Category: myLife

La révolution!

Nadszedł czas na kolejny wpis z cyklu “Co dalej?”. To taki, w którym będę mogła bezkarnie rzucać cytatami jak z rękawa, więc trzymajcie się mocno 😉 Systematycznie, po każdym skończonym opowiadaniu piszę Wam, o czym będzie nowe. Tym razem pora na zmiany. LA RÉVOLUTION!!! ?Moje życie jest w moich rękach. Dziś, swoimi wyborami zapisuję swoją przyszłość.?   Barbara Baraldi “Scarlet” Pożegnaliśmy się z bohaterami “The Game of Lies”. Zakończyłam mniej cukierkowo niż planowałam i zapowiadałam pierwotnie. Oczywiście zostawiłam bohaterom w spadku szczęśliwe życie i otwartą drogę do jego realizowania, ale mniej więcej w połowie pisania zakończenia uświadomiłam sobie, że Game nigdy nie było cukierkowe. Mordowano, raniono, zdradzano i szydzono. Poczułam, że jeśli zrobię z Kate słodką małżonkę, to będzie to zupełnie niezgodne z wcześniejszymi rozdziałami. Przedstawiłam samo życie. Czy się to komuś podoba, czy nie, tak ono właśnie wygląda. Nic nie trwa wiecznie. Ktoś się rodzi, a ktoś inny musi odejść. Kate…

Czytaj więcej
Burza mózgów!!

Dzisiaj 4 ważne sprawy… Takie do przemyślenia!!  Ok… Jedna do przemyślenia, reszta to plotki 😀 Po 1 Takie rangi bardzo, bardzo ważnej!! Wczoraj przekonałam się, że wystarczy tylko rzucić hasło, żebyście popędziły z pomocą 🙂 Tak więc robię to po raz kolejny! Dzisiejsza sprawa jest to sprawa wysokiego priorytetu i myślę, że jestem jakoby w obowiązku skonsultować ją z Wami. Oto zadanie dla Was… Wyobraźcie sobie taką sytuację: Możecie poza moimi tekstami zmienić (dodać/wyrzucić) absolutnie wszyściutko na blogu. Tło, menu, czcionka, zakładki. Wszystko. Nie odpowiadajcie od razu, ale przemyślcie sobie: – co przy wchodzeniu na stronę Was denerwuje, a co Wam się podoba?? – czego Wam brakuje, a czego jest może za dużo, lub zbytecznie?? – czy może coś byście dodały, lub przekształciły z tego co już jest? Być może szykują się pewne zmiany (na lepsze!) i ważne jest dla mnie poznać Wasze opinie. Chodzicie pewnie po różnych blogach o…

Czytaj więcej
Kolejny koniec…

Po raz kolejny przekonuje się, że nie na każde “żegnaj” da się od razu pożegnać… Skończyłam już drugie opowiadani/ historię/ książkę. Jak zwał tak zwał, ale teraz znowu będę przez połowę nowego myliła imiona bohaterów z tymi poprzednimi 😀 Nigdy się nie nadziwię jak się można przywiązać do wymyślonych postaci… Przyjrzałam się ostatnio Spice i Windy i dostrzegam pewną zależność. Początki były słabe i w miarę rozwoju fabuły ja też się bardziej wysilałam. Spicy uważam za “rozkręcone” po około dwudziestym rozdziale. W “Windy Hill” odbyło się to szybciej i chyba lepiej, a to “nowe” będzie moim cukiereczkiem już od samego początku. Zawzięłam się, że choćbyście nie wiem jak prosiły nie opublikuje rozdziału póki nie będzie taki jak go sobie wyobraziłam. (Pewnie ulegnę po pierwszej prośbie i nie śmiejcie się wtedy ze mnie!) W każdym razie Olivii i Williamowi mówimy do widzenia 🙁 Pytanie podsumowujące cztery miesiące pracy i świetnej zabawy:…

Czytaj więcej
I dreamed a dream…

LOVE LUST FAITH + DREAM Pozwoliłam sobie użyć do dzisiejszych tytułów nazw bardzo znanych 🙂  Pierwsza wiąże się ściśle z moim zamiłowaniem do teatru i musicali i jeżeli chcecie ją poznać bliżej polecam zacząć od filmu Toma Hoopera “Nędznicy” gdzie tą właśnie piosenkę ( I dreamed a dream ) wykonuje Anne Hathaway. I chociaż mój dream nie jest taki tragiczny nawet w ułamku ( w ogóle nie jest) to sama nazwa i tak pasuje idealnie.  Druga jest tytułem najnowszego albumu 30 Seconds To Mars, jednego z zespołów, które bardzo lubię i wyrażająca emocje związane z tym drimem 🙂  Może troszkę zakręciłam, ale już wyjaśniam!! Zobaczyłam dzisiaj słońce, wyszłam na balkon, przeleciała koło mnie jaskółka, powiał ciepły wietrzyk, poszłam na spacer z psem, było mi cieplutko!! Przejażdżka za miasto załatwiła sprawę… Pomyślałam: kurcze lato! Wakacje! Co by tu z tym fantem zrobić?! Wiecie jak to jest kiedy człowiek o czymś marzy i nagle to dostaje? Znacie to śmieszne uczucie “i co teraz?”. No…

Czytaj więcej
Dzień nie taki zwyczajny :D

Jak się macie po majówce? Miałam na nią wiele planów między innymi wystawić moje białe ciało na słońce i się odrobinę dotlenić poza miastem, ale jakby to ująć… nic z tego…!!! Ale nie mogę narzekać, bo chociaż odpoczęłam (aż za bardzo!!). Dzisiejszy dzień będzie obfitował aż w dwa posty, ponieważ w związku z dzisiejszą datą 4-tym maja, czyli moimi imieninami mogę być jutro nieco nieobecna 😀 (czyt. nieprzytomna) Opowiem Wam co ostatnio robiłam 😉 Ostatnio prócz tego, że przeżywałam ciągle i ciągle tego nieszczęsnego “Jeźdźca”, którego swoją drogą pożyczyłam koleżance i się czuje jakbym oddała komuś obcemu swoje własne dziecko (którego nie mam ;>)  poszerzałam swoje kulinarne umiejętności! Otóż moje drogie upiekłam pierwszy w swoim życiu taki prawdziwy i naturalny….. chleb 😀 Wyszedł przepyszny!!! To tyle jeśli chodzi o kulinaria… Obejrzałam również (jako wręcz nienormalna fanka tego gatunku) musical, który mi już zalegał na sumieniu od dłuższego czasu. Mam nadzieję,…

Czytaj więcej
Agencja Reklamy Arte Studio