatego do całej mojej wypowiedzi proszę podchodzić z dystansem. Co się stało? Co ja pacze? Książka od zawsze jest uważana ze rozrywkę wysokiego lotu, przynajmniej w Polsce. Coś jak chodzenie do filharmonii, teatru, prawdziwe ubogacenie własnej kultury (nie to co teraz dostajemy z Afryki). Pogląd taki zapewne wziął się stąd, że jest to medium bardziej wymagające. W przeciwieństwie do pójścia do kina na nowy film Marvela, w którym wszystko podane jest na tacy, do zrozumienia przekazu pisanego trzeba się wykazać umiejętnością interpretowania, czasem oraz wyobraźnią. Wszystkie te cechy wydają się być na bakier z obecnymi standardami wychowania. Wszędzie się spieszymy, zamiast dziecku poczytać dajemy smartfona do zabawy. Nie jestem hipokrytą, sam też tak robię. To takie wygodne. Niestety, takie mamy obecnie czasy i jeśli…

Giełda książki: