Kolejny koniec…

Po raz kolejny przekonuje się, że nie na każde „żegnaj” da się od razu pożegnać… Skończyłam już drugie opowiadani/ historię/ książkę. Jak zwał tak zwał, ale teraz znowu będę przez połowę nowego myliła imiona bohaterów z tymi poprzednimi 😀 Nigdy się nie nadziwię jak się można przywiązać do wymyślonych postaci… Przyjrzałam się ostatnio Spice i Windy i dostrzegam pewną zależność. Początki były słabe i w miarę rozwoju fabuły ja też się bardziej wysilałam. Spicy uważam za „rozkręcone” po około dwudziestym rozdziale. W „Windy Hill” odbyło się to szybciej i chyba lepiej, a to „nowe” będzie moim cukiereczkiem już od samego początku. Zawzięłam się, że choćbyście nie wiem jak prosiły nie opublikuje rozdziału póki nie będzie taki jak go sobie wyobraziłam. (Pewnie ulegnę po pierwszej prośbie i nie śmiejcie się wtedy ze mnie!) W każdym razie Olivii i Williamowi mówimy do widzenia 🙁 Pytanie podsumowujące cztery miesiące pracy i świetnej zabawy:…

Więcej
I dreamed a dream…

LOVE LUST FAITH + DREAM Pozwoliłam sobie użyć do dzisiejszych tytułów nazw bardzo znanych 🙂  Pierwsza wiąże się ściśle z moim zamiłowaniem do teatru i musicali i jeżeli chcecie ją poznać bliżej polecam zacząć od filmu Toma Hoopera „Nędznicy” gdzie tą właśnie piosenkę ( I dreamed a dream ) wykonuje Anne Hathaway. I chociaż mój dream nie jest taki tragiczny nawet w ułamku ( w ogóle nie jest) to sama nazwa i tak pasuje idealnie.  Druga jest tytułem najnowszego albumu 30 Seconds To Mars, jednego z zespołów, które bardzo lubię i wyrażająca emocje związane z tym drimem 🙂  Może troszkę zakręciłam, ale już wyjaśniam!! Zobaczyłam dzisiaj słońce, wyszłam na balkon, przeleciała koło mnie jaskółka, powiał ciepły wietrzyk, poszłam na spacer z psem, było mi cieplutko!! Przejażdżka za miasto załatwiła sprawę… Pomyślałam: kurcze lato! Wakacje! Co by tu z tym fantem zrobić?! Wiecie jak to jest kiedy człowiek o czymś marzy i nagle to dostaje? Znacie to śmieszne uczucie „i co teraz?”. No…

Więcej
Dzień Matki

Kochane Mamy 😀 W dniu Waszego święta chciałam życzyć wszystkim czytelniczkom, które już są Mamusiami wszystkiego najlepszego, dużo radości z dzieciaczków (i pomocy z mężów), mądrości, ciepła i olbrzymich pokładów siły, bo przecież to nie najłatwiejszy zawód 😀 Niech Wam zawsze świeci słoneczko i pokazuje właściwą drogę. Bądźcie zawsze uśmiechnięte, bo szczęśliwa mamusia to szczęśliwe dzieciaki :***

Więcej
Dzień nie taki zwyczajny :D

Jak się macie po majówce? Miałam na nią wiele planów między innymi wystawić moje białe ciało na słońce i się odrobinę dotlenić poza miastem, ale jakby to ująć… nic z tego…!!! Ale nie mogę narzekać, bo chociaż odpoczęłam (aż za bardzo!!). Dzisiejszy dzień będzie obfitował aż w dwa posty, ponieważ w związku z dzisiejszą datą 4-tym maja, czyli moimi imieninami mogę być jutro nieco nieobecna 😀 (czyt. nieprzytomna) Opowiem Wam co ostatnio robiłam 😉 Ostatnio prócz tego, że przeżywałam ciągle i ciągle tego nieszczęsnego „Jeźdźca”, którego swoją drogą pożyczyłam koleżance i się czuje jakbym oddała komuś obcemu swoje własne dziecko (którego nie mam ;>)  poszerzałam swoje kulinarne umiejętności! Otóż moje drogie upiekłam pierwszy w swoim życiu taki prawdziwy i naturalny….. chleb 😀 Wyszedł przepyszny!!! To tyle jeśli chodzi o kulinaria… Obejrzałam również (jako wręcz nienormalna fanka tego gatunku) musical, który mi już zalegał na sumieniu od dłuższego czasu. Mam nadzieję,…

Więcej

Wpisy gościnne:

Achaja – podsumowanie obu serii
Artur Jędrzejewski

Jak wiecie z recenzji pierwszego tomu Achai napisanego przez Monię, nasze opinie o tej książce były… zgoła różne. Stanąłem okoniem (czemu nie mówi się „stanąłem łososiem”?) w obronie tej serii i nadal to podtrzymuję. Jak wiecie z poprzedniej recenzji, wątki są trzy. Każdy z nich przedstawia losy innego bohatera, jego drogę ku logicznemu połączeniu wątków. Brzydko pachnie mi to, że pod koniec trzeciego tomu to spotkanie nie prowadzi w sumie do niczego, brakuje tu satysfakcjonującego zakończenia. Sama droga, jaką przebyli bohaterowie jest o wiele ciekawsza niż jej finał. Niemniej, w moich oczach trylogia jest dziełem dobrym, specyficznym przez fascynację autora kwestiami logistyki i strategii wojskowej, posiadającą swoje magiczne momenty, które chętnie przeczytam z czasem ponownie. Nienasycony głód po zakończeniu czytania trylogii postanowiłem zaspokoić sięgając po pięcioksiąg „Pomnik Cesarzowej Achai”. No i tu pojawia się problem. Postaram się opisać swoją opinię bez spojlerów na tyle na ile to możliwe. Jeśli takowe…

Giełda książki: