Trzynasta opowieść
Trzynasta opowieść
„Trzynasta opowieść”

Posiadłość Angelfield to dziś jedynie zgliszcza, ruina, o której mało kto pamięta. Ale dawniej ta podupadła dziś rezydencja była okazałym domem zamożnej i ekscentrycznej rodziny – przebiegłej manipulatorki Isabelle, jej porywczego brata Charliego i dzikich, nieokiełznanych bliźniaczek, Emmeline i Adeline. Do dziś Angelfield, choć niewiele już z niego zostało, skrywa przerażający sekret…
Czy młoda biografka Margaret Lea zdoła odkryć tajemnicę tej wspaniałej niegdyś posiadłości i zamieszkających ją pokoleń jednego rodu oraz mroczny związek łączący domostwo ze sławną autorką bestsellerów Vidą Winter?
Gdy Margaret podąża tropem historii z przeszłości, z cienia wyłania się jej własny bolesny sekret, któremu prędzej czy później będzie musiała stawić czoło. Opowieść o tragicznych losach rodziny naznaczonej śmiercią i szaleństwem, o miłości na skraju nienawiści, o bolesnej, nieuniknionej stracie i o rozpaczy, której nie leczy upływ czasu.

Kto jest fanem Jane Eyre koniecznie musi to przeczytać. Kto jest fanem Lucindy Riley nie przejdzie koło tego obojętnie…

Margaret sceptycznie podchodzi do swojego nowego zadania. Mroczna, choć piękna posiadłość niemalże odcięta od światka i jej co najmniej nieprzenikniona gospodyni nie nastawiają pozytywnie. Dlaczego więc decyduje się na wysłuchanie historii życia pani Winter? Ponieważ cały świat zastyga w oczekiwaniu na poznanie prawdziwej biografii sławnej pisarki. I na jej Trzynastą opowieść, która nigdy nie ujrzała światła dziennego. A Vida obiecuje mówić całą prawdę.

Ogromnie lubię snucie historii, zaglądanie w przeszłość i barokowy dreszczyk. Kocham w powieściach dramatyzm, szaleństwo, miłość i przemijalność. „Trzynasta opowieść” ma w sobie to wszystko. Ma to ujęte w bardzo dobrym stylu, bez zbędnej emfazy i z dużą empatią. Bez problemu możemy wczuć się w przeżycia bliźniaczek z przeszłości, jak również zrozumieć uczucia Margaret, która żyje ramię w ramię z pustką. Jednocześnie zagadka, którą jest Vida sama w sobie pozwala się strona po stronie odsłaniać. Snuć przypuszczenia i możliwe wersje wydarzeń.

Jedyne, co mi przeszkadzało w książce to jej długość. Pod koniec powieść się ewidentnie rozciąga, a ponieważ cały czas panuje ciężki klimat finalnie męczy. Całe zakończenie historii skróciłabym o przynajmniej rozdział.

Podsumowanie:

Diane Setterfield jest pisarką współczesną o bardzo starej duszy. Kwiecistość i ciężki klimat jej powieści jest raczej domeną sióstr Bronte lub mistrza Dickensa. Autorce doskonale udało się uchwycić elementy powieści gotyckiej i zupełnie współczesnego realizmu magicznego. Zagadkowa postać Vidy Winter już od pierwszej chwili przykuwa całą uwagę czytelnika. Bohaterki w postaci bliźniaczek Emmaline i Adeline budzą niepokój i poczucie zagrożenia. Nic nie jest pewne, nic nie jest ani czarne, ani białe.
Polecam!

Moja ocena 8/10

„(…)milczenie nie jest naturalnym środowiskiem dla ludzkich historii. One potrzebują słów. Bez nich blakną, chorują i umierają. A potem straszą po nocach”.

Agencja Reklamy Arte Studio