"Wszystko, czego nie zdążyliśmy powiedzieć"

Cztery dni przed zawarciem związku małżeńskiego Julia Walsh dowiaduje się o nagłej śmierci swojego ojca, bogatego, apodyktycznego człowieka. Od lat nie utrzymywała z nim kontaktów, nie mogąc wybaczyć mu, że rozdzielił ja z Tomasem, jej pierwszą miłością. Z powodu pogrzebu ślub Julii i Adama musi zostać przełożony. Nazajutrz po smutnej uroczystości w mieszkaniu niedoszłej panny młodej ląduje ogromna skrzynia, a w niej coś, co wygląda jak wierna kopia ojca a w rzeczywistości jest robotem wyposażonym w część jego neuronów i pamięć. Ma pozostać u niej tak długo, aż ojciec i córka nie powiedzą sobie o wszystkim, co im leży na sercu. Julia może maszynę po prostu wyłączyć, ale daje się wciągnąć w niezwykłą grę. Poznaje ojca takim, jakim go wcześniej nie znała, dostrzega motywy jego zachowania. I dowiaduje się, że Tomas, który ponoć zginął w Afganistanie, żyje, ożenił się. Jeśli go teraz nie odnajdzie, nigdy nie dowie się, który z…

Więcej
„Jeździec miedziany”

Nie mam pojęcia od czego zacząć. Pięć minut po odłożeniu książki, którą właśnie czytałam, z policzkami mokrymi od łez, uznałam, że muszę się z Wami tym podzielić. Chcę złożyć hołd absolutnie najpiękniejszej powieści jaką czytałam w życiu. Dzieło autorstwa Paulliny Simons pod tytułem „Jeździec miedziany”. Przytoczę wam skrót fabuły jaki możecie znaleźć na książce i dorzucę kilka słów od siebie. Leningrad, rok 1941. 17-letnia Tania Mietanowa poznaje młodego oficera mówiącego z obcym akcentem. Zakochuje się w nim ku swemu przerażeniu, gdyż Aleksander jest już obiektem uczuć jej siostry Darii. Miłość jednak nie wybiera – Aleksander odwzajemnia uczucia Tani, ale by nie ranić Darii, bohaterowie przysięgają nigdy nie ujawnić swej miłości. Gdy blokada zacieśnia się i miasto zaczyna głodować, śmierć dosięga rodzinę Mietanowów. Tania szaleje ze strachu – jej ukochany walczy w wojskach próbujących przerwać pierścień blokady… Ledwo odetchnie z ulgą, już Aleksander znajdzie się w nowym niebezpieczeństwie, wyjaśni się tajemnica…

Więcej
„Ja, anielica”, „Ja, potępiona”

Duuuużo spoilerów!! Kto nie czytał zakaz wstępu! Przeczytane! Omówię obie naraz, ponieważ nie ma co się rozpisywać na dwa posty. Po pierwsze, chyba już doskonale wiem o czym mówicie, kiedy piszecie, że widzicie mój rozwój w miarę upływu czasu i opowiadań. Ja zauważyłam to samo u Katarzyny Miszczuk. Jest bardzo młodą pisarką o ile się nie mylę trzy lata młodszą ode mnie, a pierwsza książkę wydała w wieku 15 lat! Czytałam tylko serię o przygodach Wiktorii, więc jedynie na niej mogę oprzeć swoje zdanie. A zdanie mam takie, że widzę jak na dłoni jak z każdą częścią jej talent rośnie. Zaczyna się bawić charakterami, plątać fabułę i stwarzać ciekawsze sytuacje. Ma, że tak to określę lekkie pióro. Czyta się szybko i przyjemnie. Nie wiem czy tylko na mnie tak to podziałało, ale chichotałam jak nienormalna praktycznie na każdej stronie. Dziewczyna ma po prostu świetne poczucie humoru bardzo w moim stylu!…

Więcej
„Ja diablica”

Ja, diablica… Spokojnie, nie 😉 Obiecałam książkę i serwuje zaraz po skończonym czytaniu. Tym razem dużo, dużo, dużo lżej niż ostatnio. Slogan reklamowy brzmi: „Dwa światy, jedna miłość. Powieść z piekła rodem!” Chodzi o książkę (trylogię) Katarzyny Miszczuk pod wdzięcznym tytułem „Ja, diablica”. Jak już pisałam zaintrygował mnie opis w Empiku i po powrocie do domu zaraz wzięłam się za czytanie. Gdyby nie brak czasu skończyłabym ją tego samego wieczoru, ale skończyłam dzisiaj. Zaczynamy czytać w momencie kiedy Wiktoria zostaje zabita i trafia do… Piekła! Piekło wielką literą, bo to jakby państwo jest 😉 Owszem uśmiecham się bo na opisie przez ile pokoi w biurokratycznym urzędzie musi przejść, żeby stać się „pełnoprawnym obywatelem” ryczałam ze śmiechu. Oczywiście trzeba do tego podejść z pewna rezerwą i wrażliwych katolików przestrzegam, żeby się za to jednak nie brali. No bo czy to normalne, że można się zakumplować z nieprzewidywalną Kleopatrą (tak TĄ Kleopatrą), że…

Więcej

Wpisy gościnne:

Achaja – podsumowanie obu serii
Artur Jędrzejewski

Jak wiecie z recenzji pierwszego tomu Achai napisanego przez Monię, nasze opinie o tej książce były… zgoła różne. Stanąłem okoniem (czemu nie mówi się „stanąłem łososiem”?) w obronie tej serii i nadal to podtrzymuję. Jak wiecie z poprzedniej recenzji, wątki są trzy. Każdy z nich przedstawia losy innego bohatera, jego drogę ku logicznemu połączeniu wątków. Brzydko pachnie mi to, że pod koniec trzeciego tomu to spotkanie nie prowadzi w sumie do niczego, brakuje tu satysfakcjonującego zakończenia. Sama droga, jaką przebyli bohaterowie jest o wiele ciekawsza niż jej finał. Niemniej, w moich oczach trylogia jest dziełem dobrym, specyficznym przez fascynację autora kwestiami logistyki i strategii wojskowej, posiadającą swoje magiczne momenty, które chętnie przeczytam z czasem ponownie. Nienasycony głód po zakończeniu czytania trylogii postanowiłem zaspokoić sięgając po pięcioksiąg „Pomnik Cesarzowej Achai”. No i tu pojawia się problem. Postaram się opisać swoją opinię bez spojlerów na tyle na ile to możliwe. Jeśli takowe…

Giełda książki: