“Sekrety letniej nocy” tom 1.
C

ztery młode damy z londyńskiego towarzystwa łączy jeden cel: wykorzystać kobiecy spryt i sztuczki, aby znaleźć męża. Rozpoczyna się sezon śmiałych polowań.
Annabelle Peyton zrobi wszystko, aby ocalić rodzinę przed finansową katastrofą. Postanawia wykorzystać swoją urodę i rozum, aby nakłonić odpowiedniego arystokratę do oświadczyn. Annabelle ma już intrygującego – i nieustępliwego – zamożnego, potężnego wielbiciela, Simona Hunta, który jasno dał jej do zrozumienia, że z radością stanie się jej przewodnikiem po świecie cielesnych rozkoszy i wybawi jej rodzinę od finansowych kłopotów. Annabelle jednak odrzuca jego szokującą propozycję, gdyż Simon Hunt nie spełnia jej podstawowego warunku – nie należy do świata arystokracji.
I choć przyjaciółki spieszą Annabelle z pomocą, a odpowiedni kandydat jest o krok od oświadczyn, okazuje się, że ona sama ma kłopot z rozeznaniem się we własnych pragnieniach… Pewnej letniej nocy ulega namiętnemu uściskowi Simona i jego kuszącym pocałunkom i odkrywa, że miłość to najbardziej niebezpieczna ze wszystkich gier.

“Sekret letniej nocy” jest pierwszą częścią cyklu: Wallflowers.
Lisa Kleypas przenosi nas do dziewiętnastowiecznej Anglii, gdzie cztery panny desperacko pragną znaleźć męża. Zawierają sojusz według którego mają sobie pomóc w… ujmując dosadnie interesie zamążpójścia.
W części pierwszej jest nam przybliżona postać Annabelle Peyton. Niezaprzeczalnie damy gotowej na wszystko. Annabelle jest piękną i inteligentną kobietą, zupełnie świadomą swojej wartości. A wartość ta jest niska, bo po śmierci ojca jej rodzina chyli się ku zupełnemu bankructwu i dziewczyna nie ma ani funta posagu. Przysłowiowym nożem na gardle jest również jej wiek. Już za rok zostanie uznana za starą pannę. Sezon (polowania na męża) rozpoczyna się w sposób dosyć przewidywalny. Wraz z trzema innymi pannami podpiera ściany na wszystkich balach i przyjęciach. Dziewczęta w końcu zaczynają się buntować przeciw swojej sytuacji i postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce…

Czytałam tę książkę w jednej z cięższych chwil w moim życiu i byłam mile zaskoczona, kiedy dała radę przebić się przez burzę myśli i zmartwień, dodać mi odrobinę otuchy. Jest niesamowita. Ciężko uwierzyć, że autorka to współcześnie żyjąca kobieta która nie poczuła na własnych kościach tych wszystkich arystokratycznych manier i kaprysów które opisuje. Czytając o sukniach, komnatach, angielskim krajobrazie, szarmanckich mężczyznach i kobietach udających głupiutkie gąski, nie mogłam się wyzbyć wrażenia, że trafiłam na inkarnację Jane Austin. Przynajmniej do pewnego momentu, póki główne skrzypce grały niedopowiedzenia, sekretne spojrzenia i gesty, niespodziewane spotkania, krępujące wpadki i pełna napięcia rezerwa. Bo w późniejszej fazie fabularnej pikanteria odgrywa tak dużą rolę, że Jane Austin znika bez śladu 😉

Cudownie skrojone postacie. Każda obdarzona swoim talentem i charakterem, potrafiąca zaskoczyć. Bohaterki cyklu Wallflowers będą jednymi z najciekawszych postaci książkowych. Są zaradne i inteligentne, choć nie brakuje im wad. Słowem, są całkiem ludzkie i wzbudzają masę emocji. Fantastyczna postać męska w osobie Simona Hunta. Jest zupełnie inny od klasycznych kochanków z angielskich powieści. Wzorcem jest tajemniczy, niezwykle kulturalny i powściągliwy mężczyzna o doskonałym pochodzeniu, natomiast Hunt jest człowiekiem bezpośrednim, zabawnym, wygadanym, pewnym siebie, a jego intencje aż biją po oczach. Krótko mówiąc z powściągliwości nici! Wynika z tego wiele zabawnych sytuacji.

Mimo dziewiętnastowiecznego klimatu książka zawiera bardzo śmiałe sceny erotyczne. Nie jestem fanką takiej bezpośredniej porno erotyki, bo jeszcze nikt nie wymyślił czegoś, co nie byłoby powieleniem tego co już było, ale sceny opisywane przez panią Kleypas są nawet niezłe. Przełamywanie brytyjskiej sztywności wyszło naprawdę interesująco, tyle że w pewnym momencie zrobił się przesyt. Mimo to nie zaważyło to na mojej ocenie.

Bardzo polecam tę pozycję, jako wymarzoną lekturę na słoneczny wiosenny weekend. Jest bardzo lekka, ma dobrze rozbudowaną stronę komediową i pozwala się w sobie zakochać. Bohaterka bezustannie wpada w jakieś kłopotliwe sytuacje, o które w dziewiętnastowiecznej Anglii całkiem łatwo, a z których nie ma ratunku. Jej jedynym wybawcą jest pewien dżentelmen o niecnych zamiarach.
Książka oferuje naprawdę świetną rozrywkę w przepięknym stylu i scenerii. Momentami nieco zbyt ckliwa, ale myślę, że w przypadku akurat tej powieści to wielki plus.

– Jest pan bardzo pewny siebie. Czy nie powinien pan powiedzieć, że spróbuje mnie uwieść?
– Nigdy nie zakładaj porażki… Tego nauczył mnie ojciec.

Moja ocena 8/10

Agencja Reklamy Arte Studio