7. Warszawskie Targi Książki
M

iało mnie na nich nie być i właściwie po ilości wiadomości jakie mam Wam do przekazania można powiedzieć, że mnie nie było… Nie zapoznawałam się z programem, więc nie mam pojęcia jakie literackie gwiazdy zaszczyciły swoją obecnością, poza tym, że gościem honorowym były Węgry.
Korzystając jednak z okazji, jaką była obecność w Warszawie, postanowiłam zajrzeć chociaż na chwilkę.
Dosłownie…
Tak powiedziałam mężowi… Cytuję: “Ale wejdziemy tylko na momencik!”


Mężczyzno, nie wierz nigdy kobiecie!

No dobra, może przesadzam. Nie zawitaliśmy na dłużej niż dwie godzinki, co jest czasem zupełnie znośnym. Niestety moja kondycja po ostatnich dołkach zdrowotnych nie pozwoliła mi cieszyć się dłużej spacerem wśród tłumu czytelników napierających na stoiska. Nie mniej zrobiłam malutkie zakupy i popstrykałam Wam kilka zdjęć. Wciągnęłam również w płuca tą cudowną atmosferę, od której uzależniłam sie już przy pierwszej wizycie na tej imprezie.

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy po wejściu zobaczyłam raptem kilka przechadzających sie osób… Pomyślałam sobie, że w zasadzie to dobrze, bo będę mogła się swobodnie przechadzać i wystawcy będą mieli więcej czasu dla klienta. Niestety to było tylko złudzenie. Nie minął kwadrans, a już z normalnego tępa musiałam przejść do pełzania 🙂

Niestety w godzinach, w jakich się pojawiłam nie zauważyłam na stoiskach nikogo poza osobami znanymi z telewizji. Technicznie rzecz ujmując powinnam się cieszyć, że zobaczę kilka znanych twarzy, ale jeśli ktoś odwiedza Targi Książki celem spotkania osobistości telewizyjne naprawdę powinien przemyśleć swoje postępowanie.

Niby miło, niby fajnie, ale jak już zobaczyłam Joannę Jabłczyńską zarządziłam odwrót. To po prostu nie ta impreza.

Oczywiście są wyjątki. Jeden bosy wyjątek, którego znam z telewizji i którego książki po prostu uwielbiam. Pan Wojciech jak zawsze odbębniał dniówkę od rana do późnego popołudnia.

Nie mogłam również ominąć stoiska Świata Książki, gdzie Paullina Simons podpisywała “Samotną gwiazdę”. Po spotkaniu w tetrze dzień wcześniej nie ustawiałam się w kolejce. Stanęłam sobie koło stoliczka tylko po to, żeby zrobić zdjęcie ukochanej pisarce. I całe szczęście, że nie musiałam stać w tej kolejce, bo zaczęła się zakręcać jeszcze przed przyjściem Paulliny, a kiedy ta sie w końcu pojawiła tłum ludzi był tak gigantycznie przytłaczający, że nie mogłam z niego wyjść! Ale zdjęcia zrobione 😉

Świetnym pomysłem było wykorzystanie murawy. W zeszłym roku Targi nie wkraczały w ten centralny punkt Stadionu. Tym razem rozstawiono na nich centrum gier planszowych, gdzie można było spotkać naprawdę ciekawe postacie. Ponieważ jestem totalną ignorantką planszówek (moja wiedza w ich dziedzinie zatrzymała się na “Chińczyku”) byłam niesamowicie zdziwiona całymi krainami porozstawianymi na stołach. Zresztą sami zobaczcie.

Znalazło się również miejsce do relaksu we względnym spokoju, czego bardzo brakowało w zeszłym roku.

A poniżej takie luźne fotografie stoisk wydawniczych i masy ludzi kochających książki 🙂

I takie śliczne rzeczy też były. Nie potrafię wyrazić jak pięknie pachniał dział antykwariatów. Powinni robić odświeżacze powietrza o zapachu starych książek i kurzu 🙂

Skarby, które przytargałam z Warszawy są częściowo uzupełnieniem biblioteczki o brakujące egzemplarze. Ceny książek na Targach potrafią nieźle zawrócić w głowie. Jedna książka jak zapewne zauważyliście powędruje do zwycięzcy konkursu 🙂

Pozdrawiam!!
Monika

Agencja Reklamy Arte Studio