Wakacyjne Lajty!

Definicja Wakacyjnym lajtem nazywamy książkę, która nie tyle na autorze co na czytelniku nie wymoże zbyt wiele myślenia. Książka, która się nadaje na plażę, do lasu, w góry, gdzie ani rozbiegana dzieciarnia, ani szwadrony turystów, ani chmary rozwrzeszczanego ptactwa nie sprawią, że nie będziemy się mogli na niej skoncentrować. Lekka, przyjemna i najlepiej niegłupia, chociaż to akurat nie jest twarda zasada 😉 Książki te od listopada do marca mają nam przygnać wspomnienia błękitu morza, zieleni trawników i romansów wśród szumu palm 😉 Co do gatunku, kompletna dowolność. Komedia, romans, przygoda, sci-fi, fantasy, poezja, satyra, literatura współczesna, historyczna, dla dzieci, młodzieży, 18+. Cokolwiek co sprawi, że przestaniemy myśleć 😉 Wpisujcie w komentarzach swoje propozycje. Coś co przeczytaliście, bądź słyszeliście, że będzie odpowiadało naszym niskim wymaganiom 🙂 Ja to będę umieszczała w ciągle aktualizowanym wpisie wraz z odnośnikiem do opisu książki i odnośnikiem do mojej recenzji, jeśli taka powstanie. I tak np.:…

Więcej
„Kosogłos”

  „Nazywam się Katniss Everdeen. Dlaczego jeszcze nie umarłam? Powinnam być martwa. Byłoby lepiej dla wszystkich, jeśli byłabym martwa…” Zaczynamy dokładnie w miejscu, w którym zaczynały się poprzednie części trylogii. W dystrykcie. Katniss nas oprowadza, objaśnia panujące zasady i przedstawia nowe postaci. Różnica polega na tym, że to dystrykt trzynasty, bo dwunasty już nie istnieje. Dwunastka została zrównana z ziemią w zemście za to, że Katniss została zabrana z areny przez rebeliantów. Przeżywa garstka mieszkańców, których Gale wyprowadza do lasu. Katniss zostaje uratowana w krytycznym momencie. Długo dochodzi do siebie, jej ciało pokrywają blizny, a psychika stoi na krawędzi stromego urwiska. Spotykamy starych druhów. Jest wściekły na wszystko Haymitch, jest stary przyjaciel Gale, znajdujemy matkę Katniss i jej siostrę Prim, genialnego Beetee, bezczelną Johannę, przystojniaka Finnick’a i… nie. Peety nie ma. Peeta nie zdołał się uwolnić z areny, więc stał się zakładnikiem Kapitolu. Spotykamy starych druhów, ale żaden z nich nie jest już…

Więcej
Mentalny bliźniak (??!!) i wakacyjny stosik.

Witajcie 🙂 Dzisiaj muszę napisać o czymś, co potwierdza, że nie da się w tematyce romansu napisać czegoś, czego już nie napisał ktoś inny. U mnie przybrało to niepokojąco złośliwą, nawracającą formę… Pamiętacie moje zdziwienie kiedy napisałam sobie z połowę Windy Hill i dowiedziałam się, że pani Simons też napisała książkę z użyciem bliźniaczych postaci? (abstrahując, Kajjka, masz już Jeźdźca??) Otóż byłam wtedy nieziemsko zdziwiona! Drobna pozornie bezbronna dziewoja w postaci Liv/Tatiany spotyka na swojej drodze rosłego żołnierza Will/Szura, który już kręci z pewną zapatrzoną w siebie, pustą panienką Alex/Dasza. Niby takiego schematu można się doszukać w niejednej książce, ale moje postaci były i wizualnie i z charakteru podobne! Wyobraźcie sobie, że wczoraj skończyłam czytać Kosogłosa (zaraz się biorę za recenzję), a po nim miałam zacząć czytać Złodziejkę książek. A że Złodziejkę mam tylko w wersji klasycznej tj. papierowej, a byłam daleeeko poza domem, otworzyłam to co miałam wgrane na…

Więcej
Dzień Dziecka i wyniki konkursu.

„Wiesz, Wendy, kiedy pierwsze dziecko zaśmiało się po raz pierwszy, jego śmiech pękł na tysiąc kawałków, które rozprysły się na wszystkie strony. Tak powstały wróżki.” James Matthew Barrie  „Piotruś Pan i Wendy” Na wstępie wszystkiego najlepszego nam wszystkim. Każdy z nas był kiedyś dzieckiem i gorąco Wam życzę, żeby to dziecko tak zupełnie nie czmychnęło w ciemny kąt. I dzisiaj nie sypnę cytatami z „Małego Księcia”, bo jeszcze ze dwa tematyczne wpisy i przepiszę go w całości. Dlaczego trzeba pielęgnować swoje wewnętrzne małe, niewinne i tak bardzo delikatne dziecko? Bo kiedy go braknie nabieramy przekonania, że już nie powinniśmy się za dużo śmiać, popełniać błędów, powinniśmy robić coś pożytecznego, zamiast bawić się w wolnym czasie. Uważamy, że nie wolno zachowywać się jak dziecko, wygłupiać się jak dziecko i mazać się jak dziecko. Błąd, bo łzy są czasami najpiękniejszymi słowami jakie można wypowiedzieć. Dążę do tego, że wyganiając je z siebie skazujemy…

Więcej

Wpisy gościnne:

Achaja – podsumowanie obu serii
Artur Jędrzejewski

Jak wiecie z recenzji pierwszego tomu Achai napisanego przez Monię, nasze opinie o tej książce były… zgoła różne. Stanąłem okoniem (czemu nie mówi się „stanąłem łososiem”?) w obronie tej serii i nadal to podtrzymuję. Jak wiecie z poprzedniej recenzji, wątki są trzy. Każdy z nich przedstawia losy innego bohatera, jego drogę ku logicznemu połączeniu wątków. Brzydko pachnie mi to, że pod koniec trzeciego tomu to spotkanie nie prowadzi w sumie do niczego, brakuje tu satysfakcjonującego zakończenia. Sama droga, jaką przebyli bohaterowie jest o wiele ciekawsza niż jej finał. Niemniej, w moich oczach trylogia jest dziełem dobrym, specyficznym przez fascynację autora kwestiami logistyki i strategii wojskowej, posiadającą swoje magiczne momenty, które chętnie przeczytam z czasem ponownie. Nienasycony głód po zakończeniu czytania trylogii postanowiłem zaspokoić sięgając po pięcioksiąg „Pomnik Cesarzowej Achai”. No i tu pojawia się problem. Postaram się opisać swoją opinię bez spojlerów na tyle na ile to możliwe. Jeśli takowe…

Giełda książki: