Tag: powieść obyczajowa

„Rozważna i romantyczna”

Po śmierci męża pani Dashwood wraz z dziećmi opuściła ukochany dom i zamieszkała w posiadłości Barton. Dwie z jej córek – panny na wydaniu – choć różne pod względem charakterów, tak samo szukają szczęścia i miłości. Uczuciowa, impulsywna Marianna marzy o mężczyźnie szarmanckim, wrażliwym, lubiącym te same lektury co ona. Łagodna i rozważna Eleonora odda serce jedynie człowiekowi spokojnemu i odpowiedzialnemu. Niestety świat, którym – zamiast prawdziwych uczuć – rządzi pozycja społeczna i pieniądz, może boleśnie rozczarować te pełne uroku, ufne kobiety… Klimat wiktoriańskiej Wielkiej Brytanii ciągnął się za mną przez kilka dni po zakończeniu lektury. Jane Austen ma wspaniały dar niewielką ilością słów nieprawdopodobnie obrazowo przedstawić opisywane czasy, stroje, architekturę i przyrodę. Zwłaszcza to ostatnie. Bohaterki jej książek często zaznają wytchnienia w czasie spaceru i podziwiania tworów natury. I robią to tak przekonująco, że sama momentami miałam wrażenie, że spaceruje po pagórkowatych, soczystych zielenią wiejskich terenach. Książka przedstawia losy dwóch…

Read More
„Zaraz wracam” – patronat ♥

Marta przeżywa nieopisaną tragedię. W ciągu kilku minut załamuje jej się całe życie. W wieczór wigilijny, w strasznych okolicznościach traci męża i dwie córeczki. Owładnięta rozpaczą, ucieka z kraju. Nie oglądając się za siebie, porzuca przeszłość i chowa się w wymagających ramionach pracy. Wkraczamy do fabuły w momencie, kiedy od tragedii mija dziesięć lat, a Marta jako kobieta światowa, na stanowisku, wraca do kraju. Jest kimś zupełnie innym niż dekadę wstecz. A jednak paniczny ból po stracie nie zelżał ani trochę. Wydaje mi się, że kilka tygodni temu odłożyłam „Mogę wszystko”, a dziś trzymam w ręce już drugą powieść Anity Scharmach. Co więcej jestem z niej szczególnie dumna, ponieważ to mój pierwszy patronat i aż tryskam radością, że mogę o niej tak dobrze napisać. Nigdy mnie nie okłamałeś! Tylko ten jeden raz! Powiedziałeś przecież: „ZARAZ WRACAM” i nie wróciłeś. Czy da się zostawić cały ból za sobą? Czy da się…

Read More
„Konkurs na żonę” (t.1)

Zdawać by się mogło, że Hugo Hajdukiewicz w wieku prawie trzydziestu lat ma przed sobą jasną, hojnie obdarowaną przez los drogę. Po ukończeniu Harvardu i odziedziczeniu sieci kancelarii żyje jak pączek w maśle. Niestety niespełnione warunki testamentu, jaki zostawił wuj, rzucają na niego ponury cień. Do dnia trzydziestych urodzin musi mieć żoną i dziecko. Inaczej cały ten dostatek przepadnie. Spokojna i prostolinijna Łucja studiuje na jednym z najbardziej prestiżowych uniwersytetów krakowskich. Mimo iż jest nieco zamknięta w sobie, a wychowanie odebrała od babki-tradycjonalistki, jest ciepła i serdeczna, więc bez problemu udaje jej się nawiązać przyjaźnie. Jej życie jest pasmem nauki, a trudy codzienności rekompensuje weekendami w rodzinnym domu, w małej wsi. Ta rutyna sprawia, że czuje się spokojna i szczęśliwa. Aż do momentu, kiedy to postanawia wziąć udział w pewnym konkursie i napisać pracę o tym jak powinna wyglądać żona idealna… Kiedy drogi Łucji i Hugo łączą się fabuła jest…

Read More
„Wyspy szczęśliwe”

Powrót z wakacji był dla Joanny jak przebudzenie z pięknego snu. Okazało się, że idealny świat, w którym żyła to tylko bańka mydlana, która właśnie pękła, wyrzucając z siebie całą obłudę. Kobieta została postawiona przed brutalną prawdą. Wszystko, co do tej pory zbudowała, czym się otaczała i w co wierzyła było wyrafinowanym kłamstwem. Obdarta z poczucia bezpieczeństwa, zdradzona i zupełnie przerażona musi się wziąć w garść, żeby ochronić jedyne co jej pozostało. Córeczkę. Marta w dzieciństwie przeżyła nieopisaną tragedię. Złamana i okaleczona dała radę się podnieść i, co najważniejsze, nie zatraciła radości życia. To właśnie ona powoduje, że ludzie do niej lgną, a ona potrafi ich objąć swoim wielkim sercem. Jak to możliwe, że człowiek może tyle znieść i się nie poddać? To już piąta powieść w dorobku Wioletty Sawickiej. Nie pamiętam co mnie skłoniło do sięgnięcia po jej pierwszą powieść („Wyjdziesz za mnie, kotku?”), ale już wtedy wiedziałam, że…

Read More