„Idealna chemia” (t.1)

Brittany Ellis jest perfekcyjna. Pochodzi z bogatej rodziny, jeździ sportowym samochodem. Jako kapitan drużyny cheerleaderek ma doskonałą figurę, fryzurę, ubrania i oczywiście chłopaka, za którym oglądają się wszystkie dziewczyny w szkole. Dobra reputacja to jej najcenniejszy skarb.
Alex Fuentes pochodzi z najbiedniejszej części miasta. Od najmłodszych lat musi zarabiać na swoje utrzymanie, a w celu ochrony rodziny przynależy do gangu. Jest krnąbrny, niepokorny i niebezpieczny. Zła reputacja, to chyba jedyna rzecz na jakiej naprawdę mu zależy.
Ostatnia klasa liceum rozpoczyna się skandalem. Nauczycielka chemii rozdając projekty przydziela Brittany do pary z Alexem. Decyzja jest nieodwołalna. Dla Brittany to tragedia, dla Alexa niezła zabawa. Czy zdołają się porozumieć? I jaką cenę przyjdzie im zapłacić za samo przebywanie razem.

– Brittany Ellis to nie twoja liga, amigo. Może i jesteś ślicznym chłoptasiem, ale jesteś też stuprocentowym Mexicano, a ona jest biała jak chlebek tostowy.

Idealna chemia jest bardzo typowym, można powiedzieć, że wręcz szablonowym, przykładem gatunku New Adult. Dziewczyna z dobrego domu i niegrzeczny chłopak. Ona doskonała on z problemami. Porozumienie i namiętność w obliczu skandalu. Trzeba jednak przyznać na korzyść pani Elkeles, że potrafi tą schematyczność ubrać w całkiem niezłe ciuszki.

Alex i Britt są bardzo przyjemnie skomplikowani psychicznie. Ich problemy są wielkie, ale nie obciążają za bardzo czytelnika, pozwalając mu się relaksować przy lekturze. Obydwoje coś udają. Alex musi stanąć na wysokości zadania i być przykładnym gangsterem. Bezczelny, prostacki i przede wszystkim groźny. Jest postrachem wszystkich uczniów, a nauczyciele mają na niego szczególne baczenie. Sprawia wrażenie, że na niczym mu nie zależy i niczego od życia nie oczekuje. Bierze udział w bójkach, zastrasza wszystkich uczniów i ma jak najgorszą reputację.
Brittany jest jego dokładnym przeciwieństwem. Ukochana córeczka rodziców, podziwiana przez rówieśników. Koleżanki zazdroszczą jej właściwie wszystkiego. Jest oczkiem w głowie matki i ulubienicą nauczycieli. Jednak to, co dzieje się w jej wnętrzu sprawia, że nikt tak naprawdę nie wie kim jest. Nikt nie zna jej prawdziwego ja.
Życie obydwojga polega na jak najlepszym odegraniu swojej roli. Obydwoje kierują się strachem i niepewnością i być może właśnie to ich ze sobą łączy. Być może wspólnie zdobędą się na odwagę, żeby odmienić swoje życia, a być może zadziałają na siebie destrukcyjnie.

Bardzo podobała mi się gangsterska otoczka wokół Alexa. Braterstwo ze współczłonkami podszyte szantażem, śmiertelnie niebezpieczne starcia z innymi gangami, ciągła czujność były zupełnie nowymi doznaniami jeśli chodzi o lit. młodzieżową. Fantastycznie zarysowana została społeczność meksykańska. Byli hałaśliwi, pełni temperamentu i pasji, kierujący się emocjami. Dodatkowo wplątane w tekst pojedyńcze zwroty w języku hiszpańskim nadały zabawnego realizmu. Muszę przyznać, że to był chyba największy atut tej książki.
Wątek romantyczny był dla mnie zbyt szablonowy, ale wziąć pod uwagę należy mój raczej niemłodzieżowy wiek. Romantyzm był za płytki i bynajmniej mną nie zawładnął.

Rozdrażnił mnie bzdurny napis na okładce. „Jedna z najlepszych powieści o miłości wszech czasów”? Zupełnie się nie zgadzam i jestem wręcz oburzona, że taki zły PR zrobili tej przyjemnej książce. Porównać ją do którejś z powieści wszech czasów jest jak nazywanie Zmierzchu horrorem.

Książkę polecam jak najbardziej młodszym czytelnikom. Dotyka wielu bardzo poruszających tematów. Poczucie przynależności i szacunku, potrzebę opieki nad kochanymi osobami, chęć zmienienia się dla kogoś, nieoczekiwana miłość. W całej tej powadze tematu jest, jak to wśród młodzieży bywa, dosyć zabawna. Dla starszych czytelników będzie ona niestety za mało treściwa. Na mój gust zabrakło jej „tego czegoś”. Jakiegoś takiego tąpnięcia, które chociaż troszkę skradło by moje serce. Mimo to lekturę wspominam miło i przyjemnie. Czas nad nią spędzony zaliczam do fajnej rozrywki.

Moja ocena: 6/10

Inne dzieciaki dostają od rodziców w spadku pieniądze albo rodzinną firmę. Ja odziedziczyłem Latynoską Krew.

Agencja Reklamy Arte Studio