wszystko pod kontrolą
wszystko pod kontrolą
“Wszystko pod kontrolą” (t.2)

“Wszystko pod kontrolą” jest drugim tomem cyklu: “Babski wieczór”.

Karolina jest perfekcjonistką, która uwielbia swoją niezależność i kontrolę nad życiem. To jednak płata jej figla, kiedy zachodzi w nieplanowaną ciążę, a obiekt jej adoracji ani myśli odchodzić od żony. Kobieta nie widzi żadnej pozytywnej strony swojej sytuacji, zwłaszcza, że, jak się okazuje, kompletnie nie odnajduje się w roli matki.
Kiedy spotyka dawnego znajomego – Łukasza – budzi się w niej uczucie do niego. Niestety i tutaj pojawia się przeszkoda. Mężczyzna ma nietypową pasję, z której nie zamierza rezygnować, a której Karolina nie potrafi przyjąć…

Nie zdarza mi się to często, ale właśnie dopuściłam się przeoczenia, przez które zaczęłam cykl od tomu drugiego. Na szczęście, choć pewne detale mówiły, że coś jest nie tak, książkę można spokojnie czytać jako samodzielną pozycję. Jest skoncentrowana głównie na Karolinie.

Jest to książka zaskakująca. Z jednej strony lekka i rozrywkowa, a z drugiej poruszająca bardzo ważne kwestie i z morałem.
Przejęła mnie w niej bardzo delikatna i nie tak rzadka historia, z którą mierzą się kobiety. Za którą zostają osądzane i demonizowane.
Czy można nie pokochać swojego dziecka?
Czy jeśli nasze życie było skrupulatnie zaplanowanym możemy czuć pretensje do małego człowieka, który uwiązuje nas przy sobie? Odwraca uwagę od celów i marzeń.
Przyznajmy – to się nie sprzedaje w naszej kulturze. Matka Polka jest często uważana za narzędzie do tworzenia przyszłych pokoleń i iskrę podtrzymującą domowe ognisko. Matki z potrzebami wykraczającymi poza rodzinę jeszcze do niedawna nie znajdowały miejsca w społeczeństwie. Teraz juz potrafią o tym mówić, choć nadal to kwestie sporne.

Karolina jest właśnie taką matką. Matką, która ze wstydem przyznaje, że nie czuje wobec córki niczego poza obowiązkiem. Uważa, że urodzenie dziecka było dla niej niefartowną sytuacją. Tęskni za pracą, nie lubi swojego ciała, jest zmęczona ciągłym niańczeniem niemowlęcia. Dlatego też, kiedy na jej drodze staje Łukasz, wykorzystuje dobroć koleżanek i rodziców, żeby choć na kilka chwil oderwać się od matkowania.

“Wszystko pod kontrolą” jest usiane licznymi emocjami, pośród których górują więzi przyjaźni i zagubienie. To dosyć kontrastowe, ale daje świetny wynik. Karolinę otaczają wspaniałe przyjaciółki, w “międzyczasie” również przeżywające swoje rozterki. U jej boku, jako filary, stoją rodzice, którzy w pewnej chwili przechodzą swój własny potężny kryzys i dla odmiany potrzebują jej pomocy. Dzieje się wiele, więc dziewczyna nie ma czasu koncentrować się tylko na swoich dylematach. Wielowątkowość i dla niej i dla czytelników jest co najmniej ożywcza.

Podsumowując:

Sądząc z opisu to zupełnie niepozorna powieść. Jeśli jednak skusicie się do niej zajrzeć, zaskoczy Was tak bardzo ważnym przekazem. Pełna ciepła i empatii pokaże, że nie wszystko złoto co się świeci. Karolina mogłaby uchodzić za szczęściarę. Macierzyństwo przeżywa co prawda samotne, ale mając u boku zastęp osób chętnych nieść pomoc, dobrą sytuację materialną i adoratora, nie powinna się niczym martwić. A jednak. Martwi ją własna psychika i poczucie winy.
Miks sytuacji i emocji sprawia, że naprzemiennie martwimy się i śmiejemy. Rozczulamy i denerwujemy. Przeżywamy!
To wspaniałą pozycja dla każdej kobiety.

Moja ocena: 7/10

“Czy my, kobiety, wyzbędziemy się wreszcie nieśmiałości, braku pewności siebie, skromności przekazywanych z pokolenia na pokolenie? W skrócie: Tego koszmarnego pakietu kobiecych “cnót”, które powodują, że nie wierzymy w siebie i swoje możliwości”.

Agencja Reklamy Arte Studio