„Ja, anielica”, „Ja, potępiona”

Duuuużo spoilerów!! Kto nie czytał zakaz wstępu! Przeczytane! Omówię obie naraz, ponieważ nie ma co się rozpisywać na dwa posty. Po pierwsze, chyba już doskonale wiem o czym mówicie, kiedy piszecie, że widzicie mój rozwój w miarę upływu czasu i opowiadań. Ja zauważyłam to samo u Katarzyny Miszczuk. Jest bardzo młodą pisarką o ile się nie mylę trzy lata młodszą ode mnie, a pierwsza książkę wydała w wieku 15 lat! Czytałam tylko serię o przygodach Wiktorii, więc jedynie na niej mogę oprzeć swoje zdanie. A zdanie mam takie, że widzę jak na dłoni jak z każdą częścią jej talent rośnie. Zaczyna się bawić charakterami, plątać fabułę i stwarzać ciekawsze sytuacje. Ma, że tak to określę lekkie pióro. Czyta się szybko i przyjemnie. Nie wiem czy tylko na mnie tak to podziałało, ale chichotałam jak nienormalna praktycznie na każdej stronie. Dziewczyna ma po prostu świetne poczucie humoru bardzo w moim stylu!…

Więcej
„Ja diablica”

Ja, diablica… Spokojnie, nie 😉 Obiecałam książkę i serwuje zaraz po skończonym czytaniu. Tym razem dużo, dużo, dużo lżej niż ostatnio. Slogan reklamowy brzmi: „Dwa światy, jedna miłość. Powieść z piekła rodem!” Chodzi o książkę (trylogię) Katarzyny Miszczuk pod wdzięcznym tytułem „Ja, diablica”. Jak już pisałam zaintrygował mnie opis w Empiku i po powrocie do domu zaraz wzięłam się za czytanie. Gdyby nie brak czasu skończyłabym ją tego samego wieczoru, ale skończyłam dzisiaj. Zaczynamy czytać w momencie kiedy Wiktoria zostaje zabita i trafia do… Piekła! Piekło wielką literą, bo to jakby państwo jest 😉 Owszem uśmiecham się bo na opisie przez ile pokoi w biurokratycznym urzędzie musi przejść, żeby stać się „pełnoprawnym obywatelem” ryczałam ze śmiechu. Oczywiście trzeba do tego podejść z pewna rezerwą i wrażliwych katolików przestrzegam, żeby się za to jednak nie brali. No bo czy to normalne, że można się zakumplować z nieprzewidywalną Kleopatrą (tak TĄ Kleopatrą), że…

Więcej
„Wyznanie Crossa”

Sylvia Day w trzeciej części bestsellerowej serii pt. ?Wyznanie Crossa? przedstawi nam dalsze losy Evy i Gideona. Ile można zaryzykować w imię miłości pełnej namiętności? Czy trudna przeszłość bohaterów pozwoli im cieszyć się sobą jak najdłużej? UWAGA SPOILERY!! W zasadzie nie wiem od czego zacząć… Po pierwsze uważam, że to bezdyskusyjnie najlepsza cześć cyklu (jak do tej pory). Poza Crossem i Greyem nie czytałam żadnej z TAKICH książek, a wiem, że jest ich z milion, bo aż rażą jak robię cotygodniowy obchód Empiku… Zrobiła się moda na literaturę erotyczną i znowu muszę użyć stwierdzenia: Ach ten Szary…!! Nie wkręcam się w to, bo… bo nie! Bo mnie to aż tak nie interesuje i czytając książkę wcale nie na takich rzeczach się koncentruje. No chyba, że tak jak w przypadku Crossa sceny erotyczne stanowią jakieś 60% całego tekstu… W każdym razie wracając do tematu trzymam się stwierdzenia, że mi się podobało!…

Więcej
„Kobiety rządzą światem”

San Francisco, rok 1906. Wielkie trzęsienie ziemi obraca w gruzy całe dzielnice. W ponurej scenerii zniszczonego miasta krzyżują się losy ubogiego Chińczyka i młodej Amerykanki. Wkrótce dołącza do nich Irlandka szukająca w Ameryce zaginionego brata. Trójka przyjaciół postanawia zdobyć wielki majątek. Na ich drodze staje jednak intryga i tajemnica, nienawiść i miłość. Taki jest oficjalny opis książki. Kiedy go przed chwilą przeczytałam uderzyłam się dłonią w czoło. Co za bzdurny i płytki tekst!! Owszem zgadza się z fabułą, ale twórca musiał wyjątkowo pobieżnie przejrzeć książkę i chyba bardzo się spieszyć z jego napisaniem… W każdym razie przynajmniej kilka z Was będzie miało pełen obraz na książkę jeśli powiem, że główna bohaterkę Francie Harrison sadzam na piedestale obok Tatiany Mietanowej. Nie późniejszej Barrington, ale właśnie Mietanowej. Kiedyś, gdzieś tam czytałam jakąś książkę Elizabeth Adler i kojarzę ją z typowo kobiecych romansideł. Tak też podeszłam do tej książki zwłaszcza, że gorąco polecała…

Więcej

Wpisy gościnne:

recenzja outlander
Czarny VS Czerwony, czyli historia niezwykłego uczucia. Recenzja serialu OUTLANDER.
Artur Jędrzejewski

Muszę się Wam przyznać, że uwielbiam seriale. Długie, wielosezonowe. Ważnym elementem jest dla mnie przywiązanie do bohaterów i nawet jak sezon jest słabszy to co? Kocham dziada z jego wadami, tyle żeśmy razem w końcu przeszli! Dla przykładu serial Supernatural, 13 sezonów (ile to lat?!). Ludzie narzekają, że to już nie to. Ja będę oglądał choćby mieli masło kroić przez kilka odcinków. Jakaś taka głupia lojalność, sentyment. Druga sprawa to chęć przeżycia czegoś na kształt przygody, czegoś magicznego. Jak już się zacznie to nie chce żeby się kończyło. Niech trwa wiecznie! Zwłaszcza lubię się wiązać z seriami ciepłymi, emocjonalnymi. Ostatnio udało mi się wkręcić w coś nowego, choć krótkiego – póki co. Mowa o serialu Outlander, który postawił mnie na głowie z wielu powodów. Jeśli czytacie FB Kanapy Literackiej to już jeden z nich znacie… Wszystko zaczęło się od Moni, gdy mieliśmy krótki romans z grą Fallout 4. Może byśmy…

Giełda książki: