Krótka notka

Dzisiejszym wpisikiem chciałam tylko o sobie przypomnieć, zapytać co słychać i oświadczyć, że Wierna przewertowała już jeden z rozdziałów, jakie naskrobałam 🙂 Oczywiście naładowałam przecinki jak popadnie, więc zaroiło się od czerwieni i regułek interpunkcyjnych. Daję słowo, że ona mnie kiedyś znajdzie i wtłucze mi te przecinki ręcznie… Módlmy się za jej cierpliwość, bo jak ją coś trafi, to krucho będzie! (Love U Olu :*) Jak już zauważyłyście mój urlop idzie jak krew z nosa. Pierwszego dnia wzięłam się za pisanie i tylko brakuje mi Waszych komentarzy. Jednak niesamowicie mobilizowały do tworzenia dalszego ciągu. W dowód, że ciągle o Was myślę (piszę, jakby co najmniej pół roku minęło od skończenia Game!), zaprowadziłam malutkie zmiany (nie ja tylko mój mąż, ale za moją prośbą i sugestią. Bo ja tępa w tej dziedzinie jestem). 1. Dodając komentarze możecie się logować teraz nie tylko za pośrednictwem Facebooka, ale również konta Google i Bloggera….

Więcej
„Igrzyska śmierci”

Panem. Państwo zbudowane na gruzach Ameryki Północnej ze stolicą w Kapitolu. Kapitol jest futurystycznym szczytem luksusu, dobrobytu i ekstrawagancji, co aż poraża w stosunku do dwunastu dystryktów otaczających go. W moim pierwszym skojarzeniu, to coś na kształt obozów pracy. Kiedyś było ich trzynaście, ale po rebelii jaka wybuchła na znak protestów przeciwko okrutnej dyktaturze, dystrykt trzynasty zostaje dla przykładu zrównany z ziemią. Taki pokaz sił. Oto co się stanie, jeśli nam się sprzeciwicie. Dla upamiętnienia występku, jakim jest bunt głodujących poddanych Kapitol co roku przypomina im, co będzie się działo, jeśli uniosą się raz jeszcze. Co roku dla przypomnienia, czym dla dzierżących władzę jest przeciętny obywatel, zbierają krwawą daninę. Organizują Igrzyska Głodowe. Biorą w nich udział, wybrane w drodze losowania, dzieci w wieku od dwunastu do osiemnastu lat. Z każdego dystryktu jedna dziewczyna i jeden chłopak zostają trybutami witanymi w stolicy jak prawdziwe gwiazdy. Otoczeni największym luksusem i atencją zostają…

Więcej
La révolution!

Nadszedł czas na kolejny wpis z cyklu „Co dalej?”. To taki, w którym będę mogła bezkarnie rzucać cytatami jak z rękawa, więc trzymajcie się mocno 😉 Systematycznie, po każdym skończonym opowiadaniu piszę Wam, o czym będzie nowe. Tym razem pora na zmiany. LA RÉVOLUTION!!! ?Moje życie jest w moich rękach. Dziś, swoimi wyborami zapisuję swoją przyszłość.?   Barbara Baraldi „Scarlet” Pożegnaliśmy się z bohaterami „The Game of Lies”. Zakończyłam mniej cukierkowo niż planowałam i zapowiadałam pierwotnie. Oczywiście zostawiłam bohaterom w spadku szczęśliwe życie i otwartą drogę do jego realizowania, ale mniej więcej w połowie pisania zakończenia uświadomiłam sobie, że Game nigdy nie było cukierkowe. Mordowano, raniono, zdradzano i szydzono. Poczułam, że jeśli zrobię z Kate słodką małżonkę, to będzie to zupełnie niezgodne z wcześniejszymi rozdziałami. Przedstawiłam samo życie. Czy się to komuś podoba, czy nie, tak ono właśnie wygląda. Nic nie trwa wiecznie. Ktoś się rodzi, a ktoś inny musi odejść. Kate…

Więcej
„Wilk z Wall Street”

Satyryczna rekonstrukcja jednej z najbardziej zwariowanych karier w historii światowego biznesu W latach 90-tych XX wieku Jordan Belfort był jednym z najbardziej znanych ludzi w Stanach Zjednoczonych. Za dnia zarabiał tysiące dolarów na minutę. Nocą wydawał je równie błyskawicznie na narkotyki, seks i zagraniczne podróże. Prowadząc interesy na krawędzi prawa bądź je łamiąc, zwrócił na siebie uwagę amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, lecz nawet wtedy nie zrezygnował z hulaszczego trybu życia. W ten sposób rozpoczęła się emocjonująca gra w kotka i myszkę z FBI oraz instytucjami nadzorującymi nowojorską Wall Street. Aż mi wstyd zaczynać tę recenzję… Może najpierw opowiem o plusach. W filmowej adaptacji w postać Jordana Belforta wciela się Leonardo DiCaprio. Mogę zaręczyć, że film będzie z pewnością rewelacyjny. Plusem książki jest również niegasnący optymizm i poczucie humoru głównego bohatera. Nawet w sytuacji krytycznej nie tracił rezonu ironizując ze swojego położenia. „Oto moja historia. Nie jest zbyt piękna. Wiodę najbardziej dysfunkcyjne…

Więcej

Wpisy gościnne:

Achaja – podsumowanie obu serii
Artur Jędrzejewski

Jak wiecie z recenzji pierwszego tomu Achai napisanego przez Monię, nasze opinie o tej książce były… zgoła różne. Stanąłem okoniem (czemu nie mówi się „stanąłem łososiem”?) w obronie tej serii i nadal to podtrzymuję. Jak wiecie z poprzedniej recenzji, wątki są trzy. Każdy z nich przedstawia losy innego bohatera, jego drogę ku logicznemu połączeniu wątków. Brzydko pachnie mi to, że pod koniec trzeciego tomu to spotkanie nie prowadzi w sumie do niczego, brakuje tu satysfakcjonującego zakończenia. Sama droga, jaką przebyli bohaterowie jest o wiele ciekawsza niż jej finał. Niemniej, w moich oczach trylogia jest dziełem dobrym, specyficznym przez fascynację autora kwestiami logistyki i strategii wojskowej, posiadającą swoje magiczne momenty, które chętnie przeczytam z czasem ponownie. Nienasycony głód po zakończeniu czytania trylogii postanowiłem zaspokoić sięgając po pięcioksiąg „Pomnik Cesarzowej Achai”. No i tu pojawia się problem. Postaram się opisać swoją opinię bez spojlerów na tyle na ile to możliwe. Jeśli takowe…

Giełda książki: