Burza mózgów!!

Dzisiaj 4 ważne sprawy… Takie do przemyślenia!!  Ok… Jedna do przemyślenia, reszta to plotki 😀 Po 1 Takie rangi bardzo, bardzo ważnej!! Wczoraj przekonałam się, że wystarczy tylko rzucić hasło, żebyście popędziły z pomocą 🙂 Tak więc robię to po raz kolejny! Dzisiejsza sprawa jest to sprawa wysokiego priorytetu i myślę, że jestem jakoby w obowiązku skonsultować ją z Wami. Oto zadanie dla Was… Wyobraźcie sobie taką sytuację: Możecie poza moimi tekstami zmienić (dodać/wyrzucić) absolutnie wszyściutko na blogu. Tło, menu, czcionka, zakładki. Wszystko. Nie odpowiadajcie od razu, ale przemyślcie sobie: – co przy wchodzeniu na stronę Was denerwuje, a co Wam się podoba?? – czego Wam brakuje, a czego jest może za dużo, lub zbytecznie?? – czy może coś byście dodały, lub przekształciły z tego co już jest? Być może szykują się pewne zmiany (na lepsze!) i ważne jest dla mnie poznać Wasze opinie. Chodzicie pewnie po różnych blogach o…

Więcej
Kolejny koniec…

Po raz kolejny przekonuje się, że nie na każde „żegnaj” da się od razu pożegnać… Skończyłam już drugie opowiadani/ historię/ książkę. Jak zwał tak zwał, ale teraz znowu będę przez połowę nowego myliła imiona bohaterów z tymi poprzednimi 😀 Nigdy się nie nadziwię jak się można przywiązać do wymyślonych postaci… Przyjrzałam się ostatnio Spice i Windy i dostrzegam pewną zależność. Początki były słabe i w miarę rozwoju fabuły ja też się bardziej wysilałam. Spicy uważam za „rozkręcone” po około dwudziestym rozdziale. W „Windy Hill” odbyło się to szybciej i chyba lepiej, a to „nowe” będzie moim cukiereczkiem już od samego początku. Zawzięłam się, że choćbyście nie wiem jak prosiły nie opublikuje rozdziału póki nie będzie taki jak go sobie wyobraziłam. (Pewnie ulegnę po pierwszej prośbie i nie śmiejcie się wtedy ze mnie!) W każdym razie Olivii i Williamowi mówimy do widzenia 🙁 Pytanie podsumowujące cztery miesiące pracy i świetnej zabawy:…

Więcej
I dreamed a dream…

LOVE LUST FAITH + DREAM Pozwoliłam sobie użyć do dzisiejszych tytułów nazw bardzo znanych 🙂  Pierwsza wiąże się ściśle z moim zamiłowaniem do teatru i musicali i jeżeli chcecie ją poznać bliżej polecam zacząć od filmu Toma Hoopera „Nędznicy” gdzie tą właśnie piosenkę ( I dreamed a dream ) wykonuje Anne Hathaway. I chociaż mój dream nie jest taki tragiczny nawet w ułamku ( w ogóle nie jest) to sama nazwa i tak pasuje idealnie.  Druga jest tytułem najnowszego albumu 30 Seconds To Mars, jednego z zespołów, które bardzo lubię i wyrażająca emocje związane z tym drimem 🙂  Może troszkę zakręciłam, ale już wyjaśniam!! Zobaczyłam dzisiaj słońce, wyszłam na balkon, przeleciała koło mnie jaskółka, powiał ciepły wietrzyk, poszłam na spacer z psem, było mi cieplutko!! Przejażdżka za miasto załatwiła sprawę… Pomyślałam: kurcze lato! Wakacje! Co by tu z tym fantem zrobić?! Wiecie jak to jest kiedy człowiek o czymś marzy i nagle to dostaje? Znacie to śmieszne uczucie „i co teraz?”. No…

Więcej
Dzień Matki

Kochane Mamy 😀 W dniu Waszego święta chciałam życzyć wszystkim czytelniczkom, które już są Mamusiami wszystkiego najlepszego, dużo radości z dzieciaczków (i pomocy z mężów), mądrości, ciepła i olbrzymich pokładów siły, bo przecież to nie najłatwiejszy zawód 😀 Niech Wam zawsze świeci słoneczko i pokazuje właściwą drogę. Bądźcie zawsze uśmiechnięte, bo szczęśliwa mamusia to szczęśliwe dzieciaki :***

Więcej

Wpisy gościnne:

Achaja – podsumowanie obu serii
Artur Jędrzejewski

Jak wiecie z recenzji pierwszego tomu Achai napisanego przez Monię, nasze opinie o tej książce były… zgoła różne. Stanąłem okoniem (czemu nie mówi się „stanąłem łososiem”?) w obronie tej serii i nadal to podtrzymuję. Jak wiecie z poprzedniej recenzji, wątki są trzy. Każdy z nich przedstawia losy innego bohatera, jego drogę ku logicznemu połączeniu wątków. Brzydko pachnie mi to, że pod koniec trzeciego tomu to spotkanie nie prowadzi w sumie do niczego, brakuje tu satysfakcjonującego zakończenia. Sama droga, jaką przebyli bohaterowie jest o wiele ciekawsza niż jej finał. Niemniej, w moich oczach trylogia jest dziełem dobrym, specyficznym przez fascynację autora kwestiami logistyki i strategii wojskowej, posiadającą swoje magiczne momenty, które chętnie przeczytam z czasem ponownie. Nienasycony głód po zakończeniu czytania trylogii postanowiłem zaspokoić sięgając po pięcioksiąg „Pomnik Cesarzowej Achai”. No i tu pojawia się problem. Postaram się opisać swoją opinię bez spojlerów na tyle na ile to możliwe. Jeśli takowe…

Giełda książki: