„Ostatni list”

Czy można kochać dwóch mężczyzn naraz? Można. A czy obu można kochać tak samo?
Majka Czerska podobno ma męski charakter. A raczej męskie podejście do życia. Brać, wycisnąć, zostawić. A co tam! Wiarołomna cyniczka, egoistka, przewrotna… A może jednak marzycielka, wrażliwa, miła, serdeczna i ciepła? Jaka jest naprawdę? A może – jak w życiu – trochę taka, trochę inna…
Czy zawsze życie musi być przyjemne? I czy potrafimy sobie je ułożyć tak, jakbyśmy chcieli? Niektóre sprawy toczą się same, rzekomo bez naszego udziału. Tylko – czy możemy trochę zmieniać bieg rzeczy?
Bohaterce tej powieści będzie dane to sprawdzić.

Majka Czerska jest stuprocentową kobietą, świadomą swojej atrakcyjności i wrażenia jakie wywołuje na mężczyznach. Jest samodzielna i bardzo pewna siebie, zniechęcając do siebie inne kobiety. Starają się od niej trzymać na dystans wyczuwając zagrożenie, a jej oporny charakter raczej nie tworzy z niej typu przyjaciółki. Całkiem słusznie, bo pozbawiona skrupułów sama przyznaje, że nie znosi kobiet i dużo bardziej woli męskie towarzystwo. Bo Majka w całej swojej inteligencji, charyzmie i pewności siebie ma jedną bardzo poważną wadę. Łatwo się zakochuje. Może nie byłaby to aż tak duża wada, gdyby nie fakt, że zwykle jej obiektem westchnień jest dwóch mężczyzn na raz…
Pewnego dnia poznaje Zbyszka i zakochuje się w nim bez pamięci. Zbyszek, jako zatwardziały kawaler, ma na koncie nie jeden podbój kobiecego serca, jednak to co czuje przy Majce zatrzymuje go przy niej. Metodą małych kroczków pozwala jej wprowadzić się do swojego mieszkania, przedstawia rodzinie, zabiera na wakacje. Nie może wiedzieć, że kobieta (bo mowa o dojrzałych osobach) kocha równocześnie kogoś innego. A za chwilę jeszcze innego. Aż wiecznie rozpędzona głodna życia i wzniosłej miłości musi przyhamować. Powodu nie da się lekceważyć. Czy taka wolna dusza będzie umiała się podporządkować monotonnej codzienności?

Majka Czerska to jedna z tych bohaterek, ktorych za nic nie potrafiłam polubić jenocześnie nie mogąc się oderwać od poznania jej dalszych losów. No bo taka osoba nie wzbudza żadnej sympatii. Zbyt pewna siebie, nie licząca się z niczyimi uczuciami egocentryczka, bezczelna i bezwstydna. Zbyt świadoma swojej atrakcyjności i egoistyczna do granic. Kompletnie nie dba o niczyje uczucia koncentrując się wyłącznie na sobie. Jeśli uzna, że dany mężczyzna ją zainteresował nie zawraca sobie głowy jego żoną, dziećmi, zobowiązaniami. Musi być jej. Ciągle myli zafascynowanie z miłością. Jeśli w danej chwili uważa, że kogoś kocha jest zdolna do wielu poświęceń (choć nadal dba, żeby to głównie jej było wygodnie), a kiedy uzna, że uczucie wygasło z wdziękiem żygolaka porzuca swojego ukochanego. Nie interesuje ją, że opuścił dla niej rodzinę, że postawił wszystko na jedną kartę.
W życiu nie napisałam tylu negatywnych rzeczy na temat głównego bohatera. Obawiam się, że zaczynam na tym koncentrować recenzję, a przecież książka jednak zawierała bogatą treść wykraczającą poza paskudne cechy bohaterki. Majka koniec końców była przecież osobą kompletnie pogubioną w swoich emocjach. Czegoś szukała, czegoś potrzebowała i to panicznie, tylko jej psychika nie potrafiła tego sprecyzować. Znacie może takie osoby, lub kojarzycie je z dzieł literackich? Goniące za nieokreślonym. Nie usprawiedliwiam jej w żadnym stopniu, ale też jakie mam prawo potępiać.

[…] Ale przecież to ja, Majka. Halo! To ja. Niemoralna, bezpruderyjna, dekadencka. Kochałam Zbyszka, a jednak…

Fabuła rozgrywa się na przełomie lat 70-tych i 80-tych ubiegłego stulecia. Autorka ma wspaniały dar oddawania klimatu za pośrednictwem słów. Wszystko co opisuje w sposób absolutnie magiczny odbija się na wyobraźni. Od momentu rozpoczęcia powieści na oczy nasunął mi się filtr w odcieniach sepii. W kontraście współczesnych książek, jakie ostatnio czytałam, poczułam się, jakbym wsiadła do machiny czasu i przeniosła się do lat młodości moich rodziców.
Czy ktoś z Was pamięta może te czasy z własnych obserwacji? Bardzo ciekawi mnie, czy po przeczytaniu książki mielibyście podobne wrażenia.
Zamiast wymyślnych potraw kuchni śródziemnomorskiej mamy kanapki z pasztetem, galerie handlowe zastępuje peweks z towarem na kartki, a wygodne łóżka w sypialni, na których nieokrzesana Majka sprowadza panów na manowce, są oddelegowane na rzecz wersalek w dużych pokojach. Rzeczywistość na wskroś polska. Przesycona całym urokiem stylu retro i pewnym sentymentem za czymś co minęło.

Momentami bardzo zabawna, płynna narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw. Czasami z trzeciej osoby, czasami oczami Majki. Autorka przyznaje, że niektóre momenty książki zaczerpnęła z własnej biografii i podsuwa sugestię jakoby to właśnie te pierwszoosobowe chwile należały do niej. Ciekawe i intrygujące.

Książka opowiada tak naprawdę o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca na świecie. Majka prowokowała los i często musiała się godzić z jego werdyktami. Poznając jej drogę do odnalezienia swojego miejsca cieszyłam się, że ja już je mam. Mnie przyszło to z łatwością (jestem kompletnym antonimem bohaterki), ale wiem, że dla niektórych to bardzo trudna wędrówka przez własne potrzeby i oczekiwania. Najtrudniej jest poznać samego siebie. Wielowarstwowa powieść, której sedno sprowadza się niezmiennie do szczęścia i satysfakcji, do którego wszyscy dążyli trzydzieści lat temu i dążyć będą za kolejne trzydzieści lat. Irytująca, mądra i zabawna, a do tego z ponadczasowym morałem.

Moja ocena: 7/10

Mówi się, że „głupi ma zawsze szczęście” – to nie jest właściwe stwierdzenie, powinno ono brzmieć: „Głupi zawsze myśli, że jest szczęśliwy”.

Agencja Reklamy Arte Studio