Nie oceniam po okładce,

czyli najpiękniejsze książki na moim regale.

Jakbym się nie starała wytrwać w przekonaniu, że nie szata zdobi książkę, przy każdej wizycie w księgarni moje oko jest uwodzone przez co ładniejsze okładki. Przeważnie mimo wszystko kieruję się opisem i opiniami, ale czasami dostaję obsesji na ich punkcie i wtedy muszę kupić. Zdarzyło się również, że okładka tak strasznie mnie drażniła i zaczepiała w czasie zakupów, aż zabrałam ją do domu. Poznałam wtedy twórczość Colleen Hoover 🙂

Niniejszym przedstawiam Wam pięć najpiękniejszych okładek (w sumie sześć), jakie mój regał ma zaszczyt dźwigać.
Kolejność jest zupełnie przypadkowa.

1. „Kirke” Madeline Miller, wydawnictwo Albatros, 2018

To moje najnowsze odkrycie. Doskonała jest nie tylko okładka ale również fabuła. 10/10!
Jeśli chcecie poczytać więcej o Kirke recenzja znajduje się pod podświetlonym na złoto napisem.

2. „Gra o Tron” George R.R. Martin, wydawnictwo Zysk i S-ka, 2016

Od zawsze mam słabość do edycji ilustrowanych, a ta przerasta wszelkie normy piękna! Imitacja skóry jest wypukła w dotyku. Coś wspaniałego. Kiedyś pokażę Wam wnętrze.

3. „Dzieła zebrane” Jane Austen, wydawnictwo Świat Książki, 2016

Oprawa z białej tkaniny doskonale pasuje do dzieł XIX wiecznej pisarki. Przywodzi na myśl pałacowe draperie, bądź tapety w szlacheckich dworach. Piękny kunszt na zewnątrz i w środku.

4. Trylogia czasu Kirsten Gier, wydawnictwo Media Rodzina, 2017

Mój najukochańszy cykl młodzieżowego fantasy został wznowiony w 2017 roku z tymi pięknymi okładkami. Zakochałam się. Musiałam mieć.

5. „Nowy Jork zbuntowany” Ewa Winnicka, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2013
„Nowy Jork” Edward Rutherfurd, wydawnictwo Czarna Owca, 2015

Kocham Nowy Jork. Kocham retro.
Nowy Jork w wersji retro sprawia, że czuję zawrót głowy!


Będę zachwycona, jeśli pochwalicie się w komentarzach swoimi perełkami. Jest tam taka opcja dodawania zdjęcia, z rozkoszą je obejrzę.